Zdjęcie: Youtube.com / Rzeszów News
Reklama

– To nie wiejska dyskoteka, od ochrony wymaga się większego opanowania i profesjonalizmu – napisał w liście do Rzeszów News Czytelnik, który był świadkiem, jak ochroniarz brutalnie wyniósł z klubu Lukr uczestniczkę sobotniego koncertu Żabsona. I nie tylko tego było świadkiem. 

W poniedziałek opublikowaliśmy krótki film, pokazujący brutalną interwencję jednego z ochroniarzy rzeszowskiego klubu Lukr w Millenium Hall. Na filmie widać, jak ochroniarz wykręca ręce młodej kobiecie, mimo jej protestów, bierze ją pod pachę, jak worek ziemniaków i wyprowadza z klubu. 

Świadkiem zdarzenia był jeden z naszych Czytelników (dane do wiadomości redakcji), który opisał nam, co poprzedziło taką interwencję ochroniarza. Jednocześnie widział, jak ten sam ochroniarz brutalnie wyprowadził z klubu innego uczestnika koncertu. Poniżej list Czytelnika.

Urażony ochroniarz

„Wszystkim, którzy mówią i piszą, że ochroniarz dobrze zrobił, bo dziewczyna nie słuchała jego poleceń, proponuję się dowiedzieć, za co ją wyrzucał. Uwaga! Za to, że krzyknęła do nachalnego faceta: „Wypier…”, a ochroniarz pomyślał, że to było do niego, bo był obok.

Ten sam ochroniarz uczestniczył w innym zdarzeniu. Jakąś godzinę po otworzeniu bramek, obok palarni, stała grupa nastolatków i rozmawiali. W pewnym momencie jeden z nich obrócił stół, o który opierał się drugi przez co tamten upadł, wywracając inny stół.

Od razu przyszedł ochroniarz i kazał im stół podnieść. Ci od razu to zrobili i przeprosili za zaistniałą sytuację. Jak ochroniarz odchodził, jeden z nich powiedział coś temu, co upadł, na co on wybuchnął śmiechem. Wtedy ochroniarz zawrócił, podszedł do niego złapał go za szyję, dusząc dobre pół minuty, mówiąc: „I co, do śmiechu ci teraz, gówniarzu?”.

Nastolatek starał się coś powiedzieć, ale nie był wstanie. Tak mocno był duszony, pomimo że nie stawiał żadnego oporu, ani się nie wyrywał. Po chwili ochroniarz złapał go za rękę wykręcił ją na plecy, tak, że krzyknął z bólu. Przepraszając ochroniarza został wyprowadzony z klubu cały czas obezwładniony tylko i wyłącznie za to, że się zaśmiał z żartu kolegi.

Ochroniarz nie reagował, tylko rzucał teksty: „Jak kupisz sobie nowy bilet, to wejdziesz”, „Nie będziesz się ze mnie śmiał, gówniarzu”. 

Ochrona w klubach ma prawo obezwładnić kogoś tylko, jeśli stanowi bezpośrednie zagrożenie dla innych uczestników koncertu, natomiast ten chłopak był spokojny cały czas przepraszał, nie wyglądał także na pijanego. 

Myślę, że to jednak nie była wiejska dyskoteka i wymaga się większego opanowania i profesjonalizmu od ochrony, niż wyrzucanie ludzi z koncertu, bo poczuli się urażeni”.

Czytelnik Rzeszów News

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

Comments are closed.