Protesty w Warszawie w obronie sądownictwa na zdjęciach fotoreportera Rzeszów News

6
Reklama

Tysiące osób protestowało w zeszły czwartek na ulicach Warszawy w obronie niezawisłości sądownictwa, po tym, gdy PiS przeforsował w Sejmie zmiany w ustawach o Krajowej Radzie Sądownictwa i sądach powszechnych.

 

Członków KRS teraz będą wybierać politycy a nie środowiska sędziowskie, jak do tej pory. W przypadku sądów powszechnych zostaną one podporządkowane ministrowi sprawiedliwości.

PiS zarówno w Sejmie, jak i w Senacie przegłosował także ustawę o Sądzie Najwyższym, która wywołała kolejne protesty. Sędziowie mogą zostać przeniesieni w stan spoczynku. PiS w praktyce likwiduje trójpodział władzy.

Na czwartkowych protestach w Warszawie był fotoreporter Rzeszów News Piotr Woroniec jr. Zobaczcie, co uchwycił na zdjęciach, które przejdą do historii.

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

6 KOMENTARZE

  1. Tyle ostatnio mówi się o zagrożeniu niezależności sędziowskiej. Przypomnijmy zatem jak w tej kwestii było jeszcze kilka lat temu. W 2012 roku do Ryszarda Milewskiego, prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku, zadzwonił dziennikarz który podawał się za pracownika kancelarii premiera Tuska. W trakcie tej prowokacji Milewski przyjmował od dziennikarza instrukcje oraz zapewniał, że wyznaczony przez niego skład do sprawy Amber Gold jest „zaufany”, i że premier „nie musi się martwić”. Oto jak wyglądała niezależność, która rzekomo teraz miałaby być zagrożona.

    We wrześniu 2012 r. do Milewskiego zadzwonił Paweł Miter – dziennikarz „Gazety Polskiej Codziennie”. Podał się za asystenta ówczesnego szefa Kancelarii Premiera Tomasza Arabskiego. Chciał sprawdzić, czy prezes Sądu Okręgowego w Gdańsku jest usłużny wobec rządzących. Okazało się, że jest. Miter pytał o datę posiedzenia sądu, na którym miała zapaść decyzja o dalszym areszcie prezesa Amber Gold Marcina P. Dopytywał także o skład sędziowski, który będzie ten areszt wyznaczał. – „To są zaufane pańskie osoby?” – pytał dziennikarz. – „No… proszę się nie martwić. Tak powiem…” – odpowiedział Milewski.

    Informacje, które prezes gdańskiego sądu przekazał dziennikarzowi, były tajne i nie miały prawa wyjść poza gmach sądu. Jednak, jak się okazało, Milewski nie miał zahamowań, by rzekomemu pracownikowi Kancelarii Premiera tajne informacje przekazać. – „Trzynastego spotkanie w Kancelarii Premiera, w których godzinach państwu by odpowiadało?” – prowokował Miter. – „My się dostosujemy. Tak jak pan premier wyznaczy… tak będziemy” – odpowiadał Milewski. Oto jak w praktyce wyglądała niezależność sędziowska w czasach Donalda Tuska.

    Historia sprzed paru lat, ale myślę, że warto ją znać, gdyż pokazuje jak sądownictwo, polityka, wielki biznes i jego interesy były ze sobą splątane. W marcu 2006 r. Sejm powołał komisję śledczą, która miała wyjaśnić okoliczności dzikiej prywatyzacji sektora bankowego w Polsce. Jednym z pierwszych świadków wezwanych przed komisję był Wojciech Kostrzewa – ówczesny prezes ITI. Komisji tej nie było jednak dane długo popracować – TK szybko uznał bowiem, że jest… niekonstytucyjna. Sędzią, który podejmował decyzję był Mirosław Wyrzykowski – wcześniej członek Rady Dyrektorów ITI.

    Przypomnijmy – sejmowa komisja śledcza do zbadania rozstrzygnięć dotyczących przekształceń kapitałowych i własnościowych w sektorze bankowym oraz działań organów nadzoru bankowego po 4 czerwca 1989 roku została powołana w marcu 2006 r. Celem tej komisji miało być w istocie wyjaśnienie jak doszło do skandalicznej prywatyzacji polskiego sektora bankowego z lat 90-tych i początku dwutysięcznych. Jak to się stało, że za stosunkowo niewielkie pieniądze stał się on niemal w większości kontrolowany przez podmioty z zagranicy?

    W pierwszej kolejności jednak posłowie chcieli się zająć sprawą założonej przez Leszka Balcerowicza fundacji CASE i ewentualnego konfliktu interesów, w jaki miałby on popaść jako przewodniczący komisji nadzorującej banki, które finansowały założoną przez niego fundację. W pierwszej połowie września 2006 r. posłowie w komisji przesłuchali władze CASE, tj.: prezes Ewę Balcerowicz, wiceprezesa Artura Radziwiłła oraz wiceprezes Rady Fundacji CASE – Barbarę Błaszczyk. Czwartym w kolejności świadkiem był Wojciech Kostrzewa, ówczesny prezes Grupy ITI i były prezes BRE Banku, z którym CASE była związana różnorakimi inicjatywami (Kostrzewa w latach 1989-1991 był doradcą ministra finansów, którym był… Leszek Balcerowicz).

    Nagle wielkie larum wzniosły media i politycy związani z okrągłym stołem, że oto cała ta komisja jest bez sensu, bo miałaby wyjaśniać „normalne procesy” związane z transformacją gospodarczą. Posłowie Platformy Obywatelskiej złożyli nawet do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o zbadanie czy uchwała Sejmu powołująca komisję śledczą ds. prywatyzacji polskich banków jest zgodna z Konstytucją.

    Trybunał zajął się sprawą bezzwłocznie. W dniu 21 września 2006 r., a więc w kilka dni po przesłuchaniu pierwszych świadków, sędziowie TK stwierdzili, że z siedmiu punktów określających kompetencje komisji śledczej, aż cztery miały być w całości niezgodne z Konstytucją, a trzy częściowo niezgodne! W takich okolicznościach dalsze funkcjonowanie tej komisji nie miało racji bytu. Zbadanie i opisanie procesów prywatyzacyjnych polskiego sektora bankowego okazało się być niemożliwe.

    Co ciekawe – sędzią sprawozdawcą TK w tej sprawie był Mirosław Wyrzykowski. W latach 1994–2001 wchodził on w skład Rady Dyrektorów ITI Holdings. W 2005 roku, już podczas pełnienia funkcji sędziego Trybunału Konstytucyjnego, stał się posiadaczem akcji serii B spółki ITI Holdings o wartości około 600 tys. złotych. Niedługo potem przyszło mu orzekać, że komisja ds. prywatyzacji banków, wobec której zeznawał ówczesny szef ITI, jest sprzeczna z konstytucją.

    To niesamowite, jak wszystko czasem może się ze sobą spleść.

  2. Rosyjskie pachołki robią wszystko, żeby ten kołtuński (nie)rząd utrzymać jak najdłużej przy korycie, a demokrację wyrugować!

    • Ale to bez sensu. Reforma sądów eliminuje sędziów którzy byli w PZPR i współpracowali ze służbami. Czyli postkomuniści nie będą mogli już orzekać. Brata Kaczyńskiego zamordowano/zginął a ruskie tacy niewinni że 10 lat trzymają wrak. I teraz mówisz że PIS to rosyjskie pachołki? Przecież to się kupy nie trzyma.

Comments are closed.