Zdjęcie: Materiały prasowe
Reklama

Z okazji Światowego Dnia Feministek – w środę (7 listopada) w kinie „Zorza” w Rzeszowie odbędzie się darmowa projekcja filmu „Punk Singer”. Ilość miejsc ograniczona.

Rewolucja w naszym życiu może zacząć się od filmu. – „Punk Singer” dedykowany jest głównie kobietom, ale zapraszamy każdą chętną osobę – zachęca Katarzyna Kazanecka, specjalista ds. marketingu i promocji kina „Zorza”. 

Mnóstwo kobiet w Polsce angażuje się w walkę o ich prawa. Często wychodzą na ulice, by wyrazić swój sprzeciw. Wiele kobiet stoi też na czele różnych fundacji i stowarzyszeń broniących praw zwierząt. – To bojowniczki, którym należy się uznanie. Chcemy im w ten sposób podziękować – twierdzi Katarzyna Kazanecka. 

Film „Punk Singer” udostępnił dystrybutor Against Gravity, który również podkreśla swoje zaangażowane w walkę o równouprawnienie. „Punk Singer” zostanie zaprezentowany w środę na małej sali „Zorzy” o 19:00, liczba miejsc jest ograniczona. Darmowe zaproszenia  można odbierać w biurze „Zorzy” od poniedziałku (5 listopada) w godz. 10:00-17:00.

„Punk Singer” to film o Kathleen Hanna, amerykańskiej electro-punkowej charyzmatycznej wokalistce zespołów Bikini Kill i Le Tigre, która zyskała międzynarodową sławę jako zagorzała feministka i autorka tekstów emancypunkowych piosenek.

W latach 90. ubiegłego wieku Kathleen Hanna była silnie powiązana z feministycznym ruchem kobiecym o nazwie Riot Grrrl, związanym mocno ze sceną punkową i grunge’ową. Nazwa ruchu oznaczała nowe pokolenie dziewczyn, a potrójna litera „r” w wyrazie „grrrl” pochodzącym od angielskiego słowa „girl”, wyrażała ich gniew na zdominowany przez mężczyzn świat.

Kathleen Hanna, podobnie jak inne kobiety z Riot Grrrl, chciała doprowadzić do kobiecej rewolucji. W latach 90. była wokalistką i frontmenką w skrajnie feministycznym emancypunkowym zespole Bikini Kill. W 2000 roku związała się z kolei z amerykańską grupą riot grrl/electro-punk/new wave Le Tigre, znaną z feministycznych tekstów i zaangażowaną w walkę z rasizmem oraz o prawa homoseksualistów.

W 1998 roku Kathleen Hanna wydała solowy album pod pseudonimem Julie Ruin, a od 2010 roku pracuje nad projektem o takiej samej nazwie.

„Punk Singer” śledzi życie i karierę Kathleen Hanny, począwszy od jej trudnego dzieciństwa i okresu dojrzewania, poprzez jej pierwsze kroki w poezji, zaangażowanie w skrajny ruch feministyczny, punkową muzykę, jej związek z Curtem Cobainem, solową karierę jako Julie Ruin, działalność feministyczną, małżeństwo z członkiem Beastie Boys Adamem Horovitzem, a wreszcie dramatyczną walkę z boreliozą, którą zdiagnozowano u niej w 2010 roku.

Dzięki wykorzystaniu bogatego materiału archiwalnego, zdjęć i nagrań z prywatnego i zawodowego życia Kathleen Hanny, jak również wywiadów z jej współpracownikami, których artystka wybrała samodzielnie, dbając, aby było wśród nich jak najmniej mężczyzn, mamy szansę obejrzeć wnikliwy portret aktywnej artystki-feministki, mocno zaangażowanej w działalność na rzecz kobiet.

W filmie zobaczymy też inne artystki m.in. Joan Jett, która w latach 1975-1979 była członkinią zespołu The Runaways i Kim Gordon, amerykańska basistka i wokalistka zespołu Sonic Youth.

Oprac. (jg)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

10 KOMENTARZE

  1. Czegos tu nie rozumiem… Feministki walczace o prawa pedałow:))) koń by sie uśmiał.. I nie tylko koń.. Wariactwo tego swiata poteguje sie niebezpiecznie

    • Pedałów? Chodzi Ci o pedały w rowerze? Feministki oprócz praw „pedałów” w rowerze bronią też praw lesbijek. Już tłumaczę – lesbijki to dwie kobiety które się kochają. No ale nie są już tak bardzo kontrowersyjne jak pedały bo przecież to 1) kobiety 2) zawsze jakoś lepiej się na takie patrzy jak idą za rękę 3) ich seks nie jest taki obleśny jak seks dwóch mężczyzn. Coś jeszcze rozjaśnić?

    • Ilona, tobie by sie przydal kurs zycia w 21 wieku, bo zatrzymalas sie gdzies na dwudziestoleciu miedzywojennym… Ciezko sie rozmawia z takimi jak ty, bije od Ciebie ‚szacunek’ do innych ludzi.

  2. A może po prostu niech stanowiska zajmują ludzie najbardziej kompetentni i najlepiej nadający się do danej pracy. Idąc Twoim tokiem rozumowania można postulować parytety dla leworęcznych, rudych, czy ludzi z jedną nogą krótszą… Jedyną sensowną formą równości jest równość szans a nie równość rezultatów.

    • Nie wiem czy to do mnie, ale odpowiem. Troche statystyki.
      Kobiety stanowia 51,6% mieszkancow Polski, czyli jest ich wiecej jak mezczyzn.
      Zakladajac ze kobiety nadaja sie w rownym stopniu na stanowiska kierownicze jak mezczyzni, ile powinno ich byc przy ‚sterach’ czy w polityce? Zgodnie ze statystyka okolo 50%, a jest duzo mniej. Powod? Kobiety nie sa rowno traktowane. I dlatego aktywistki, feministki maja pole do popisu. I maja racje.

      • Wychodząc z błędnego założenia nie dojdziesz do prawidłowych wniosków. Sprawa różnic między płciami jest dość dokładnie zbadana i u ludzi mających na temat biologi jakiekolwiek pojęcie nie budzi wątpliwości. Kobiety mają znacząco inne predyspozycje niż mężczyźni. Temat jest bardzo obszerny ale postaram się maksymalnie streścić. Po pierwsze na zachowanie mężczyzn wpływ mają inne hormony niż na zachowanie kobiet. Przez to mężczyźni mają tendencję do dominacji, agresji i są bardziej skłonni do podejmowania ryzyka. Kobiety natomiast są bardziej empatyczne, opiekuńcze i od ryzyka cenią wyżej bezpieczeństwo. Do stanowisk kierowniczych częściej dochodzą osoby cechujące się właśnie agresją, potrzebą dominacji i ryzykujące, a to, że częściej są to mężczyźni, to skutek biologii a nie jakiejś nieokreślonej zmowy. Wskazane powyżej różnice powodują również to, że po prostu mniej kobiet dąży do tego aby objąć stanowiska kierownicze, które oprócz przywilejów wiążą się również z ryzykiem. Kobiety (w przeciwieństwie do mężczyzn) nie potrzebują również stanowisk kierowniczych aby zwiększyć swoje możliwości reprodukcyjne, ponieważ każda z płci ma inne kryteria oceny atrakcyjności partnera. Oczywiście wszystko to dotyczy statystyk i jest cała masa kobiet, które nadają się na stanowiska kierownicze znacznie lepiej niż cała masa mężczyzn. Argumenty feministek są moim zdaniem absurdalne, no bo kto zabrania kobietom zakładać firmy, zostawać w nich prezesami i na stanowiskach kierowniczych zatrudniać same kobiety? Kto również zabrania założenia partii, zdobycia władzy w kraju i obsadzenia instytucji samymi kobietami? Skoro kobiet jest 51,6%, to w demokracji nie powinno być to trudne. Historia partii kobiet pokazuje jednak, że widzenie społeczeństwa wyłącznie poprzez pryzmat płci jest bardzo prymitywne i szerzej nieakceptowalne. Kobiety są wspaniałe. Kobiecość jest piękna. Najgorsze co robią feministki, to próba zrobienia z kobiet mężczyzn.

  3. Dopoki nie bedzie okolo 50% procent kobiet na waznych stanowiskach, feministki beda dzialac.
    I maja racje, nie ma powodu dlaczego mezczyzni maja byc uprzywilejowani.
    Sa zawody gdzie przydaje sie bycie kobieta czy mezczyzna i nikt tego nie neguje.
    Ale zawody uprzywilejowane to ciagle domena facetow …

Comments are closed.