Jakość wody w gminie Krasne. Mieszkańcy alarmują: „Syf, bajoro” [VIDEO]

6
Reklama

„Tak wygląda filtr po kilku miesiącach używania wody z wodociągów z Krasnego. Syf. Bajoro” – alarmują mieszkańcy podrzeszowskiej gminy. Urzędnicy twierdzą, że wszystko jest w porządku. 

 

Pan Jacek mieszka w Strażowie w gminie Krasne. Niedawno, po kilku miesiącach użytkowania, wymieniał filtr na przyłączach wodociągowych, które dostarczają wodę bezpośrednio do jego domu. Po rozkręceniu instalacji był mocno zdziwiony – filtr wyglądał jakby ktoś wyciągał go z błotnistej kąpieli.

„Woda mało kiedy była czysta, ale czegoś takiego jeszcze nie było” – napisał do nas pan Jacek. Na dowód wysłał nam zdjęcia i krótkie filmy. 

W gminie Krasne za stan wodociągów odpowiada Zakład Usług Komunalnych. Jego dyrektor Marcin Brzychc wyjaśnia, że taki stan rzeczy, to być może efekt prac związanych z przebudową węzła wodociągowego w Krasnem zasilającego m.in. Strażów, które przeprowadzono jeszcze w połowie sierpnia. 

– Po zakończeniu prac, sieć wodociągowa została przepłukana. Jednak chwilowy brak wody w sieci – z uwagi na jej wiek – powoduje, że przy ponownym puszczeniu wody zrywane są osady, które w sieci nagromadziły się przez lata – wyjaśnia Marcin Brzychc.

– Nie ma fizycznych możliwości równoczesnego przepłukania wszystkich przyłączy wodociągowych na tak rozległym terenie. Takie sytuacje zdarzać się mogą przy planowanych, bądź awaryjnych przerwach w dostawie wody na każdej sieci wodociągowej – dodaje.

Szefostwo ZUK zapewnia także, że woda jest regularnie badana przez sanepid i laboratorium. – Jak do tej pory, nie mieliśmy sygnałów, że woda nie spełnia norm – twierdzi dyrektor Brzychc.

(jg)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

6 KOMENTARZE

  1. i wodociagi buduja mieszkancy na swoj koszt i potem przekazuja na gmine za darmo. zero zwrotow pieniedzy. w dokumentacji pisza przylacz fi 90 i wszystko gra.

  2. i tu tylko można westchnąć, jaką wspaniała jest współczesna technika, że ten cały syf sobie można odfiltrować i potem jaszcze napisać do gazety i rzecz jasna to wszystko z troski i z troski wymyślają różne urządzenia i wdrażają te urządzenia i wdrażają różne normy czystości wody i potem cały syf z tego wychodzi i każdy, jeżeli chodzi o przestrzeganie różnych parametrów to ma certyfikat i kiedy powinno się zmieniać wkład do filtra i kiedy powinno się sieć przepłukać z osadów i każdy rozumie, że wodę butelkowaną to raczej nikt nie będzie filtrował na okoliczność szukania bagna, z którego dana woda pochodzi, bo u nas na Horyńcu to wyszło, że woda zbyt bagnista jest i zaprzestano butelkowania tego syfu i problem z głowy i prawdopodobnie właśnie jakość wody to był powód, że woda Horynianka dawniej Hetmańska zniknęła z rynku, bo przecież jeżeli chodzi o ekonomię, to kto by się przejmował ekonomią, kiedy chodzi o budowę wizerunku naszej miejscowości i czasy takie , że wizerunek buduje się bez względu na koszty

  3. Po kilku miesiącach tak każdy filtr wygada.A zobacz jak wyglądają filtry z poboru wody z ujęcia wody dla miasta Rzeszowa na dodatek chyba nadal ta stacja uzdatniania wody nadal należy do gm.Boguchwała. Bo w wydziale architektury jest taki bałagan że albo giną dokumenty i pozwolenia albo dyrektor dostaje zlecenie na telefon on zwierzchnika i budowało się przez lata nie tylko centra handlowe znajomych ale inne obiekty publiczne i drogi na obcych działkach.Oświadczenia że działka należy do miasta wydawano choć nie sprawdzono jaki jest stan faktyczny i to podobno oświadczenie napisał sam były inz z Politechniki były dyrektor MZD. A i tak były problemy nie tylko z łącznikiem do A4 do którego miasto dopłaciło ponad 14 mln zł bo nie tylko nasypy osiadały ale woda po podmyciu drogi pokazała jaki jest stan faktyczny podłoża.Warto sprawdzić kto miała prawie wszystkie zlecenia na nadzór na drogami i łącznikami i wygrywał projekty które lądowały do szafy w Rzeszowie czy nie była to spółka wykładowcy z Politechniki.

Comments are closed.