Zdjęcie: Sebastian Fiedorek / Rzeszów News
Reklama

Ratusz nie chce naliczać Millenium Hall opłat za zajęcie pasa drogowego, najwyraźniej wbrew przepisom. Miasto nie afiszuje się też z tym, że należy do niego spora część budynku tej galerii.

Miasto Rzeszów jest w zasadzie właścicielem sporego fragmentu budynku Millenium Hall, który powstał w 2011 roku za ok. 450 mln zł. Wynika to m.in. z obowiązującej jeszcze w prawie rzymskim zasady. Cokolwiek zostaje wzniesione na cudzym gruncie przypada jego właścicielowi „aż do gwiazd i aż do piekieł”, jak obrazowo określali to Rzymianie.

Oznacza to, że każdy fragment budynku Millenium Hall znajdujący się na gruncie gminy, będący pod nim lub nad nim, należy do Rzeszowa. Chodzi np. o części garażu podziemnego, fundamentów, ścian czy powierzchni użytkowej obiektu. 

W ten sposób pierwszy fragment galerii miasto uzyskało po zabudowaniu budynkiem jego działek. Miejscy urzędnicy najwyraźniej nie zarejestrowali tego faktu do czasu, kiedy spółka Develop Investment (DI), właściciel Millenium Hall, zarządzana przez Martę i Mariusza Półtoraków, zaczęła z ratuszem toczyć spór sądowy dotyczący m.in. posadowionych tam części budynku.

Kolejną część budynku gmina uzyskała po wywłaszczeniu prywatnych właścicieli działek pod ulicę Karową, która przecina na wskroś całą galerię. Co ciekawe, kiedy miasto podjęło decyzję o odjęciu własności teren był już częściowo zabudowany. Ale DI nie odwołało się od tej decyzji.

Miasto nie afiszuje się tym, że w efekcie wywłaszczenia stało się właścicielem czegoś więcej, niż tylko drogi biegnącej przez galerię handlową. 

Niedawno napisaliśmy, że w Millenium Hall zdemontowano szklane kurtyny od strony ulicy Karowej i al. Kopisto. Stało się tak na polecenie ratusza, bo Karowej, która biegnie wzdłuż placu eventowego obiektu, nadano w kwietniu br. status drogi publicznej. Drogi okrążające galerię między al. Kopisto i al. Rejtana, powołane do życia tą samą decyzją z 2011 roku co Karowa, stały się publiczne jeszcze w 2012 roku.

W przypadku tej ostatniej miasto czekało siedem lat, aby nadać jej ten status. Ma to istotne znaczenie w kontekście naliczania opłat za zajęcie pasa drogowego. Rok temu urzędnicy twierdzili, że nie można ich naliczać Develop Investment, ponieważ Karowa nie jest drogą publiczną. Gdy się nią wreszcie stała, ratusz… nadal nie chce naliczać opłat.

– W tym przypadku nie wchodzi w grę naliczenie opłat za korzystania z pasa drogowego – stawia sprawę jasno Maciej Chłodnicki. 

Stawka 0 zł jest niemożliwa?

Odmiennego zdania są nasi rozmówcy z Ministerstwa Infrastruktury. Twierdzą, że nie ma tu miejsca na luz decyzyjny. Przepisy nie przewidują rezygnacji z naliczania tych opłat. Nawiasem mówiąc, nie można też obchodzić tego przepisu przez wprowadzenie stawki 0 zł. Funkcjonuje bogate orzecznictwo w tej mierze niekorzystne dla samorządów. 

Rodzi się pytanie, czy ratusz nie narusza także innych przepisów. Wywłaszczył bowiem zabudowaną część nieruchomości za publiczne pieniądze i pozwala nieodpłatne korzystać z niej przedsiębiorcy. Develop Investment, zawierając umowy najmu, obciąża przecież najemców opłatami za korzystanie z tzw. części wspólnych. To norma w tej branży. 

Pytani o zdanie prawnicy twierdzą, iż obowiązujące przepisy prawa nie dają gminie szansy na nieodpłatne przekazania nieruchomości na cele komercyjne. W szczególności dlatego, że gmina część tych nieruchomości nabyła za odszkodowaniem w 2011 roku i już wówczas były zabudowane.

Nie płacą ani grosza, sprawa w sądzie

Podejście urzędników jest niezrozumiałe. W przypadku jednego gminnego gruntu na terenie galerii walczą o pieniądze, zaś w innym wręcz nie chcą naliczać opłat. Dziwne, choćby dlatego, że Rzeszów konsekwentnie realizuje te przepisy gdzie indziej. Żeby postawić rusztowanie na pasie drogowym, nawet na godzinę, trzeba zapłacić za cały dzień i wypełnić kilka druków.

Ratusz od kilku lat toczy spór prawny z DI związany z ponad 20-arową miejską działką. Zlokalizowana jest na nim część parkingu podziemnego, ściana Millenium Hall i łącznik. DI od wielu lat nie płaci miastu ani grosza za bezumowne korzystanie z tego terenu.

W tym przypadku ratusz wystąpił z pozwem do sądu, aby ten ustalił, ile pieniędzy DI powinno płacić. Wyliczył, że za roczną dzierżawę gruntów powinien dostawać od spółki zarządzanej przez Martę i Mariusza Półtoraków ok. 200 tys. zł. Czy tym przypadku czynsz z tytułu dzierżawy wyliczony przez miasto uwzględnia, oprócz gruntu, również korzystanie z części budynku? 

Ulica Karowa niedawno stała się drogą publiczną. Ale to nie oznacza, że kierowcy mogą nią swobodnie jeździć. Wprowadzono na niej obostrzenia, jakie obowiązują, np. na rzeszowskich deptakach po których mogą się w zasadzie poruszać tylko piesi i rowerzyści.

Ratusz tłumaczył swoją decyzję o wywłaszczeniu pod tę drogę, za co wypłacono z budżetu miasta ok. 2,5 mln zł odszkodowań, tym, że m.in. Karowa „odciąży i upłynni ruch uliczny”. Doprawdy trudno pojąć, jak droga biegnąca przez galerię handlową sprawia, że kierowcy nie stoją w korkach.

Miasto sprząta drogę w galerii 

Nasi rozmówcy z Ministerstwa Infrastruktury zaznaczają, że takie ograniczenie ruchu na ulicy Karowej wprowadza wątpliwość, co do tego, czy droga spełnia status publicznej. – W takiej formie ulica funkcjonuje jako deptak, czy droga wewnętrzna – tak generalnie kwalifikowane są drogi w galeriach handlowych – usłyszeliśmy w resorcie infrastruktury.

Obecnie, po nadaniu Karowej statusu drogi publicznej, miasto zostało też zobligowane przepisami do utrzymania drogi, która przebiega przez teren obiektu komercyjnego. – Jesteśmy odpowiedzialni za sprzątanie i odśnieżanie drogi, czy łatanie dziur – potwierdza Maciej Chłodnicki.

Specustawa drogowa to akt prawny, który pozwala organom administracji publicznej kształtować w sposób kompleksowy sytuację prawną uczestników procesu inwestycyjnego w zakresie dróg publicznych. Ratusz nie tłumaczy teraz decyzji odnośnie Karowej argumentami z tej dziedziny, np. potrzebą upłynnienia ruchu ulicznego. Dziś wskazuje, że miasto interesuje efekty finalny. 

– Dla nas najważniejsze jest to, że ta galeria funkcjonuje, daje kilkaset miejsc pracy, do kasy miasta wpływa kilka milionów złotych z tytułu podatków – przekonuje Chłodnicki.

Dostali odszkodowanie 

Dlaczego w 2011 r. urzędnicy nie tłumaczyli swojej decyzji w ten sposób? Może dlatego, że takie argumenty nie mają nic wspólnego ze specustawą drogową? Intencją ustawodawcy było stworzenie aktu prawa, który usprawnia proces realizacji inwestycji drogowych.

W treści specustawy nie ma zapisu, który mówi, że można wywłaszczyć prywatne osoby za publiczne pieniądze, aby osiągnąć cel finalny w postaci funkcjonowania galerii handlowej. Intencje ratusza, owszem, były szczytne. Ale prawo nie pozwala na ich realizowanie w taki sposób. 

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że DI również otrzymało odszkodowanie za wywłaszczenie pod Karową. Wywłaszczenie zwolniło też inwestora z wykładania pieniędzy na wykup części gruntów na terenie galerii, bo zapłacił za nie samorząd.

Gdyby nie było drogi, inwestor musiałaby rozwiązać kwestię gruntów, aby dalej budować. Użycie specustawy umożliwiło szybszą budowę drogi, ale i szybsze dokończenie galerii handlowej. Ustalenie właścicieli, negocjacje dotyczące zakupu gruntów mogą trwać bowiem latami. Zastosowanie specustawy drogowej skróciło kształtowanie sytuacji prawnej gruntów do zaledwie kilkudziesięciu dni. 

Inni przedsiębiorcy oburzeni

Co mogą o tym myśleć inne firmy działające w Rzeszowie? Zapytaliśmy o to przedsiębiorców. Ich reakcją było powszechne oburzenie. Stwierdzili, że przecież też płacą podatki i zatrudniają ludzi, ale muszą płacić za każdy dzień zajęcia pasa drogowego. Dziwią się też, że można nieodpłatnie korzystać z nieruchomości odebranych za publiczne pieniądze osobom prywatnym.

Pytanie, dlaczego Develop Investment jest traktowane przez miasto – niewątpliwie – bardzo wyjątkowo, pozostaje nadal bez jasnej odpowiedzi. 

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

Comments are closed.