Nowy regulamin odbioru śmieci w Rzeszowie. Więcej worków i zachodu. Śmieci i tak do jednej spalarni

27
Zdjęcie: Pixabay
Reklama

Więcej zachodu i prawdopodobnie wyższe opłaty za śmieci – tak rysuje się przyszłość mieszkańców Rzeszowa i ich śmieci. 

Do tej pory segregowaliśmy śmieci na frakcję suchą, mokrą oraz szkło. Podczas ostatniej sesji Rady Miasta Rzeszowa przyjęto nowy regulamin odbioru śmieci, który wjedzie w życie od 1 stycznia 2019 roku. Wówczas segregacji będą podlegać odpady tzw. kuchenne. 

Rada Miasta uchwałę podjęła zgodnie z rozporządzeniem Ministra Środowiska z 29 grudnia 2016 r., które wskazuje m.in. zasady selekcji odpadów dla samorządów. 

Dla mieszkańców  bloków oznacza to pojawienie się nowego pojemnika na śmietnikach. Ci zaś, którzy cieszą się mieszkaniem we własnym domu muszą liczyć się z tym, że od przyszłego roku zamiast dwóch worków w kolorze zielonym (szkło) i żółtym (odpady suche) będą otrzymywać aż cztery. 

Do dwóch wyżej wymienionych dojdą worki niebieskie na papier i brązowe na odpady biodegradowalne. Chodzi tu głównie o odpady tzw. kuchenne, których nie można mieszać z odpadami zielonymi, czyli trawą, liśćmi, zdrobnianymi gałęziami, pozostałościami roślinnymi, chwastami, korą, kwiatami. 

Do odpadów kuchennych, które będzie można wrzucać do worków brązowych zaliczamy: resztki żywności (bez mięsa), obierki i skórki z owoców i warzyw, przeterminowane owoce i warzywa, skorupki jaj, niewykorzystane wyroby piekarskie (np. suchy chleb), fusy po kawie i herbacie, ewentualnie papierowe filtry z kawą. 

Do worków na selektywną zbiórkę nie będzie można wrzucać takich odpadów jak: resztki mięsa i kości, odchody zwierząt, ziemia, kamienie, popiół. Oprócz dodatkowego zachodu przy selekcji odpadów mieszkańcy Rzeszowa prawdopodobnie będą musieli z czasem liczyć się również z tym, że będą musieli płacić więcej za śmieci.

Co więcej okazuje się też, że rozporządzenie Ministerstwa Środowiska w zasadzie nie ma większego sensu, bo i tak wszystkie odpady będą trafiać w jedno miejsce, czyli do spalarni śmieci, która powstaje na os. Załęże. Inwestorem spalarni jest PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna. 

– Nie mamy osobnej instalacji do przetwarzania odpadów bio, która przetworzy je np. na gaz. One nie mogą też trafić tam, gdzie odpady zielone, bo tego zabrania prawo – tłumaczy Andrzej Gutkowski, wiceprezydent Rzeszowa. 

– W Szwecji mieszkańcy otrzymują specjalne torebki na odpady bio, z których potem wytwarzają metan. U nas mieszkańcy będą mieli dodatkowe obowiązki, a finalnie wszystkie odpady i tak trafią w jedno miejsce – dodaje. 

Obecnie trwają także negocjacje między miastem a PGE GiEK w sprawie ustalenia stawek za odbiór tony odpadów. Obecnie zatrzymały się one na kwocie 302 zł. Jeśli spółka skarbu państwa nie zejdzie z tej ceny, to dla mieszkańców Rzeszowa oznacza to tyle, że będą musieli liczyć się z tym, że średnio opłaty za śmieci wzrosną od 5 do 8 zł za osobę.

(jg)

redakcja@rzeszow-news.pl 

Reklama

Comments are closed.