„Jedź ostrożnie – na swój pogrzeb jeszcze zdążysz”. Kampania z karawanem w Rzeszowie

3
Reklama

– Kampania ma szokować. Jej celem ma być ograniczenie wypadków w Rzeszowie i ostrzeżenie kierowców przed brawurową jazdą – mówią pomysłodawcy kampanii „Jedź ostrożnie – na swój pogrzeb jeszcze zdążysz”.

 

Na Rzeszów News często piszemy o kolizjach i wypadkach. Ich najczęstszą przyczyną jest brawura kierowców – nadmierna prędkość, nieustąpienie pierwszeństwa, niezachowanie bezpiecznej odległości. 

Dlatego też rzeszowska Fundacja „Artis” postanowiła wstrząsnąć wyobraźnią tych, którzy często siadają „za kółkiem”. Przygotowano dla nich szokującą kampanię społeczną pod hasłem „Jedź ostrożnie – na swój pogrzeb jeszcze zdążysz – Ograniczamy liczbę wypadków’’. Jednym z jej elementów ma być jeżdżący po ulicach Rzeszowa odpowiednio oznaczony karawan z billboardem. Z głośnika będzie można usłyszeć informacje na temat kampanii.

– Ona ma szokować, inaczej nie byłoby rezultatu. Celem kampanii ma być ograniczenie wypadków w Rzeszowie i ostrzeżenie kierowców przed  brawurową jazdą, przed jazdą pod wpływem środków odurzających i alkoholu – mówi Magdalena Bykovski, pomysłodawca kampanii. – Symbolem kampanii jest pojęcie śmierci, dlatego w akcję jest włączony karawan i asysta pogrzebowa – dodaje.

Kampania rozpocznie się 2 czerwca na rzeszowskim Rynku. Wtedy odbędzie się szereg wydarzeń, gier, zabaw i konkursów. 

Kolejnym etapem będzie wydarzenie promocyjno-ostrzegawcze pod hasłem „Bezpieczne wakacje mieszkańców Rzeszowa”. To właśnie w tej części główną rolę będzie odgrywał wspomniany karawan, który będzie jeździł po rzeszowskich ulicach przez trzy tygodnie.

Kampanię zakończy trzeci etap – powrót uczniów po wakacjach do szkół oraz impreza podsumowująca całość, która odbędzie się 2 września na Rynku. – Będziemy celebrować życie. Nie chcemy wypadków, chcemy cieszyć się życiem – mówi Magdalena Bykovsky.

Kampania ma mieć charakter cykliczny i odbywać się będzie na wakacjach, czyli wtedy, kiedy dochodzi do największej liczby wypadków. Akcję Fundacji „Artis” popiera Urząd Miasta w Rzeszowie oraz policja. Tylko w ub. r. na rzeszowskich i powiatowych drogach doszło do ponad 720 wypadków, gdzie obrażenia odniosło ponad 800 osób, a 12 zginęło.

– Wypadków z roku na rok, niestety, przybywa. Na szczęście tak szybko nie rośnie liczba ofiar śmiertelnych, ale wciąż jest bardzo wysoka. Dlatego każda pomoc, która zmierza do poprawy bezpieczeństwa na drogach jest mile widziana –  mówi Adam Szeląg, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie. 

Do największej liczby zdarzeń drogowych – według policyjnych statystyk – dochodzi w czerwcu, lipcu i sierpniu. Więcej jest ich w samym Rzeszowie niż na drogach powiatowych. Policja zwraca uwagę również na to, że w weekendy na drogach jest o wiele spokojniej niż w tygodniu oraz, że największe „żniwa” zbiera na ogół piątek, kiedy wszyscy chcą jak najszybciej po pracy dotrzeć do domu. Z policyjnych statystyk wynika, że coraz mniej kierowców jeździ na „podwójnym gazie”. 

O bezpieczną jazdę apelują także ratownicy medyczni, którzy jako pierwsi mają kontakt z osobami poszkodowanymi.

– Trafiają do nas najczęściej osoby w wieku 20-40 lat. Gdy przyjeżdżamy na miejsce jesteśmy często świadkami tragicznych obrazów. Poszkodowani mają często liczne obrażenia głowy, odcinka szyjnego, masowe obrażenia całego ciała, które mogą się skończyć zgonem – mówi Krzysztof Hejnowicz z Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Rzeszowie. 

Ratownicy podkreślają, że jazda zgodna z przepisami może zniwelować tragiczne skutki wypadku. – Dziś samochody mają wiele systemów zabezpieczeń – poduszki, pasy to wszystko dobrze zadziała, jeśli prędkość nie będzie nadmierna – zaznacza Hejnowicz, który jednocześnie apeluje do świadków wypadku, by nie wahali się pomóc ofiarom zdarzeń.

– Wezwanie karetki, sprawdzenie, czy ofiara oddycha oraz reanimacja – to podstawowe kroki, które powinniśmy podjąć – mówią ratownicy.

joanna.goscinska@rzeszow-news.pl

Reklama

3 KOMENTARZE

  1. i warto tu tylko napomknąć, że w razie zaistniałego wypadku nikt nie wzywa karawanu i dlatego cała akcja może w ten sposób szokować, że przecież trzeba ratować co się tylko da i kogo tylko jeszcze można uratować, nawet wbrew zdrowemu rozsądkowi walczyć o każde tchnienie i to byłby szok zobaczyć na miejscu wypadku karawan i w tym miejscu proponuje się uśmiechnąć, że są kraje na dalekim wschodzie, gdzie na widok karawanu to się śmieją i cieszą się i na pogrzeb zakładają białe ubrania i czy to jest ten model, do którego chcemy zachęcać i my tu mamy swoją akcję i swoje hasło – jedź ostrożnie, a w razie wypadku wezwij księdza – i w ten sposób dojść do wniosku, że tak właściwe karawan to nie pasuje do całego ciągu skojarzeń na miejscu wypadku i jedno co można to pozazdrościć organizatorom i dać im 50% rabatu na dalszą działalność

  2. i tu warto napomknąć, ze ta cała akcja to może się źle kojarzyć i jeżdżący karawan z megafonem to szczyt nieostrożności, który z niczym dobrym skojarzyć nie można i niech karawan to służy w ostatecznych sytuacjach, kiedy karawan to symbol pomocy rodzinie pogrążonej w żałobie

  3. Łatwo was zszokować… Mnie tam jakaś karawana z dyskoteką z głośnika nie szokuje. Za to bandy przegranych za baby facetów, gejów i innych feministek które mają zamiar manifestować swoje choroby przez miasto przemaszerując już bardziej są dla mnie kontrowersyjnym tematem 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ