Politycy Nowoczesnej wspierają Marsz Równości. „To radosne święto dla wszystkich”

12
Reklama

– Równość jest taka sama w Warszawie, Rzeszowie, Chicago, Szczebrzeszynie, gdziekolwiek jesteśmy, gdziekolwiek żyjemy – mówią czołowi politycy Nowoczesnej, którzy w sobotę po południu wezmą udział w I Marszu Równości w Rzeszowie.

 

Do Rzeszowa przyjechali Paweł Rabiej oraz posłanka Monika Rosa. Towarzyszyli im działacze Kampanii Przeciw Homofobii i Stowarzyszenia „Miłość Nie Wyklucza”. I Rzeszowski Marsz Równości rozpocznie się o godz. 14:00 przy moście Narutowicza, tzw. tęczowym. 

W marszu wezmą udział m.in. politycy. – Dzisiaj Rzeszów i Podkarpacie są kolorowe, różnorodne, równe dla wszystkich. Wierzymy, że żadna miłość nie wyklucza – mówiła przed południem w Rzeszowie posłanka Monika Rosa.

– Wierzmy, że niezależnie od tego, kogo kochamy, jakiej jesteśmy płci, jakiej jesteśmy orientacji seksualnej, w jakim wieku, czy jesteśmy osobami w pełni zdrowymi, czy z niepełnosprawnościami, wszyscy mamy prawo kochać i być kochanymi, zakładać rodziny i być traktowanymi równo przez prawo i państwo – dodała posłanka Rosa. 

Przypomniała, że Nowoczesna złożyła w Sejmie projekt ustawy o związkach partnerskich. – Nie wolno nikogo dyskryminować, niezależnie od tego, kogo się kocha, jaką ścieżkę życiową człowiek sobie wybiera – uważa Rosa. Szanse na to, że projekt ustawy przejdzie w tej kadencji Sejmu, są jednak niewielkie. 

Paweł Rabiej twierdzi, że dzisiejszy Marsz Równości w Rzeszowie będzie o równości. – Równość jest taka sama w Warszawie, Rzeszowie, Chicago, Szczebrzeszynie. Gdziekolwiek jesteśmy, gdziekolwiek żyjemy powinniśmy mieć prawo do życia, takiego jakie wybieramy. Powinniśmy mieć prawo kochać tak, jak nam serce podpowiada – mówił Rabiej. 

Marszowi Równości mają towarzyszyć protesty narodowców, działacze ruchów katolickich zapowiadają, że będą się modlić za uczestników marszu. – Za modlitwy dziękujemy, one są potrzebne. Wartość się modlić o miłość, a nie o nienawiść – podpowiada Paweł Rabiej. 

Paweł Knut, członek zarządu Kampanii Przeciw Homofobii, twierdzi, że Marsz Równości, który po raz pierwszy odbędzie się w Rzeszowie, jest dowodem na to, że miasto i jego mieszkańcy stają się coraz bardziej tolerancyjni.

– Mamy nadzieję, że to początek pięknej tradycji i marsze będą się odbywały w najbliższych latach. To nie jest marsz tylko dla gejów, lesbijek, osób biseksualnych albo transpłciowych. To marsz poparcia dla wszystkich osób, które chcą żyć w społeczeństwie szanującym zasady równego traktowania i nikogo nie wyklucza – mówi Paweł Knut z KPH. 

Według Huberta Sobeckiego, prezesa „Miłość Nie wyklucza”, marsze równości, które odbywają się w Polsce, a teraz do nich dołączył także Rzeszów, są dowodem na to, że społeczność LGBT nabiera odwagi. 

– Polska jest w dalszym ciągu krajem, w którym, niestety, geje, lesbijki, osoby biseksualne, transpłciowe, codziennie zwyczajnie się boją. Marsz jest okazją, by przypomnieć także o tym, że osoby LGBT są wszędzie i należą do społeczności. Nie powinny być niewidziane, nie powinny być wykluczane – mówi Hubert Sobecki.  

Z badań organizacji działających na rzecz osób LGBT wynika, że nastawienie polskiego społeczeństwa do geja czy lesbijki diametralnie się zmienia, gdy ktoś taką osobę poznaje. Marsz Równości w Rzeszowie jest okazją, by osoby LGBT zaistniały w przestrzeni publicznej. 

– Nie chcemy się kryć. Nie chcemy uciekać przed zagrożeniem, które cały czas jest sugerowane. Polska jest dla wszystkich – dodaje Sobecki. – Marsze pokazują, że można i warto każdego traktować z szacunkiem i godnością – podkreśla Paweł Rabiej. 

W Polsce żyje około 2 mln osób LGBT. 

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

12 KOMENTARZE

  1. Oj, przestańcie już Państwo dopominać się o tę równość, której rzekomo nie macie. Konstytucja obowiązuje wszystkich, wszelkie kodeksy, rozporządzenia i inne regulacje – także. Obowiązują nas wszystkich te same zasady. Ale wy chcecie nie praw, ale szczególnych PRZYWILEJÓW, a to jest różnica.

    Poza tym, mniejszość nie może narzucać większości swojego widzimisię. Zgadzam się z panem Piotrem (komentującym), że w demokracji większość ma decydujący głos (suma tych wszystkich małych „nic nie znaczących” głosów nadaje bieg rzeczom).

    I nie można nikogo zmuszać, żeby zgadzał się na coś, co jest sprzeczne z jego poglądami oraz wartościami. Przymuszanie do tolerancji narusza wolność wewnętrzną osoby.

    • „Te same zasady” co nas, zwykłych obywateli, nie obowiązują polityków, kleru, sędziów, prokuratorów, policjantów, urzędników, milionerów, etc. – tworzą oni często nietykalne dla prawa kasty obdarzone specjalnymi przywilejami.

  2. Lol 2mln osób lgbt? Żart. Skąd te dane? Pierdoły to ja mogę pisać w komentarzach a od autora oczekuje rzetelności w artykule.

  3. Tolerancja wg PWN:
    1. «poszanowanie czyichś poglądów, wierzeń, upodobań, różniących się od własnych»
    2. «zdolność żywego organizmu do znoszenia bez szkody dla niego niektórych bodźców chemicznych, fizycznych i biologicznych»
    3. «liczba określająca dopuszczalne odchylenie danej wielkości technicznej od jej wartości nominalnej»

    Domaganie się tolerancji, świadczy o wewnętrznej świadomości własnej odmienności. Czyli jest samoprzyznaniem się, że jest się „innym” niż większość.
    W demokracji większość stanowi prawa i obowiązki.
    Nikt nikomu nie każe być „innym”, w związku z czym nie ma podstaw by domagać się niektórych praw przynależnych tym, od których oczekuje się tolerancji, czyli większości.

    • Nietolerancja dla wszystkiego co odmienne doprowadzi do powstania społeczeństwa składającego się z takich samych bezmyślnych jednostek, które potrafią jedynie naśladować wykreowanego odgórnie idola.

      „W demokracji większość stanowi prawa i obowiązki” tylko w teorii. W praktyce większość może jedynie oddać nic nieznaczący głos w wyborach.

Comments are closed.