Afera podkarpacka. Były prokurator okręgowy wyszedł na wolność

2
Zdjęcie: Archiwum
Reklama

Sąd Rejonowy w Tarnowie zwolnił z aresztu Zbigniewa N., byłego szefa Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie, który odpowiada przed sądem za udział w tzw. aferze podkarpackiej. 

– Sąd uznał, że nie ma już potrzeby stosowania wobec Zbigniewa N. najsurowszego środka zapobiegawczego. Areszt zamieniono na dozór policyjny, zakaz kontaktowania się z określonymi osobami i zakaz opuszczania kraju – mówi nam prokurator Piotr Żak ze śląskiego oddziału Prokuratury Krajowej. 

Zbigniew N. siedział za kratkami od 18 maja 2016 roku, gdy został zatrzymany przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego. 

Proces Zbigniewa N. przed sądem toczy się od czerwca br. Początkowo miał być w Sądzie Rejonowym w Rzeszowie, ale tamtejsi sędziowie wyłączyli się z prowadzenia procesu, by uniknąć zarzutów o nieobiektywność. Sąd Najwyższy wyznaczył Sąd Rejonowy w Tarnowie do przeprowadzenia procesu.

Proces Zbigniewa N. toczy się za zamkniętymi drzwiami z uwagi na „obyczajowe” wątki. W akcie oskarżenia przeciwko N. znalazło się siedem przestępstw, w tym cztery o charakterze korupcyjnym. Jedno z nich to przyjęcie ok. 450 tys. zł łapówki w latach 2007-2014. Wśród korumpujących był m.in. Marian D., prezes firmy paliwowej „Maante” z Leżajska, główny bohater afery podkarpackiej.

Leżajski przedsiębiorca – jak twierdzi prokuratura – wręczał m.in. Zbigniewowi N. łapówki, by ten załatwiał mu prywatne i biznesowe sprawy. Finansowano mu również wczasy na Wyspach Kanaryjskich, drogie alkohole, opłacano mu pobyty w hotelach, przeloty samolotami, czy paliwo do samochodu.

Z ustaleń prokuratury wynika, że Zbigniew N. od lutego 2007 r. do października 2008 r. wziął co najmniej 50 tys. zł od Mariana D., by w Naczelnym Sądzie Administracyjnym załatwił jego firmie korzystną decyzję podatkową.

Zdaniem śledczych, N. nakłonił Mariana D., by łapówkę wręczył także ówczesnej szefowej rzeszowskiej apelacji Annie H.  Biznesmen od początku 2010 r. do końca 2011 r. wręczył jej 60 tys. zł. Tak przynajmniej twierdzi prokuratura.

Zbigniew N. powoływał się na znajomości w Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie, Prokuraturze Rejonowej w Leżajsku, Sądzie Rejonowym w Rzeszowie, Ministerstwie Sprawiedliwości, Krajowej Radzie Sądownictwa, komisji egzaminacyjnej do przeprowadzenia egzaminu adwokackiego przy ministrze sprawiedliwości, Izbie Skarbowej w Rzeszowie.

Wszystko po to, by – jak twierdzi prokuratura – za łapówki od leżajskiego przedsiębiorcy załatwiać mu kolejne interesy, m.in. posadę sędziego dla córki, czy przekwalifikowanie gruntów rolnych dla firmy, którą prowadził. Zbigniew N. jest też podejrzany o przyjęcie ok. 50 tys. od trzech innych osób.

W październiku 2017 r. katowicka prokuratura dołożyła Zbigniewowi N. trzy kolejne zarzuty: pomoc dwóm kobietom w nielegalnym usunięciu ciąży oraz nakłonienie świadka do składania fałszywych zeznań. Była nim jedna z kobiet, która dokonała aborcji. Zbigniewowi N. grozi do 15 lat więzienia. Jest on aktualnie prokuratorem w stanie spoczynku.

Afera podkarpacka wybuchła w lipcu 2014 roku. Uwikłanych jest w nią ponad 20 osób – byli politycy, księża, prokuratorzy, oficerowie służb specjalnych, przedsiębiorcy z Podkarpacia.  

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

2 KOMENTARZE

  1. A potem się dziwić, że nikt z opozycji nie chce zmian w Prokuraturze i Sądzie…bo ktoś nowy, z poza ich układu może ich faktycznie osądzić i wsadzić do pierdla na lata…

Comments are closed.