Krystyna Janda jako „Shirley Valentine” w „Siemaszce”. Małżeństwo, jak Bliski Wschód

3
Fot. Adam Kłosiński / Teatr Polonia Warszawa
Reklama

„Shirley Valentine” w reżyserii Macieja Wojtyszko to historia kobiety z marzeniami, która ze „św. Joanny od zmywaków” stała się kobietą, która jadąc na wakacje do Grecji odkryła wraz z „Krzysztofem Kolumbem”, co to jest clitoris. W tej roli można było zobaczyć Krystynę Jandę w sobotni wieczór podczas 24. Rzeszowskich Spotkań Karnawałowych

Shirley spotykamy w momencie, gdy wraca z zakupów do domu. Ubrana jak typowa „kura domowa” – ma burze loczków na głowie, podkolanówki, klapki na koturnie, fartuszek, a z siatki wyjmuje produkty, z których może ugotować mężowi obiad, piwo dla niego i dla siebie wino.

To właśnie w tym momencie Shirley rozpoczyna swoją rozmowę z „przyjaciółką”, „powiernicą sekretów”, jedyną „osobą”, która ją „rozumie” – ze Ścianą, która codziennie obserwuje jej życie. Ze Ścianą, która oddziela kuchnię od pozostałych pomieszczeń w domu.

To właśnie jej Shirley opowiada, jak jest na każde skinienie dzieci. Tylko jej żali się, że jeśli mąż nie dostanie punktualnie kolacji to zrobi jej awanturę. Tylko Ściana wie, że gdy mąż wśród znajomych przedstawią ją jako „mój debil” jest jej przykro.

Tylko ona wie, że brakuje jej słów „kocham cię” i w ogóle jakichkolwiek rozmów i atencji męża. Tak jest i musi być, bo jak mówi sama Shirley, „jak się [mężczyzna] zaleca to każdy jest dobry, a jak się dorwie do miodu, to ni w cholerę”.

Dlaczego Shirley tak żyje wiele lat i nie zmienia tego? Bo uważa, że jest beznadziejna, bo twierdzi, że w małżeństwie jest jak na Bliskim Wschodzie – nie ma rozwiązania. Bo, żeby coś zmienić „trzeba umieć robić to, na co ma się ochotę”, a ona nie ma na to odwagi.

Seksowna bielizna w dobrej cenie

Dla Shirley okazja, aby coś zmienić w życiu, przyszła wraz z jej znajomą, która kupiła sobie i jej bilet do Grecji na dwutygodniowe wakacje. Naszej bohaterce już na samą myśl o tym, że ma powiedzieć o tym mężowi robi się niedobrze, ale mimo wszystko w końcu się odważyła.

Szykując się do wyjazdu kupuje seksowną bieliznę w całkiem przystępnej cenie i zastanawia się, dlaczego w zasadzie wcześniej tego nie robiła. Do tego inwestuje w eleganckie szpilki i okulary przeciwsłoneczne i leci do Grecji. Tam poznaje przystojnego mężczyznę, z którym zgodziła popłynąć na wycieczkę dookoła wyspy.

Nie pożałowała, bo – jak się okazało – jej „Krzysztof Kolumb” odkrył takie „tereny”, o których czytała tylko i wyłącznie w kolorowych pismach dla pań. Tym sposobem dwutygodniowy urlop przeistoczył się w kilkumiesięczny pobyt.

Wymowa „Shirley Valentine”

Co jest ciekawe w tej historii?  Aktorka, która  wciela się w Shirley. Krystyna Janda to, obok Mai Ostaszewskiej, jedna z czołowych aktorek, które bronią praw kobiet. To właśnie m.in. ona stała się twarzą kampanii naTemat.pl #RzeczpospolitaPolka.

Janda otrzymała również „Okulary Równości” przyznawane przez fundację im. Izabeli Jarugi-Nowackiej „za udowodnienie, ile znaczy głos jednej kobiety, który usłyszą wszystkie i wszyscy”, oraz „za zainicjowanie powszechnej akcji sprzeciwu wobec odbierania kobietom praw, wolności i godności”.

W tym kontekście wymowa „Shirley Valentine” przybiera na sile, bo aktorka chociaż podczas spektaklu rozbawia widza niejednokrotnie, jednocześnie trafia do podświadomości kobiet, pokazując, że zawsze coś w życiu można zmienić i nie trzeba się zgadzać na wszystko, a dobro męża i dzieci jest tak samo ważne, jak i dobro jej samej.

Dzisiaj „O co biega?”

Ten wyjątkowy spektakl w Teatrze im. W. Siemaszkowej rzeszowianie mogli gościnnie zobaczyć w ramach 24. Rzeszowskich Spotkań Karnawałowych, które we wtorek zapoczątkowało czytanie performatywne „Jaś i Małgosia”.

Miłośnicy teatru mieli również okazję zobaczyć już przedpremierowo „Piaf”, która do „Siemaszki” wróciła po 15 latach oraz rozkoszować się wspaniałą muzyką w wykonaniu zespołu Lola Band i Domarski Band z udziałem Dominiki Kindrat przy lampce wspaniałego włoskiego wina.

W podobnym stylu będzie można spędzić również niedzielny teatralny karnawałowy wieczór. Tym razem przy komedii „O co biega?” (godz. 18:00) w reżyserii mistrza gatunku Marcina Sławińskiego oraz na recitalu piosenki aktorskiej w wykonaniu Dagny Cipory, który będzie zakrapiany włoskim winem.

24. Rzeszowskim Spotkaniom Karnawałowym patronuje Rzeszów News.

joanna.goscinska@rzeszow-news.pl

Reklama

3 KOMENTARZE

Comments are closed.