W Rzeszowie rozpoczął się proces sprawcy zabójstwa 25-letniej Jolanty Ś.

1
Zdjęcie: Pixabay
Reklama

Sąd Okręgowy w Rzeszowie utajnił proces 33-letniego Grzegorza G., który odpowiada za brutalne zabójstwo 25-letniej Jolanty Ś. z Dębicy. 

Proces mężczyzny rozpoczął się w czwartek i było do przewidzenia, że będzie się on toczył z wyłączeniem jawności. Takie wnioski wcześniej złożyła rodzina zamordowanej kobiety, jak i obrońca Grzegorza G. Utajnione zostaną na pewno okoliczności, w jakich doszło do zabójstwa. 

– Mężczyzna odpowiada za popełnienie zbrodni pozbawienia życia, które jest najcięższym przestępstwem w polskim systemie karnym. Będziemy się domagać surowej kary – zapowiedział Artur Terlecki, wiceszef Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie, która prowadziła w tej sprawie śledztwo. 

Terlecki dał do zrozumienia, że prokurator będzie żądał dla Grzegorza G. kary nawet dożywotniego więzienia. 

Grzegorzowi G. postawiono łącznie siedem zarzutów. Z prokuratorskiego śledztwa wynika, że mężczyzna miał romans z Jolantą Ś. i razem spodziewali się dziecka. Grzegorz G. był szwagrem kobiety.

Jolanta Ś. zaginęła w maju 2016 roku. Była w siódmym miesiącu ciąży. Dopiero w sierpniu rodzina zgłosiła zaginięcie młodej kobiety. Okazało się, że Jolanta Ś. została brutalnie zamordowana w nocy z 20 na 21 maja.

Prokuratura twierdzi, że Grzegorz G. feralnej nocy pod pretekstem wspólnego robienia zdjęć zwabił 25-latkę w okolice Straszęcina na teren gminy Żyraków w powiecie dębickim w pobliżu autostrady A4. Tam doszło do kłótni. 

Z ustaleń śledczych wynika, że mężczyzna zepchnął kobietę z około 15-metrowego nasypu, a po upadku zadał jej cegłą kilka uderzeń w głowę. Następnie przeniósł zwłoki do bagażnika samochodu i odjechał z miejsca zdarzenia. Po drodze zatrzymał się i dodatkowo wbił kobiecie nóż w szyję. Przyczyną jśmierci było zachłyśnięcie się krwią i uduszenie. 

Po czterech dniach w trakcie których Grzegorz G. zwłoki kobiety przytrzymywał w bagażniku auta wywiózł je do lasu pod Ropczycami, gdzie zakopał na głębokości pół metra. Miejsce ukrycia ciała oblał środkiem chemicznym, by nie odkopały go zwierzęta.

Szokujące morderstwo wyszło na jaw dopiero w grudniu. Wtedy Grzegorzowi G. postawiono zarzut zabójstwa Jolanty Ś.

W listopadzie 2016 roku Grzegorz G. okradł swojego pracodawcę, z firmy ukradł sprzęt elektroniczny o wartości około 500 tys. zł. Sprzedał go dwójce mieszkańców Krakowa: 27-letniej Marii M. oraz 31-letniemu Dariuszowi K. Oni mają postawione zarzuty nieumyślnego paserstwa. Grozi im do 5 lat więzienia. 

Grzegorz G. został został zatrzymany 30 listopada, gdy po podróżach po Polsce, wrócił do domu.

Oprócz zarzutów zabójstwa Jolanty Ś. i kradzieży sprzętu elektronicznego, 32-latek odpowiada przez sądem także za kradzież samochodu, fałszowanie dokumentów, próbę wyłudzenia pieniędzy od dwóch osób podszywając się pod zmarłą Jolantą Ś. (przestępstwo oszustwa) i próbę ucieczki z Sądu Rejonowego w Ropczycach 17 marca br. (przestępstwo samouwolnienia).

Pod koniec śledztwa mężczyzna zmienił swoje wyjaśnienia. Zaprzeczył, że zabił Jolantę Ś. Przyznał się jedynie do ukrycia zwłok kobiety. Motywem zabójstwa 25-latki prawdopodobnie było to, że Grzegorz G. (był żonaty) nie chciał dłużej spotykać się z Jolantą Ś. Mężczyzna cały czas przebywa areszcie.

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

1 KOMENTARZ

Comments are closed.