Reklama

Ta decyzja przejdzie do historii rzeszowskiej polityki. Proprezydenccy radni Rozwoju Rzeszowa i opozycyjni z PiS zgodzili się, by na terenie dawnych ogródków działkowych „Nasz Gaj” powstał sklep wielkopowierzchniowy.

Chodzi o tereny u zbiegu ulic Sikorskiego, Powstańców Warszawy i Nowowiejskiej, gdzie od listopada ub. r. trwa budowa nowych bloków, których inwestorem jest firma „Nasz Gaj Deweloper”. Na ponad 5-hektarowej działce ma tam powstać w sumie siedem bloków, w których docelowo będzie ok. 400 mieszkań. W tej chwili budowane są pierwsze dwa czteropiętrowe bloki. Mają być gotowe jeszcze w tym roku.

Tesco i E.Leclerc nie wystarczą?

Ale bloki to nie wszystko. Na terenach po byłych ogrodach działkowych „Nasz Gaj” mają być również usługi, a także handel. I o to we wtorek podczas sesji Rady Miasta Rzeszowa kłócili się radni.

Najwięcej emocji wzbudził pomysł budowy sklepu wielkopowierzchniowego od strony al. Powstańców Warszawy. Ma tam powstać sklep meblowy sieci Agata Meble o powierzchni ponad 2 tys. m kw. Aby inwestycja doszła do skutku trzeba było uchwalić plan zagospodarowania przestrzennego, która dopuszczałby taką inwestycję.

Nie chcieli się na nią zgodzić radni Platformy Obywatelskiej, którzy w radzie miasta tworzą koalicję z proprezydenckim klubem Rozwój Rzeszowa. PO uważa, że ta część miasta jest już wystarczająco zabudowana sklepami wielkopowierzchniowymi. W sąsiedztwie dawnych ogrodów „Nasz Gaj” są hipermarkety „Tesco” i „E.Leclerc”.

Rzeszów za trendami nie podąża?

Radni PO uważają, że miasto powinno skończyć z polityką, w której idzie się na rękę każdej inwestycji nie bacząc na to, jakie realnie ona przynosi korzyści dla Rzeszowa, przede wszystkim miejsca pracy.

Andrzej Dec (PO), przewodniczący Rady Miasta Rzeszowa, mówił, że zamiast dawania zielonego światła dla powstania kolejnego w mieście sklepu wielkopowierzchniowego, należało teren przeznaczyć pod nowoczesne inwestycje, np. usługi outsourcingowe.

– Teraz jest trend budowania biur wysokiej klasy, do których przyciąga się dość skutecznie zagranicznych inwestorów, tworzących miejsca pracy outsourcingowe – rozliczeń finansowych, księgowych… – przekonywał Dec.

Argumentem, by właśnie na taką działalność postawić, było również i to, że mieszkańcy powstającego nowego osiedla nie będą mieli gdzie parkować swoich samochodów, jeżeli powstanie kolejny sklep wielkopowierzchniowy. Już teraz na jedno mieszkanie przypada zaledwie 1,2 miejsca parkingowego.

Miejsca pracy marnej jakości

O dziwo, proprezydencki klub Rozwój Rzeszowa, popierający budowę sklepu, znalazł sojuszników w opozycyjnym PiS, który zgodził się na uchwalenie planu umożliwiającego realizację inwestycji. Radny PiS Robert Kultys przekonywał, że tej części miasta nie grozi „monokultura blaszanych baraków”.

– Tam ma stanąć dwukondygnacyjny sklep meblowy. Nie parterowy, nie blaszak – mówił Kultys. – Na pozostałym terenie już powstaje osiedlowe mieszkaniowe. O to wnioskowaliśmy do inwestora i od tego uzależnialiśmy poparcie tego planu – przypominał.

Klubu PO te argumenty nie przekonały. – Mówiło się, że w Rzeszowie rządzą deweloperzy, a tu rządzi deweloper i PiS – komentował złośliwie Andrzej Dec. – Dopuściliśmy kolejny obiekt wielkopowierzchniowy w tej części miasta, gdzie tych obiektów jest bardzo dużo. Tworzymy miejsca pracy, delikatnie mówiąc, marnej jakości – dodał.

Głosy radnych Rozwoju Rzeszowa i PiS zdecydowały, że w Rzeszowie doczekamy się kolejnego sklepu wielkopowierzchniowego. Sensownej odpowiedzi na pytanie „po co?” próżno szukać.

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

1 KOMENTARZ

  1. Nie wiem dlaczego pan Dec się tak pogubił. Gdyby to jeszcze było hipermarket vs biurowiec ale nikt tam biurowca stawiać nie zamierza ani nie zamierzał. Polska firma chce zainwestowć w naszym mieście w sklep i chwała im za to. Popieram pana Kultysa. To jednak są miejsca pracy. Kto ma prace tego nie zrozumie panie Dec. Syty głodnego nie zrozumie.

Comments are closed.