Ustawianie konkursów w NIK. Akt oskarżenia przeciwko Janowi B. i kontrolerowi Izby

3
Zdjęcie: CBA
Reklama

Jan B., były podkarpacki poseł PSL, oraz Paweł A., były wicedyrektor rzeszowskiej delegatury Najwyższej Izby Kontroli, staną przed sądem za nieprawidłowości przy ustawianiu konkursów w NIK.

W piątek Prokuratura Krajowa poinformowała o skierowaniu do sądu aktu oskarżenia przeciwko Janowi B. i Pawłowi A. Akt oskarżenia obejmuje także Krzysztofa Kwiatkowskiego, prezesa NIK.

Śledztwo w tej sprawie prowadził śląski oddział Prokuratury Krajowej. Dotyczyło ono przestępstw nadużycia władzy i podżegania do nich w sprawie konkursów na dyrektorów w Najwyższej Izbie Kontroli. Do nieprawidłowości miało dojść od lipca do grudnia 2013 roku.

Krzysztof Kwiatkowski został oskarżony o popełnienie czterech przestępstw nadużycia władzy dotyczące konkursów na dyrektora delegatury NIK w Łodzi, wicedyrektora delegatury NIK w Rzeszowie i wicedyrektora departamentu środowiska NIK.

Jan B., były podkarpacki poseł PSL, dostał trzy zarzuty. W 2013 r. miał zabiegać o to, by ówczesny wiceprezes NIK wygrał konkurs na dyrektora delegatury w Rzeszowie.

Później Jan B. próbował wpłynąć na Krzysztofa Kwiatkowskiego, by wicedyrektorem rzeszowskiej delegatury NIK został protegowany polityka PSL – Paweł A. Konkursu na dyrektora rzeszowskiej NIK, który wygrał Wiesław Motyka, nie unieważniono. A., wskazany przez Jana B., został wicedyrektorem.

Prokuratura twierdzi, żeby były szef podkarpackich ludowców wpływał również na wyniki kontroli NIK, prowadzonej w podrzeszowskiej gminie Chmielnik w sprawie farmy wiatrowej. Jan B. miał zabiegać o zmianę komisji tak, aby podjęła ona korzystną decyzję dla gminy, która nie zgadzała się z ustaleniami kontroli.

Farma wiatrowa do tej pory nie powstała, państwo zainwestowało w nią ok. 80 mln zł. Pieniądze pochodziły z Polskiej Grupy Energetycznej, której działalność Jan B. nadzorował, gdy był wiceministrem skarbu.

Pawłowi A., obecnie kontrolerowi w rzeszowskiej NIK, zarzucono, że bezprawnie udzielał Janowi B. informacje o wynikach postępowań kontrolnych prowadzonych przez delegaturę NIK w Rzeszowie dotyczące budowy farmy wiatrowej w Woli Rafałowskiej i Malawie.

Ponadto A. miał przekazywać Janowi B. informacje dotyczące prac komisji rozstrzygających w Katowicach i Warszawie. Informował go również o decyzjach kadrowych, jakie zapadały w strukturach NIK.

Paweł A. stanowisko wicedyrektora NIK w Rzeszowie zawdzięczał Janowi B. Konkurs wygrał w październiku 2013 r., mimo, że z wszystkich kandydatów wypadł najgorzej – miał najmniejszą wiedzę i doświadczenie z wszystkich osób, które startowały w konkursie.

W latach 90. Paweł A. był asystentem i sekretarzem Jana B., wpłacał pieniądze na jego kampanię wyborczą. Jako wicedyrektor delegatury NIK miał dawać gwarancję, że Izba będzie wydawała korzystne decyzje po kontrolach w tych instytucjach, w których stanowiska kierownicze zajmują osoby powiązane z byłym posłem PSL.

– W ocenie prokuratury zarzucane podejrzanym czyny cechują się wysokim stopniem społecznej szkodliwości. Spowodowały one rzeczywistą szkodę w interesie publicznym i prywatnym – poinformowała Prokuratura Krajowa.

Według prokuratury, Krzysztof Kwiatkowski i Jan B. „poprzez swoje bezprawne działania oskarżeni naruszyli prawidłowość przeprowadzania postępowań konkursowych i prawidłowość funkcjonowania Najwyższej Izby Kontroli”.

– Dokonując swoich czynów kierowali się naganną motywacją i partykularnymi interesami. Naruszyli przy tym autorytet i niezależność NIK – dodała prokuratura.

Kwiatkowski, Jan B. i Paweł A. nie przyznają się do winy. Akt oskarżenia przeciwko nim trafił do Sądu Rejonowego dla Miasta Stołecznego Warszawy w Warszawie. Całej trójce grozi do 3 lat więzienia.

Nieprawidłowości przy ustawianiu konkursów na dyrektorów NIK wyszły na jaw przy okazji rozpracowywania tzw. afery podkarpackiej, w której Jan B. usłyszał sześć korupcyjnych zarzutów.

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

3 KOMENTARZE

  1. Kontroler mimo postawionych zarzutów nadal pracuje w oddziale NIK Rzeszów i może nadal przekazuje informacje co sie dzieje w Rzeszowie czy są może jakies kontrole.Przecież to jest chore facet bez kwalifikacji wypadł na konkursie najgorzej a pobiera dalej teraz jako kontroler bezprawnie wynagrodzenie.Jak może obywatel nieć zaufanie do tej regionalnej instytucji kontrolnej w której doszło do ustawiana przetargu na stanowisko dyrektora.Co ciekawe dlaczego oddział NIK bez konkursu wynajmował pomieszczenia w spółce Harbex w Trzebownisku kiedy byłe pomieszczenia były remontowane czy o było bezpieczne.

Comments are closed.