Kolejny wypadek na przejściu dla pieszych. Kierowca skody potrącił mężczyznę

9
Zdjęcie: Komenda Miejska Policji w Rzeszowie
Reklama

82-letni mężczyzna został potrącony przez kierowcę skody na przejściu dla pieszych przy ul. Langiewicza w Rzeszowie. 

Do wypadku doszło po godz. 17:00 na wysokości skrzyżowania z ulicą Miedzianą. – Kierowca skody fabia na oznakowanym przejściu dla pieszych potrącił pieszego. Pieszy z obrażeniami ciała trafił do szpitala – mówi Bartosz Wilk z podkarpackiej policji. 

Poszkodowany to 82-letni mężczyzna. W miejscu, gdzie doszło do wypadku, ruch odbywał się wahadłowo. Utrudnienia zakończyły się przed godz. 19:30. 35-letni kierowca skody był trzeźwy. Jemu nic się nie stało. 

To już drugi w czwartek w Rzeszowie wypadek na przejściu dla pieszych. W południe na ulicy Krakowskiej na wysokości stacji paliw Orlen 25-letni kierujący audi A6 potrącił 59-letniego pieszego. O tym wypadku pisaliśmy TUTAJ.

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

9 KOMENTARZE

  1. Czytam te komentarze zwalające winę na pieszych i na prawdę jestem w szoku. Na zachodzie Europy gdzie pieszy ma pierwszeństwo przy dochodzeniu do przejścia nie ma tylu wypadkow. Kierowcy tam mają dużo wyższa kulturę jazdy, przepuszczają pieszych, nie wyprzedzają przed przejsciami i zwalniają jak nie widzą drogi bo jest „ciemno i mokro”. Jak nie możesz się bezpiecznie zatrzymać na odcinku drogi który widzisz to jedziesz za szybko.

    • A jeśli tobie jako pieszemu nie chce się ruszyć głową w dwie strony i przepuścić nadjeżdżającą kupę złomu, to prędzej czy później skończysz jak ten opisany w artykule. Pierwszeństwo nie gwarantuje nieśmiertelności, ale to już sprawdzisz sam.
      Kultura jazdy to jedno, a instynkt samozachowawczy to drugie. Może „na zachodzie Europy” piesi go mają? Chociaż patrząc na to, co tam się dzieje to wątpię. Ale nie mieszajmy tu polityki.

  2. No to co, że drugi. Patrząc na to, jak piesi traktują przejścia dla pieszych to jestem wręcz pod wrażeniem, że dopiero drugi.
    Rozglądnij się czy nic nie nadjeżdża, jest ciemno i mokro, kierowcy wzajemnie się oślepiają z przeciwka, nie widzą Cię, a kiedy już Cię zauważą, może być za późno.

    • Fakt, piesi nauczyli się być świętymi krowami, z mojego doświadczenia wynika. Akcja medialna z pierwszeństwem na przejściu zbiera żniwo, jakoś taka sama akcja o odblaskach nic nie daje. Policja również nie pali się do uświadamiania pieszym ich praw i obowiązków, zwłaszcza z wysepką na środku jezdni. Pieszy powinien mieć odblaski nie z obowiązku, a dla swojego bezpieczeństwa, nie tylko w terenie niezabudowanym, ale wszędzie. Wszelkim niedzielnym i codziennym pieszym zalecam obejrzenie sobie chociażby na YT filmu promującego używanie odlasków – jest ich bez liku. Zauważycie różnicę. Swoim dzieciom i sobie zakładam na ręce jak idziemy wieczorem, nieważne że chodnikiem i oświetloną drogą. I niech się sąsiedzi śmieją – jestem widoczny – jestem bezpieczniejszy, wraz z tym moje pociechy. Nie o drwiny chodzi, a o bezpieczeństwo. Kierowcy jeżdżą jak jeżdżą, drogi mamy jakie mamy, przejścia również, inteligentny system transportu, ludzie dalej giną. Jak czytam komentarze – kierujący do piachu, kara śmierci, kamieniołom itp. Jest druga strona medalu – oczy wlepione w telefon, słuchawki na uszach, zero uwagi, zero rozglądania, wejście wprost przed pojazd. Rozstrzyga to policja i prokurator, lecz nie zmienia to faktu w najlepszym przypadku traumy u normalnego sprawcy i normalnego poszkodowanego. o ile poszkodowany jest zdolny odczuć traumę to już jest dobrze. Sprawca tak czy tak odpowie. Jeżeli ofiara jest za kierownicą do życzę zdrowia, przyda się. Bo sprawcy pewnie już niewiele pomoże po spotkaniu z ponad toną żelastwa i plastiku. Szanujmy się nawzajem – na dwupasmowej drodze przepuszczaj pieszych tylko jeżeli nic za tobą nie jedzie , zwłaszcza na drugim pasie. Działanie moim zdaniem bez sensu – pieszy czekał do tej pory to i poczeka aż przejedziesz, i tak nic za tobą nie jedzie, wybór każdego kierującego. Pieszym – ktoś cię przepuszcza – zachowaj ostrożność, na drodze popatrz zza auta po lewej i prawej, nie daj się zabić. Podnieś rękę z odblaskiem, pomachaj. Mały gest a dla kierującego wyraźny sygnał, coś błyska, coś jest nie tak. Aha, światła stopu auta przy przejściu…… resztę normalny kierujący sobie dopowie sam. Szanujmy się nawzajem – innej drogi nie ma. Szanujmy też bezpieczeństwo innych użytkowników swoim działaniem. Nie ma wymogu ustąpienia pierwszeństwa pieszemu przed przejściem. Nie ma prawa dla pieszych wejścia przed pojazd na jezdni. Wszystko umowne, ale jesteśmy ludźmi – błędy się zdarzają. Wzajemny szacunek i może strata kilku minut pozwoli na powrót do domu.
      Wyszła „epopeja”, uważam jednak że warto przekazać otwartym tekstem swoje zdanie.

        • Obyś się mylił – mam nadzieję że epopeję ktoś przeczyta i zrozumie, weźmie pod rozwagę i zastosuje. Dla siebie, dla dzieci, dla innych użytkowników dróg. Jeżeli chociaż jedna osoba uniknie wypadku, to będzie dobrze. Sukcesem będzie jak nikt w ciągu roku nie zginie na przejściu dla pieszych, i to będzie sukces zarówno pieszych, jak i kierujących.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ