Tragedia w Tryńczy. Dwaj mężczyźni byli pijani. Są wyniki badań krwi

12
Reklama

1,81 prom. alkoholu w organizmie 24-letniego Sławomira G. oraz 1,84 prom. alkoholu w organizmie 27-letniego Bogusława K. – takie są wyniki badań krwi ofiar grudniowego wypadku w podprzeworskiej Tryńczy.

 

Wyniki badań krwi dla Prokuratury Okręgowej w Przemyślu dostarczyła Katedra i Zakład Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. 

– Z dostarczonych materiałów wynika, że mężczyźni w chwili zdarzenia byli pijani. Sławomir G., który był właścicielem auta i prawdopodobnie kierowcą, miał w organizmie 1,81 prom. alkoholu, a Bogusław K. (pasażer) 1,84 prom. Trzy pozostałe nastolatki, które były pasażerkami, były trzeźwe – poinformowała nas we wtorek Marta Pętkowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Przemyślu. 

Prokuratura czeka jeszcze na wyniki badań krwi na obecność środków odurzających u ofiar wypadku. 

Do tragedii doszło 25 grudnia 2017 roku w Tryńczy koło Przeworska. Trzy nastolatki – 19-letnia Klaudia B., 18-letnia Dominika N. oraz jej 16-letnia siostra Anna N. wyszły z domu ok. 16:00 na spotkanie ze znajomymi: Sławomirem G. i Bogusławem K. Miały z nimi jechać na pizzę. Dziewczyny nie wróciły na noc domu. 

Nastolatki początkowo były poszukiwane przed swoich rodziców, potem o zaginięciu dziewczyn powiadomiono policję. 29 grudnia w Tryńczy zauważono ślady wskazujące na to, że daewoo tico mogło wpaść do Wisłoka. Po kilku godzinach akcji strażacy wyciągnęli auto z rzeki, które znajdowało na głębokości 3,5 m, około 4 m od brzegu. 

W samochodzie ujawniono ciała całej piątki. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci młodych ludzi było utonięcie. – Nikt z nich nie odniósł poważnych obrażeń ciała. Gdyby samochód nie stoczył się do rzeki, to uczestnicy wypadku zdołaliby wyjść z auta. Przeżyliby – mówiła prokurator Marta Pętkowska.  

Śledztwo jest prowadzone pod kątem wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Prawdopodobnie zostanie umorzone, bo uczestnicy zdarzenia, a wśród nich sprawca, nie żyją. 

Z dotychczasowych ustaleń prokuratury wynika, że daewoo w dniu zaginięcia młodych osób ok. godz. 21:00 zjechało z polnej drogi, dachowało i wpadło do Wisłoka. Data i godzina wypadku została ustalona na podstawie ostatniego logowania telefonów komórkowych całej piątki. 

Prokuratura twierdzi, że tico wpadło w poślizg, który miał być spowodowany warunkami atmosferycznymi, nadmierną prędkością i prawdopodobnie stanem technicznym auta. O tym, z jaką prędkością jechało daewoo, wypowie się biegły. Wyników jeszcze nie ma. 

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

Comments are closed.