Tadeusz Ferenc chce schodów przy fontannie multimedialnej. „To robota na dwa dni”

7
Zdjęcie : Piotr Woroniec jr / Rzeszów News
Reklama

– Proszę mi to jak najszybciej zrealizować – polecił swoim urzędnikom Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa. O co chodzi? O schody, które mają powstać na wydeptanej ścieżce przy fontannie multimedialnej.

Wydeptana ścieżka, która po deszczu jest śliska i błotnista, to ulubione przejście na skróty mieszkańców Rzeszowa, idących w okolice fontanny multimedialnej przy al. Lubomirskich. Ratusz „dziką” ścieżkę na zieleńcu od strony alei, powyżej miejsc siedzących „amfiteatru”, chce zamienić na elegancki chodnik, co zapowiadał jeszcze w styczniu tego roku. Wówczas zakładano, że inwestycja będzie gotowa pod koniec maja.

Do tej pory jednak nic w tym temacie się nie wydarzyło, bo miastu nie udało się znaleźć firmy, która podjęłaby się budowy schodów. – To robota na dwa dni. Proszę mi to jak najszybciej zrealizować – mówił podczas poniedziałkowego spotkania z pracownikami Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa.

Ratusz, aby przyspieszyć wybór wykonawcy schodów przy fontannie, tym razem zamiast ogłaszać kolejny przetarg, zdecydował się na wybór firmy z „wolnej ręki”. Rozmowa z jednym z potencjalnych wykonawców ma się odbyć w najbliższy wtorek.

Jeśli uda znaleźć się firmę wówczas w miejscu wydeptanej ścieżki przy fontannie pojawi się chodnik z płyt granitowych i kostki granitowej o długości 75 m i szerokości 3 m. Ze względu na poziom nachylenia mają w tym miejscu powstać również schody i podjazd dla wózków.

Rodzi się więc pytanie, dlaczego miasto schodów nie wybudowało od razu, gdy fontanna zaczęła działać od 2013 roku. Odpowiedź jest prosta – nie zezwolił na to ówczesny konserwator zabytków, pod którego ochroną jest ten teren. Fontana multimedialna kosztowała ponad 7,2 mln zł.

(jg)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

7 KOMENTARZE

  1. A Ja tam się cieszę, że jest fontanna multimedialna. Coś się w tym mieście dzieje, ludzie też potrzebują rozrywki, tak samo super pomysł aqua park i oceanarium. Ferenc musi zostać, bo tylko on się nie ugina pod krytyką, ludzi nierozgarniętych i robi swoje.

  2. Miejski konserwator zabytków ma tyle samo do gadania co powiatowy inspektor nadzoru budowlanego.Rzeszów przypomina rządami czasem jeden z komunistycznych krajów Półwyspu koreańskiego.Nie ważna są ekonomia,potrzeby mieszkańców i ich poglądy ważna jest propaganda ratuszowa rodem z PRL.Miasto jest zadłużone na ponad 63 % dochodów rocznych budżetu gminy a zajmuje się wydawaniem pieniędzy podatników na inwestycje kosmetyczne a nie pro-rozwojowe.Nie ma dróg dojazdowych do strefy ekonomicznej a realizuje się inwestycje pod znajomych inwestorów kolegów i deweloperów.

  3. 7.2 miliony złotych ZMARNOWANE na jakąś grającą i świecącą sadzawkę. Można było za to wybudować jeden parking sieci „Parkuj i Jedź”. Ale „ynnowacje” ważniejsze.

    FERENC MUSI ODEJŚĆ!!! BUCZAK ŁAPY PRECZ OD RZESZOWA!!!

  4. Ten konserwator zabytków wiecznie ma jakiś problem. Najlepiej wyciąć wszystkie drzewa i obłożyć kostką brukową z ery dinozaurów, lub obsranymi płytami z granitu na 3go Maja, które wyglądają gorzeń niż za Lubomirskich. Stojaków rowerowych też NIEDASIE bo konserwator blokuje inwestycje. Rzeszów stolicą kiczu, ani to nowoczesność, ani średniowiecze tylko kiczowate bezstylowe połączenie.

  5. Co doprowadzilo do tego że raptem zmienił zdanie konserwator zabytków ?
    Czy go ktoś nacisnął czy przemyślał sprawe

Comments are closed.