Wypadek w Rzeszowie. Kierowca skody potrącił rowerzystkę

16
Zdjęcie: Komenda Wojewódzka Policji w Rzeszowie
Reklama

Policjanci zakończyli pracę na miejscu wypadku przy ulicy Kwiatkowskiego w Rzeszowie. 72-letni kierowca skody octavia potrącił 27-letnią rowerzystkę.

Do wypadku doszło we wtorek przed godz. 8:00. – Ze wstępnych ustaleń wynika, że 72-letni kierowca skody, wyjeżdżając z prywatnej posesji, prawdopodobnie nie ustąpił pierwszeństwa 27-letniej kobiecie, która kierowała rowerem i jechała chodnikiem – mówi Ewa Piątek-Kwasek z podkarpackiej policji.

Doszło do zderzenia skody z rowerzystką w wyniku czego 27-latka została ranna. Na miejsce wypadku przyjechała karetka pogotowia ratunkowego, której ekipa udzielała pomocy medycznej rowerzystce. Kobietę przewieziono do szpitala.

– Uczestnicy wypadku byli trzeźwi – dodaje Adam Szeląg, rzecznik rzeszowskiej policji.  Policyjne czynności na miejscu wypadku zakończyły się przed godz. 11:00

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

16 KOMENTARZE

  1. Zaraz narobię sobie wrogów wśród rowerzystów.
    Niedziela, ruch samochodowy niespecjalnie duży, pieszych zdecydowanie więcej.
    Godzina około 17, teren przy galerii Graffica, idiota na rowerze (tak około 18 letni), nie trzymając kierownicy, grzebiąc w smartfonie, balansuje między ludźmi (jedzie szybko by się nie przewrócić), przejeżdża tak samo przez przejście dla pieszych w kierunku parku.
    Można podziwiać koordynację ruchową, sprawność fizyczną.
    Ale któregoś dnia zadziała prawo Darwina. Wtedy Rz-N znów zamieści artykuł – Potrącony rowerzysta!
    A prawda jest taka, że 90% ludzi którzy poruszają się rowerem nie przestrzega żadnych przepisów drogowych!

      • Ty też znawco milcz jak nie znasz przepisów. Chodnik na tej ulicy nie ma wymaganych 2 metrów żeby można tam było jeździć rowerem.

        Korzystanie z chodnika lub drogi dla pieszych przez kierującego rowerem jest dozwolone wyjątkowo, gdy:

        1) opiekuje się on osobą w wieku do lat 10 kierującą rowerem;

        I nie chodzi tu o dziecko, które znajduje się w foteliku czy przyczepce. Musi ono jechać na swoim własnym rowerze. I może się nim opiekować jedna osoba, nie cała rodzina 🙂

        2) szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów jest dozwolony z prędkością większą niż 50 km/h, wynosi co najmniej 2 m i brakuje wydzielonej drogi dla rowerów oraz pasa ruchu dla rowerów;

        Wszystkie te warunki muszą być spełnione jednocześnie, czyli brak infrastruktury rowerowej, dopuszczalna prędkość większa niż 50 km/h i chodnik o szerokości min. 2 metrów – NIE WYBIERAMY SOBIE Z TEGO CO NAM PASUJĘ.

        3) warunki pogodowe zagrażają bezpieczeństwu rowerzysty na jezdni (śnieg, silny wiatr, ulewa, gołoledź, gęsta mgła).

    • Nawet jeżeli przepisy o ruchu drogowym nie zezwalają (co ne jest równoznaczne z zabraniać) na jazdę po chodniku to inny przepis mówi o mniejszym zagrożeniu jakie stwarza taki rowerzysta poruszający się chonikiem, tym bardziej, że mógł opiekować się dzieckiem do lat 10 (dziecko do lat 10 na rowerze to pieszy) co kierowca powinien przewidzieć. Tutaj kierowca włączający się do ruchu nie ustąpił pierwszeństwa, szkoda tylko że nie zadziałała zasada ograniczonego zaufania. Przepisy te są jednak interpretowane indywidualnie przez sady. Wypadków z udziałem rowerzystów będzie coraz więcej, a policja z UM rozkładają ręce i nogi nie wiedząc jak temu zapobiec…

    • Na Kwiatkowskiego chyba jest atrapa drogi dla rowerów? .. Więc może dlatego „jechała chodnikiem”?
      A co by było gdyby dziecko jechało na hulajnodze? Kierowca mógłby je zabić przez swoją nieostrożność.

      Rowerzyści na Kwiatkowskiego źli, bo tamują ruch.
      Rowerzyści na chodniku źli, bo jeżdżą nieprzepisowo.
      Zawsze cykliści są winni, a pojazdy spalinowe uprzywilejowane, bo kierowca płaci akcyzę i inne podatki, oraz chroniony jest stalową karoserią.
      Niech każdy rowerzysta kupi sobie auto i wtedy … wszystko stanie w jednym wielkim korku.

  2. Korzystajac z okacji tematu. Szlag mnie trafia jak ludzie jezdza po naszych rzeszowskich drogach. Szczegolnie jazda na zakladke albo inaczej „Metoda zamka blyskawicznego” (polecam Wikipedia).
    Ludzie to nie jest tak ze kto pierwszy ten lepszy, bo dzisiaj ty jutro ja. Liczy sie plynnosc ruchu. A tu stoisz na bocznym pasie i czekasz az cie ktos z laska wpusci… szkoda slow.
    Pewnie zaraz ktos napisze ze to ‚wiesniaki z okolic’ tak jezdza. Moze i troche tak jest ze ludzie ze wsi nie potrafia plynnie w miecie jezdzic (oczywiscie nie wszyscy). Ale kultura jazdy dotyczy kazdego.

    • Ta bo mlodzi to geniusze kierownicy? To nie wiek jest problemem tylko kultura jazdy. W skandynawii babcie 90 letnie jezdza i nie ma wypadkow. Wieje wschodem jak sie jezdzi po polskich drogach. Arogancja, brak kultury i gaz do dechy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ