Oszustwa „na policjanta” i „na wnuczka”. Dwie kobiety i małżeństwo stracili pieniądze

4
Zdjęcie: Policja.pl
Reklama

Kilkadziesiąt tysięcy złotych stracili mieszkańcy Rzeszowa, którzy dali się nabrać oszustom, działającym metodą „na wnuczka” i „na policjanta”. 

Jak poinformował Adam Szeląg, rzecznik rzeszowskiej policji, w piątek zostały oszukane dwie starsze kobiety w wieku 85 i 83 lat, mieszkające na Nowym Mieście i osiedlu Pobitno w Rzeszowie. – Oszustki posłużyły się metodą na tzw. „wnuczka”, podając się za córkę i synową – relacjonuje Adam Szeląg.
Najpierw oszukane kobiety odebrały telefon stacjonarny. Potem rozmowa była prowadzona przez telefon komórkowy. Podszywające się pod bliskich oszustki twierdziły, że potrzebowały pieniędzy na spłatę pilnych zobowiązań.- Gdy pokrzywdzone zdecydowały się przekazać pieniądze, po ich odbiór zgłosił się kurier. W przypadku osoby pokrzywdzonej z osiedla Pobitno, już po rozmowie z rzekomą synową, do kobiety zadzwonił mężczyzna, podający się za funkcjonariusz CBŚP. Poprosił o pomoc w ujęciu oszustów – twierdzi Szeląg. 

Do kolejnego przestępstwa doszło w środę. Tym razem oszuści, działając metodą na tzw. „policjanta”, oszukali starsze małżeństwo ze Śródmieścia. Przestępcy zadzwonili na telefon stacjonarny. Rozmówca podał się za policjanta, który „organizował” zasadzkę na grupę przestępców okradających osoby starsze.

„Policjant” polecił zweryfikować, czy jest funkcjonariuszem pod numerem alarmowym 112, co pokrzywdzona zrobiła, ale z telefonu, z którego prowadziła rozmowę, nie przerywając połączenia. Wynik sprawdzenia był oczywisty, inny męski głos potwierdził, że rozmawia z policjantem.

– Następnie rozmówca polecił zebrać pieniądze i przekazać je policjantowi. Po chwili do mieszkania przyszedł mężczyzna, który odebrał gotówkę. Dopiero po chwili pokrzywdzeni zorientowali się, że zostali oszukani – informuje Adam Szeląg.

Łupem oszustów padło łącznie kilkadziesiąt tysięcy złotych. 

Policjanci po raz kolejny apelują, aby nigdy nie przekazywać żadnych pieniędzy pośrednikom, osobom nieznanym, a mającym działać w imieniu rzekomo potrzebującego pomocy krewnego albo podających się za funkcjonariuszy rożnych służb. – Policjanci nigdy nie pośredniczą w przekazywaniu pieniędzy – przypominają funkcjonariusze. 

Nigdy też, nawet w przypadku prowadzonego postępowania przeciwko oszustom, policjanci nie będą żądali przekazywania pieniędzy. Gdy rozmówca podaje się za policjanta lub innego funkcjonariusza i namawia do przekazania jakiejkolwiek gotówki, należy się rozłączyć i skontaktować z najbliższą jednostką policji, dzwoniąc pod numer alarmowy 997.

Policja zwraca się również z apelem, zwłaszcza do osób młodych: – Informujmy naszych rodziców i dziadków o tym, że są ludzie, którzy mogą wykorzystać ich życzliwość. Powiedzmy im, jak zachować się w sytuacji, kiedy ktoś zadzwoni do nich z prośbą o pożyczenie lub przekazanie dużej ilości pieniędzy. Ostrożność może uchronić ich przed utratą oszczędności – zaznaczają policjanci.

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

4 KOMENTARZE

  1. Telefony stacjonarne to przeżytek, wykorzystywany właśnie do takich procederów. Wyszukują w książce telefonicznej osoby o starodawnych imionach i dzwonią.

  2. pod numerem alarmowym chyba też jacyś przebierańcy siedzą, jak zadzwonić to najpierw długo nie odbierają, potem zgłoszenie przyjmują bez zachowania należytej powagi sytuacji, na koniec czekaj na nich tatka latka, można się poczuć zupełnie jak dzwoniąc po pizzę w Rzeszowie
    może przyjdzie… a może nie przyjdzie…

  3. Jedyną właściwą karą za takie przestępstwo powinno być publiczne batożenie sprawców.
    Sto batów dla przywiązanego do słupa złodzieja może by było przestrogą dla innych okradających starych ludzi.

Comments are closed.