Rzeszów Dziki chce wpisania pomnika Czynu Rewolucyjnego do rejestru zabytków

12
Reklama

Tylko ochrona konserwatorska może zapobiec wyburzeniu pomnika Czynu Rewolucyjnego w Rzeszowie – uważają działacze ze Stacji „Rzeszów Dziki”. Wojewódzki konserwator z decyzjami nie zamierza się jednak spieszyć.

 

W piątek (30 marca) w samo południe działacze „Rzeszów Dziki” złożyli wniosek do wojewódzkiego konserwatora zabytków o rozpoczęcie procedury wpisania pomnika do rejestru zabytków. Przyszłość monumentu, którego właścicielem jest zakon oo. Bernardynów, wisi na włosku, bo – według IPN – propaguje ustrój totalitarny i podlega pod tzw. ustawę dekomunizacyjną z 2016 roku i powinien zniknąć z przestrzeni publicznej.

Stacja „Rzeszów Dziki” zaangażowała się w obronę pomnika, dlatego do konserwatora zawnioskowała o jak najszybsze wpisanie pomnika do rejestru zabytków. „Dzicy” wniosek przygotowali na mocy Kodeksu Postępowania Administracyjnego, którego przepisy zakładają, że organizacje pozarządowe mogą się starać o wdrożenie takich procedur, jeżeli wskazuje na to ważny interes społeczny.

Wniosek „Dzikich” do konserwatora przyniósł reprezentujący organizację Bartłomiej Gancarczyk. Dokumenty odebrał Bartosz Podubny, zastępca wojewódzkiego konserwatora zabytków.

– Mamy ustalony termin odpowiedzi – do 30 dni, chyba że są przesłanki, które ten termin wydłużają. Odpowiedzi udzielimy po przeanalizowaniu przedstawionych argumentów, dlatego trudno powiedzieć, w jakim terminie nastąpi odpowiedź – mówi Rzeszów News Bartosz Podubny.

„Dzicy” liczyli, że konserwator procedurę wpisu pomnika Czynu Rewolucyjnego do zabytków wdroży „od ręki”. – Wnioskowaliśmy o natychmiastowe wszczęcie ze względu na interes społeczny. Konserwator zasłaniał się tym, że ma 30 dni na rozpatrzenie wniosku, a prawda jest taka, że ze względu na interes społeczny uruchamia się takie procedury w trybie natychmiastowym. Przykład? Cmentarz przy ul. Zielonej  – mówi Rzeszów News Bartłomiej Gancarczyk.

– Ze względu na tryb, w jakim złożyliśmy nasz wniosek, oczekujemy odpowiedzi do 7 dni, bo konserwator zna już wszystkie nasze argumenty, tylko za wszelką cenę unika zajęcia stanowiska w tej sprawie – dodaje.

Wniosek, który „Dzicy” złożyli w piątek, podpisali liczni przedstawiciele środowisk akademickich, artystycznych, muzealnych i urbanistycznych. Wśród nich znaleźli się m.in. prezesi krakowskich i rzeszowskich oddziałów Stowarzyszenia Historyków Sztuki, Związków Polskich Artystów Plastyków, Architektów Polskich oraz fundator Instytutu Sztuki Mariana Koniecznego – Filip Konieczny.

Nie zabrakło też poparcia naukowego, ponieważ wniosek podpisali m.in. prof. Jan Tutaj, wykładowca na Akademia Sztuk Pięknych w Krakowie, prof. Antoni Nikiel – dziekan Wydziału Sztuki Uniwersytetu Rzeszowskiego, dr Michał Rut, wykładowca Politechniki Rzeszowskiej z Wydziału Budownictwa, Inżynierii Środowiska  i Architektury.

Wniosek „dzikich” poparli także dyrektor BWA w Rzeszowie – Piotr Rędziniak oraz aktorka Teatru im. W. Siemaszkowej – Anna Demczuk, czy Marta Kraus – kierownik Podkarpackiej Komisji Filmowej.

Do wniosku załączono także opinię prof. Wojciecha Włodarczyka, prezesa Stowarzyszenia Historyków Sztuki, wcześniej wspomnianego prof. Jana Tutaja oraz Joanny Warchoł, prezes krakowskiego okręgu ZPAP.

W piśmie do konserwatora wojewódzkiego „dzicy” wskazują, że pomnik to „klasyczny i przez to niezwykle cenny przykład powojennej monumentalnej rzeźby pomnikowej, realizującej wszystkie założenia tej dziedziny artystycznej” oraz reprezentant sztuki socrealistycznej, a co za tym idzie pomnik prof. Mariana Koniecznego jest świadkiem epoki oraz źródłem historycznym.

Autorzy wniosku przypominają także, iż monument został zaprojektowany jako integralny element otaczającej go tkanki miejskiej, a jego usuniecie zaburzy dotychczasową kompozycję urbanistyczną w rejonie alei Cieplińskiego i Piłsudskiego.

Wśród argumentów „za” wpisaniem pomnika do rejestru zabytków, pojawiają się i takie, które wskazują, iż pomnik Koniecznego jest, obok Pomnika Powstańców Śląskich w Katowicach Gustawa Zemły z 1967 roku, najlepszym współczesnym pomnikiem miejskim w Polsce.

„ Monument prezentuje niekwestionowane walory artystyczne, urbanistyczne, historyczne oraz naukowe, przez co w pełni pretenduje do objęcia ochroną konserwatorską na podstawie indywidualnego wpisu do rejestru zabytków”.

„Dzicy” wskazują również na kwestie emocjonalne, ponieważ monument dla rzeszowian jest też cenną lekcją powojennej historii miasta. Ponadto, młodzi aktywiści twierdzą, iż nie można zapomnieć o epizodzie socjalizmu w historii Rzeszowa, bo z perspektyw rozwoju miasta okres ten był dla niego kluczowy – w latach 30. minionego wieku powstał Centralny Okręg Przemysłowy, który Rzeszów zmienił z prowincjonalnego miasteczka powiatowego w miasto wojewódzkie.

„W wyniku awansu miasto otrzymało szereg cennych socrealistycznych, reprezentacyjnych gmachów i założeń urbanistycznych, które wyraźnie odcisnęły się w przestrzeni i pejzażu miasta.”  Przykładamy są budynku obecnych siedzib Urzędu Wojewódzkiego, Sądu Apelacyjnego, Instytutu Muzyki Uniwersytetu Rzeszowskiego, czy Komendy Wojewódzkiej Policji przy ul. Dąbrowskiego.

„Po dziś dzień stanowią one uznane pod względem funkcjonalności i wartości artystycznej obiekty publiczne i mieszkalne, objęte są ochroną konserwatorską (…). Dzieło Koniecznego jest więc dla nas świadkiem historii oraz częścią lokalnej tożsamości i krajobrazu kulturowego miasta” – napisali we wniosku „Dzicy”. 

Młodzi aktywiści przypominają także, że pomnik znajduje się na terenie zespołu Bazyliki i Klasztoru oo. Bernardynów w Rzeszowie, który już jest wpisany do rejestru zabytków.

A jakie są szanse na to, że „Dzikim” uda się poprzez wpis do rejestru zabytków uratować monument przed wyburzeniem? Niestety, dość niewielkie, bo konserwator uważa pomnik za zabytek ruchomy, bo jest rzeźbą i w jego opinii o wpis do rejestru może ubiegać się tylko jego właściciel, czyli zakonnicy, a tym jest na rękę usunięcie pomnika.

Ostateczną decyzję w sprawie przyszłości pomnika najpóźniej w październiku br. podejmie wojewoda podkarpacki Ewa Leniart (PiS), która podziela ocenę IPN

joanna.goscinska@rzeszow-news.pl

Reklama

12 KOMENTARZE

  1. Zamiast płakać lub złorzeczyć, bronić lub atakować – zainicjujmy (patrz: film Rejs) rozmowę na temat symbolu Rzeszowa, który nastąpi po… no wiecie. Naturalnym następcą wydaje się rzeszowski zamek. Problem w tym, że jak najszybciej powinien stać się dostępny dla zwykłych turystów i mieszkańców. Już teraz trzeba podjąć działania wyprzedzające i tworzyć nowoczesne grafiki przedstawiające zamek. No wiecie, takie „ikony”. Trzeba poznać lepiej historię zamku i zastanawiać się jak go wykorzystać, gdy sąd się z niego wyprowadzi.

  2. Tak, bardzo to wszystko ciekawe. Pomnik trzeba wyburzyć, albo przenieść, albo cokolwiek. Może kiedyś, jak szanowni działacze na rzecz pamięci komunizmu uzbierają pieniążki – to sobie zbudują jakąś repliczkę tego dzieła w miejscu, gdzie nie będzie wzbudzało kontrowersji i z wymową ideologiczną zgodną z prawem. Własność rzecz święta i zakonnicy mogą zrobić, co uznają za stosowne. Bez pomnika w tym miejscu będzie więcej przestrzeni, bo teraz ciasnota niemiłosierna.

    • Pieniążki … :))) Jak słyszę to „słóweczko” wiem już z kim mam do czynienia.

      Zakonnicy kupili plac z pomnikiem, za 1% jego realnej wartości. Czyli nie była to zwykła transakcja. Pomnik został wybudowany ze składek obywateli i sprzedaż go zakonnikom była i jest zwykłym skandalem. Zakonnicy niech nie będą tacy do przodu, bo większość mieszkańców miasta, jest za pozostawieniem pomnika, który jest zabawny, niczego konkretnie nie upamiętnia, ani nie gloryfikuje.

      Zrobić pod pomnikiem interaktywne muzeum, opisać historię jego powstania i przestać się wygłupiać. Pomnik czynu rewolucyjnego w rzeczywistości nie upamiętanie niczego, bo żadnego takiego czynu u nas nie było. To piękny przykład PRL-owskiej logiki, na opak. Ale takie były czasy, taki panował duch i pamiątką tych właśnie czasów jest pomnik.

      Przecież mogą go zwrócić miastu, za 1% wartości, już niebawem. Minie obwarowany prawnie (środki unijne), okres wykorzystania działki, bez żadnych zmian.
      Będzie po chrześcijańsku i po obywatelsku. Władze miasta poszły Bernardynom na rękę, mieszkańcy są za pozostawieniem monumentu, środowiska artystyczne i naukowe także, można i trzeba się dogadać.

      Po co wywoływać konflikt? Czy tego pragnie polski Kościół?

      • Ziemię o ile się nie mylę najpierw komuna zakonnikom zabrała bezprawnie, potem postawiła tam pomnik, a potem z pomnikiem ziemia wróciła do prawowitych właścicieli. I co teraz mają z takim „podrzutkiem-pomnikiem” księża zrobić? Mogą zrobić co chcą. A że pieniędzy na wyburzanie nie mają, pewnie zajmie się tym administracja publiczna, bo takie jest prawo (pomnik gloryfikuje zbrodnicze ustrojstwa). Że ludzie się składali na pomnik to się nie dziwię – jak wisiał nad nimi komunistyczny bat.

  3. Wy się ludziska bardzo, bardzo dokładnie zastanówcie czy n-a-p-r-a-w-d-ę przypadkiem nie chcecie jednak chronić tego pomnika jako zabytku. Działka na której stoi jest w najbardziej reprezentatywnym miejscu Rzeszowa, a należy do Bernardynów. Jeśli zgodzicie się na wyburzenie Wielkiej Mufki, to w tym miejscu będziecie mieć Gigantycznego Jezuska. Już jakiś czas temu było słychać o takim zamiarze. Żeby tego uniknąć wystarczy tylko wymienić rzeźby komuszków na zgrabny herb miasta Rzeszowa. I róbta – jak chceta.

  4. Jaki ważny interes społeczny i na dodatek jakie to autorytety się pod tym kawałkiem papieru podpisały.Jaki to zabytek i jakie ma walory artystyczne.Pomnik powstał zablokował rozbudowę skrzyżowania w tej czesci miasta i był postawiony chyba po to aby przysłonić obiekt sakralny. Bo może sekretarzowi ktoś poleciła aby coś wybudować.Działka na której stoi pomnik należała i nadal należy do bernardynów i to oni maja sie z tym badziewiem uporać do końca marca a jak nie to zrobią to wojewoda jest zobowiązany bo taki ma obowiązek prawny, przestrzegać uchwały które podejmowali posłowie.

    • Większych bzdur dawno nie czytałem…
      To JEST zabytek, czy to się księżulom i katodżihadystom podoba, czy nie!

      • Dla niektórych zabytek, dla innych nie, problem w tym że dla niewielu jest zabytkiem, ale ci umieją głośno ujadać, jak ze wszystkimi sprawami w Polsce, głośne szczekanie przez małe grupki niereprezentująca zupełnie nikogo są w modzie. Dlaczego w moim mieście ma stać ta wielka ohydna C, bo ty tego chcesz i jeszcze pięć innych osób? Rzeszów ma prawie 190 tys mieszkańców, co mnie obchodzi zdanie pięciu komuszków.

    • Działka nie należała do zakonników. Zostali z niej zupełnie słusznie wywłaszczeni. Inaczej nic nie mogłoby w centrum rozwijającego się miasta powstać. Dostali za ten plac rekompensatę w ziemi. Kilkanaście, czy kilkadziesiąt hektarów. Od władz komunistycznych. Dlatego musieli plac KUPIĆ. Nie był to zwrot.

      Zróbmy referendum, przy okazji wyborów samorządowych. Zobaczysz ilu mieszkańców będzie za pozostawieniem pomnika. Obstawiam 75%, przy założeniu, że za wyburzeniem zagłosują zmobilizowani i wyciągani z łóżek emeryci-parafianie, wszystkie dewotki i bigoci w mieście.

  5. „Ponadto, młodzi aktywiści twierdzą, iż nie można zapomnieć o epizodzie socjalizmu w historii Rzeszowa, bo z perspektyw rozwoju miasta okres ten był dla niego kluczowy – w latach 30. minionego wieku powstał Centralny Okręg Przemysłowy, który Rzeszów zmienił z prowincjonalnego miasteczka powiatowego w miasto wojewódzkie.”
    Co za kompletny stek bzdur, socjalizm w latach trzydziestych.
    Więcej nie napiszę bo dziś święto.

Comments are closed.