Finisaż pokonkursowej wystawy inspirowanej prof. Abakanowicz. Dla kogo Grand Prix?

0
Zdjęcie: Materiały prasowe Grupy "Ciech". Na zdjęciu "Materia odzyskana"
Reklama

– To było ogromne wyzwanie – mówi Sylwester Stabryła, zdobywca nagrody Grand Prix w konkursie „Genius Saeculi – Duch naszego czasu…” w hołdzie Magdalenie Abakanowicz.

Prof. Magdalena Abakanowicz była wybitna rzeźbiarką naszych czasów. Jej chyba najbardziej rozpoznawalne dzieło to tzw. abakany, które są formą instalacji stworzonej z różnych rodzajów włókien wysoce ekspresyjnych w charakterze. To właśnie ta przestrzenna forma wyrazu artystycznego przyniosła rzeźbiarce w roku 1965 główną nagrodę na biennale w São Paulo.

Ta wybitna polska rzeźbiarka zmarła w kwietniu tego roku. Grupa „Ciech”, która od ponad 20 lat przekazywała prof. Abakanowicz żywice epoksydową – materiał, który artystka wykorzystywała do tworzenia swoich wyjątkowych prac, postanowiła, że nie pozwoli, by o niej zapomniano.

Stąd też, dysponując jej sześcioma dziełami – „Kobieta w welonie”, „Epoksydowy zwierz”, „Dziewczynka dla Sarzyny”, „ANA”, „Ptak” oraz rysunek z cyklu „Kwiaty” – Grupa „Ciech” postanowiła organizować jej wystawy w różnych miastach Polski. Na ich szlaku do tej pory znalazła się Warszawa, Łódź i Rzeszów. 

Prace prof. Abakonowicz z kolekcji „Ciech” można było podziwiać do końca lipca  w Galerii R_Z. Ich obecność w miejscu, w którym działają artyści Związku Polskiego Artystów Plastyków spowodowało również, że zrodził się projekt artystyczny poświęcony twórczości tej wybitnej rzeźbiarki pt. „Genius Saeculi – Duch naszego czasu”. Jego inicjatorem był Wydział Sztuki i Instytut Filozofii Uniwersytetu Rzeszowskiego oraz ZPAP Okręgu Rzeszowskiego.

Wielki odzew artystów

Ideą projektu było ogłoszenie ogólnopolskiego konkursu plastycznego dla zaproszonych imiennie profesjonalnych artystów, członków ZPAP oraz studentów i absolwentów WS UR, którzy mieli się w swoich pracach odnieść do specyfiki, istoty twórczości prof. Magdaleny Abakanowicz poprzez artystyczny dialog.

Łącznie zaproszono ponad 100 twórców, z czego na zaproszenie odpowiedziało 50 artystów. Wzięcie udziału w konkursie było wyzwaniem, ponieważ czas od jego ogłoszenia do jego zakończenia obejmował tylko 14 dni.

– To dla nas bardzo krzepiące, że pomysł, który powstał zaledwie dwa miesiące temu przy okazji prezentowania prac prof. Magdaleny Abakanowicz, został zrealizowany. Konkurs spotkał się z wielkim odzewem artystów, którzy  zainspirowali się działami wybitnej polskiej rzeźbiarki – mówił w środę podczas uroczystego finisażu wystawy pokonkursowej Mirosław Kruk, rzecznik prasowy Grupy „Ciech”.

Najlepiej z artystyczną „rozmową” z prof. Abakanowicz poradził sobie Sylwester Stabryła z Sanoka, tworząc cykl „Materia odzyskana” techniką własną. To właśnie on zyskał rekomendację aż 5 członków jury, co pozwoliło mu zdobyć nagrodę Grand Prix.

– W życiu mamy takie sytuacje, gdzie zakochujemy się w jakiś pracach od pierwszego wejrzenia. I tak było w moim przypadku – zakochałam się w pracach Sylwestra Stabryły od pierwszego wejrzenia. Od początku typowałam go na zwycięzcę – mówiła Małgorzata Bożek, publicystka, jeden z członków konkursowego jury.

– Nie zakładaliśmy czegoś takiego jak „Grand Prix”.  Pomysł zrodził się wtedy, gdy w ścisłym finale 5 członków komisji rekomendowało prace Stabryły – tłumaczy prof. Marek Adam Olszański, kurator wystawy. – Osobiście cieszę się z tego wyboru. Chociaż sam nie miałem prawa głosu,  to jednak nie ukrywam, że to był artysta, którego sam wybrałbym na lidera tego projektu – dodaje.

„Wszystko wraca do człowieka”

Praca konkursowa Sylwestra Stabryły pt. „Materia odzyskana” to forma przestrzenna, zainspirowana wczesnymi pracami prof. Magdaleny Abakanowicz, tzw. abakanami oraz samą postacią rzeźbiarki, bo sanocki malarz, jak sam stwierdził, lubi myślenie kobiet, ich podejście do sztuki, ich wrażliwość.

– Zmierzenie się z tym tematem było ogromnym wyzwaniem. Nie  wiem nawet, czy można nazwać „mierzeniem się” mnie z tak wybitną artystką. Nie ma na to chyba takiej miary, bo to, co zrobiła, było cudowne – twierdzi Sylwester Stabryła. – Trudność w dialogu z prof. Abakanowicz polegała na tym, że jej duże formy trzeba było włożyć w małą – dodaje.

Stabryła o swoim dziele mówi, że „jest to efekt uboczny tego, z czym pracuje na co dzień”. – Podczas malowania obrazów na palecie zawsze resztki farby zostają. Zawsze sądziłem, że to się do czegoś przyda. I się przydało, bo z tego stworzyłem właśnie swoją pracę – z „materii odzyskanej” – tłumaczy artysta.

Sylwester Stabryła pytany, co oznacza tytuł jego dzieła – „Materia odzyskana” odpowiada, że „wszystko wraca do człowieka”. Rzeczywiście, gdy spojrzymy na jego prace  widzimy istotę człowieczeństwa – to, co dajemy światu prędzej, czy później do nas powraca, ale nigdy w tej samej formie.

Zmienia je czas. Zmienia też się „konsystencja” naszej duszy, twardniejemy, podobnie jak farba na pracy Stabryły. Zmienia się też nas wewnętrzny  koloryt – gdy kupujemy nowa farbę jest ona piękna, czysta, niczym nie dotknięta.

Podobnie jest z człowiekiem młodym – jest on nieskalany tzw. doświadczeniem życiowym, na świat patrzy poprzez pryzmat ideałów. Czas i eksploatacja powodują, że zmienia się, kończy się, zasycha zarówno farba, jak i człowiek. Pytanie tylko, czy ktoś chce u schyłku życia zostać „dziełem sztuki”, wartościową „materią odzyskaną”, czy trafić na „śmietnik”?

Kształt embrionu

Szczególną uwagę zwróciła również jeszcze jedna uhonorowana praca pt. „Interiol” Anny Micał. – To dość ciekawa praca. Bardzo subtelna. Ten minimalizm jest niesamowity. Cieszę się, że tę pracę również dostrzegała komisja konkursowa – stwierdził prof. Olszyński.

Praca Micał to instalacja na pograniczu rzeźby. Materiał, z którego została wykonana, stanowi gaza apteczna. – Na co dzień zajmuję się grafiką warsztatową. Materia, z której wykonałam rzeźbę, jest mi bardzo bliska, ponieważ wykonuję z niej matryce. Gdy usłyszałam o konkursie, gdzie należało się inspirować twórczością prof. Abaknaowicz, stwierdziłam ze ta struktura gazy jest idealna – wyjaśnia Anna Micał.

– Prof. Abakanowicz wykonała takie dzieła, jak „Embriologia” z materiału jutowego, bardzo topornego, zatrzymując się na poziomie faktu. Ja postanowiłam wejść w duszę tych dzieł, więc stworzyłam coś na kształt embrionu, ale uniesionego z ziemi. U prof. Abakanowicz te formy ciążyły na ziemi, ja tę formę zawieszam, ona lewituje – dodaje.

Bardzo trudny konkurs

Wśród laureatów konkursu znaleźli się również: Patrycja Longawa i jej praca „Tłum” oraz Monika Maziarz „Zaszycie” Wyróżnieni honorowe otrzymali: Paulina Dębosz za pracę „Bez tytułu”, Paweł Kin – „Portret 0”, Michał Mieszkowicz – „Tarło” i Maciej Pęcak – „Wrzeciono”.

Prof. Marek Adam Olszyński, poziom konkursu ocenia bardzo wysoko. – Bardzo miło jestem zaskoczony. To był bardzo trudny konkurs i temat. Taki dialog artystyczny z jedną z większych artystek, nie tylko w Polsce, ale i w świece, jest dość trudny. Tym bardziej ze prof. Magdalena Abakanowicz prowadziła aktywną twórczość przez ponad 50 lat  – mówił prof. Olszyński.

– Twórczość prof. Abakanowicz jest bardzo wyrazista i sugestywna. Czym bardziej charyzmatyczny artysta, tym większa szansa na to, że dialog może się nie udać, co więcej, może on stać wręcz plagiatem. W przypadku artystów, których prace zostały docenione w konkursie i wybrane do wystawy, mamy do czynienia z innowatorskim, oryginalnym, prowadzonym w bardzo subtelny sposób dialogiem – dodaje.

Konkursowe prace będzie można od drugiej połowy sierpnia zobaczyć jeszcze w pubie Kultura (ul. Szopena 59).

joanna.goscinska@rzeszow-news.pl

Reklama