Nowy wymiar świętowania

0
Reklama

Jak radośnie spędzać wolne dni? Czy młodzi ludzie chcą świętować? Czy umiemy wspólnie świętować ważne wydarzenia i co w ogóle w dzisiejszych czasach to oznacza?

Od razu krótkie wyjaśnienie: nie chodzi o niedawne Święta Bożego Narodzenia, ani też Święta Wielkanocne – te bowiem mają swoje wieloletnie tradycje, obrzędy oraz zwyczaje i tu z powodzeniem Polacy radzą sobie z rodzinnym świętowaniem. Problem dotyczy świąt jednodniowych, przywracanych albo wprowadzanych stosunkowo niedawno, które ponadto z racji kalendarza i często niesprzyjającej aury – np. Narodowe Święto Niepodległości przypadające późną jesienią niedługo po Dniu Wszystkich Świętych czy Święto Trzech Króli obchodzone wkrótce po Nowym Roku i nieraz przy mroźnej lub śnieżnej pogodzie – nierzadko dla wielu Polaków bywają jedynie kolejnymi dniami wolnymi od pracy, spędzanymi często przed telewizorami.

Najstarszych Polaków ukształtowały lata okupacji i okres powojenny, bardzo świeże jeszcze w ich rodzinach były wspomnienia i przeżycia związane z II wojną światową, kraj był zniszczony i wymagał odbudowywania – trudno zatem było o radosne świętowanie, tym bardziej że okrucieństwa wojny dotknęły każdą polską rodzinę. Pokoleniu średniemu, dorastającemu i żyjącemu w PRL-u, nowa władza ludowa narzuciła przez długie lata swoisty sposób świętowania, czego przykładami są chociażby pochody pierwszomajowe czy festyny z okazji 22 lipca. Najmłodsi rodacy otrzymywali zaś, już w okresie wolnego rynku w ostatnich latach, obce kulturowo wzorce w postaci m.in. Walentynek czy Halloween, dodatkowo wzmacniane intensywnie przez ogromny przemysł marketowo-zakupowo-gadżetowy. Ale ostatnio coś zaczęło się zmieniać i Polacy próbują z powodzeniem realizować pomysły radosnego, autentycznego świętowania, wciągając w to wielu znajomych i całe rodziny.

Jeden z przykładów to Święto Trzech Króli, a dokładnie mówiąc Święto Objawienia Pańskiego. Od niedawna jest to znowu dzień wolny od pracy – po 51 latach – a od kilku lat zaczęto w Polsce organizować Orszaki Trzech Króli. W Rzeszowie 6 stycznia 2014 roku po raz drugi odbędą się w tym dniu uliczne jasełka – podobnie jak w ponad 150 innych polskich miastach – w których Trzej Królowie wędrować będą ze swoimi orszakami: europejskim, afrykańskim i azjatyckim. Na trasie orszaku pojawią się barwne sceny, wśród uczestników rozdawane będą śpiewniki z kolędami (10 tysięcy sztuk) oraz papierowe korony (16 tysięcy sztuk). Całość rozpocznie się na placu przed Kościołem Św. Krzyża (ul. 3 Maja) o godzinie 11:30, a zakończy wspólnym kolędowaniem przy żywej szopce na Rynku. Będą owce, kozy, osiołek i wielbłąd, który został wcześniej „wylicytowany” przez rzeszowian w pasjonującej rywalizacji internetowej. Organizatorzy spodziewają się – podobnie jak to było poprzednim razem – wielu tysięcy uczestników, w tym całych rodzin z małymi dziećmi. Wydaje się, że aura będzie sprzyjająca, to znaczy nie grożą nam siarczyste mrozy ani zawieje śnieżne, a Polacy ewidentnie polubili taki sposób wspólnego, radosnego świętowania, o czym świadczy chociażby błyskawicznie rozszerzająca się skala Orszaków Trzech Króli w całym kraju.

Inny przykład nowego podejścia to dzień 11 listopada – obchodzony jako Narodowe Święto Niepodległości od 24 lat. Ostatnio w Rzeszowie, w ramach budżetu obywatelskiego, grupa kilkunastu mieszkańców zaproponowała zadanie „Radosne świętowanie. Święto Niepodległości 11.11.2014 r.”, na które mają złożyć się m.in. wielki koncert w Hali Widowiskowo-Sportowej na Podpromiu, seria wykładów, a także gra miejska oraz pokazy sztucznych ogni. Co szczególnie warto podkreślić – taką propozycję złożyli głównie 17 i 18-latkowie, wyraźnie podkreślając w swojej ofercie, że młodzież chce takich wydarzeń ogólnospołecznych, łączących ze sobą mieszkańców stolicy województwa, ale również łączących ze sobą styl życia młodych ludzi z tradycją osób starszych i etosem minionych pokoleń.

Przypomniało mi się niedawne spotkanie i rozmowa z Polakami ze Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce, z których jeden – Anthony Domino – często prowadzi defilady podczas Parady Pułaskiego. Oglądałem zdjęcia z corocznych obchodów tego jesiennego wydarzenia, kiedy to najbardziej reprezentacyjna aleja Nowego Jorku (5 Avenue) należy do Polaków. I chociaż często jest wtedy chłodno, wietrznie i deszczowo, to nasi rodacy świętują radośnie – zarówno kobiety z Korpusu Pomocniczego Pań, jak i weterani ubrani w jednolite polskie mundury wojskowe, w zwartym szyku i ze sztandarami, nagradzani na całej trasie przemarszu gorącymi oklaskami przez licznie zgromadzoną publiczność. Podobnie jest podczas obchodów Dnia Kościuszki („Kosciuszko Day”), świętowanego najczęściej w pierwszą niedzielę maja, kiedy po mszy odbywa się wielka parada kadetów z udziałem pododdziałów wszystkich aktualnie studiujących roczników amerykańskiej Akademii Wojskowej w West Point, obserwowana zwykle przez tłumy mieszkańców.

Reklama