Kładka na bulwarach, plac Śreniawitów, most Lwowski… Miejskie inwestycje opóźnione

8
Zdjęcie Tomasz Modras / Rzeszów News
Reklama

Zabrakło farby lub oferty firm składane w przetargach są dla ratusza nie do przyjęcia. Zła passa trwa, ale rzeszowski magistrat stara się radzić z tym, jak może. Czy skutecznie? Zobaczymy.

Ratusz obiecywał, że wyremontowana kładka dla pieszych na bulwarach będzie gotowa na wakacjach. Prozaiczna rzecz spowodowała, że mieszkańcy Rzeszowa będą mogli z niej skorzystać dopiero 9 września.

– Gdy wykonawca ściągnął drewniany chodnik kładki i rozpoczął malowanie balustrad okazało się, że ich metraż jest większy niż zakładano pierwotnie, co za tym idzie – wykonawca zamówił zbyt mało farby. W związku z tym musieliśmy wydłużyć termin wykonania prac – tłumaczy Andrzej Świder, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg w Rzeszowie.

Rewitalizację przeprawy wykonuje firma „Remontpiec” za niecałe 287 tys. zł. W ramach prowadzonych prac wymieniany jest drewniany pomost oraz malowane balustrady.

To jednak nie jedyny remont w Rzeszowie, który się opóźni. W planowanym terminie wakacyjnym nie odbędą się też prace związane ze wzmocnieniem słabego podłoża na placu Śreniawitów, ponieważ dwa przetargi na wyłonienie wykonawcy, które ogłosił ratusz, zakończyły się fiaskiem. Ostatecznie remont zaplanowano zakończyć najpóźniej początkiem października.

Z podobnymi problemami ratusz od marca br. boryka w kwestii wymiany dylatacji bitumicznych na moście Lwowskim. Ogłoszono w tej sprawie dwa przetargi – każdy zakończył się niepowodzeniem. W końcu magistrat zdecydował się na wybór firmy z tzw. „wolnej ręki”. Okazało się, że i w taki sposób, póki co, żadna firma nie chce podjąć się tego zadania.

– Podpisaliśmy umowę z firmą „Molter”, która wykona nową nawierzchnię bitumiczną na moście Lwowskim za 20 tys. zł. Oczywiście, dalej będziemy też szukać firmy, która wymieni dylatacje – zapewnia Andrzej Świder.

(jg)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

8 KOMENTARZE

  1. No dobra, a ile tej farby miało być w przedmiarze robót dołączonym przez Wydział Inwestycji do przetargu na malowanie kładki?
    Może trzeba było zrobić spacerek z urzędu, miło czas spędzić i podnieść parę desek?

  2. Kładkę malowali pracownicy władający biegle językiem ukraińskim. Zastanawia dlaczego teraz nic się nie dzieje i wiatr hula.

    Podobnie nie wyrobią się z budową nowego żłobka na Drabiniance. Miał ruszyć w grudniu a tam nie ma okien podłóg sufitów płytek elewacji parkingów itd…
    Niech ratusz na poważnie już zacznie myśleć nad naliczaniem kar za zwłokę! Wyprowadzam tam psa i z tego co widzę nawet w marcu nie będzie gotowe 🙂

    • Nasz czcigodny wódz, drugi ojciec każdego rzeszowianina, pojedzie tam niebawem i zwymyśla swoich pracowników, zrzuci na nich winę, nakaże im „pogonić” wykonawcę i „jakoś” to będzie.

      Cześć i chwała jedynie słusznemu prezydentowi! Niech żyje nasz wódz!

      • Jak ci się nie podoba to wyjedź tam gdzie wszystko w terminie się kończy. Po co się tak męczysz , jest przecież tyle miast na Podkarpaciu , na pewno znajdziesz jakieś dla siebie.

      • Tak jest! Wyjedź do innego miasta i zobacz jak jest naprawdę w porównianiu do Rzeszowa. Pomieszkaj chwilę a wrócisz z podkulonym ogonem i na kolanach walniesz dwa kółka na okrągłej kładce!

    • Napiszcie jaka robota w Rzeszowie jest wykonana na czas . Żadna . A te które są zakończone z opóźnieniem mają mnóstwo usterek . Ciekawy jestem gdzie są inspektorzy nadzoru budowlanego. 3-go Maja męczyli, męczyli i dalej jest mnóstwo uszczerbanych płyt.

Comments are closed.