Zabudowa os. Zalesia. Radni PO proponują zamianę działek. Czy to rozwiąże problem?

19
Zdjęcie: Sebastian Fiedorek / Rzeszów News
Reklama

Salomonowe rozwiązanie w sprawie zabudowy os. Zalesia proponują radni PO. Chcą, aby miasto zamieniło się działkami z deweloperem, który w tej części Rzeszowa chce budować bloki. 

Temat os. Zalesia, w różnych wariantach, co jakiś czas wraca na sesję Rady Miasta Rzeszowa. Ostatnio popularne są kwestie związane z niespełna półhektarową działką między ul. Lawendową a Daliową na os. Zalesie. W tym roku tę kwestię omawiano już w lutym i maju. 

To tam deweloperzy chcą budować obiekty mieszkalne, na co absolutnie nie chcą zgodzić się mieszkańcy Zalesia oraz Rada Miasta Rzeszowa, która za każdym razem odrzuca przygotowywane przez miasto uchwały o zmianę studium uwarunkowania terenów.  Zmiana studium pozwoliłaby zielone tereny rekreacyjne przekształcić w działki budowlane. 

Dlatego tym razem, aby po raz kolejny nie zawracać już sobie głowy działką między ul. Lawendową a Daliową, radni Platformy Obywatelskiej przygotowali projekt uchwały intencyjnej, której celem jest zamiana działek. 

– Ta uchwała to rodzaj wskazania kierunku, w którym naszym zdaniem prezydent powinien iść – wyjaśnia Andrzej Dec (PO), szef Rady Miasta Rzeszowa. – Miasto powinno znaleźć stosowny teren oraz przeprowadzić rozmowy z właścicielami i spróbować się dogadać – dodaje. 

W projekcie uchwały, który znajdzie się w porządku obrad najbliższej sesji (19 czerwca), czytamy, że zamiana działek pozwoli „(…) z jednej strony zorganizować tam [działka przy ul. Lawendowej – przyp. red.] zieleń miejską, a z drugiej zapewnić właścicielom możliwość zrealizowania ich planów inwestycyjnych”. 

– Miasto nie musi oferować równie atrakcyjnych działek jak te na os. Zalesie. Przy tego typu zamianach dokonuje się wyceny i ewentualne różnice dopłaca – tłumaczy Andrzej Dec i zapewnia, że terenów do zamiany w Rzeszowie nie brakuje. 

Radni PO podkreślają także, że zamiana działek jest też w interesie dewelopera, który musi się liczyć, że teren przy ul. Lawendowej będzie stał bezużyteczny bez zmiany studium. – Nie wyobrażam sobie, aby deweloper zrobił tam publiczną zieleń. To go powinno zmobilizować, aby do jakiejś ugody z miastem dojść – uważa Andrzej Dec. 

A co w takim układzie miasto miałoby zrobić z „zieloną” działką przy ul. Lawendowej? – Z pewnością Zarząd Zieleni Miejskiej we właściwy sposób by ją urządził. Jestem też przekonany, że i mieszkańcy przedłożą również swoje propozycję na tamtejszą zieleń – przekonuje szef Rady Miasta. 

Gdy pytamy w ratuszu o kwestię zamiany działek, słyszymy żołnierską, krótką odpowiedź: – Miasto nie planuje póki co żadnych kroków związanych z działką między ul. Lawendową a ul. Daliową – mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa.  

joanna.goscinska@rzeszow-news.pl

Reklama

19 KOMENTARZE

  1. A ja bym chciał widzieć tych wszystkich mądrali, którzy teraz popierają budowę blokowisk, gdyby sami kiedyś kupili sobie wymarzony dom na przedmieściach, z planem zagospodarowania na niską zabudowę, a potem developer płaci kasę, plan się zmienia, i przed oknem rośnie blok, a że dojechać nie ma jak, to jeszcze im miasto zabiera podwórko, bo przecież drogę trzeba zrobić. Tak się właśnie buduje w Rzeszowie. Ogarnijcie się, nikt nie kwestionuje potrzeby rozbudowy, byle z sensem, a nie dziki wschód jak w latach 90-tych.

  2. Pamiętam jak w latach 70-tych politycy mieli plany zagospodarować zalew i okolicę. Takie że ho ho. Miały być hotele przystanie place zabaw plaże … a co powstało? Dosłownie NIC

    Dziś stałem w korku i widziałem jak już zalew zarósł i jak tylko już środkiem trochę wody płynie. Jeśli politycy mieli plany i z planów dosłownie nic nie wynikło a jest trawa po pas może jednak warto żeby to prywatni ludzie ucywilizowali te tereny. Przecież ci ludzie co protestują blokują kolejny budynek człowiekowi od którego przecież sami rok dwa temu kupili mieszkania! A tu protesty jak by co najmniej dom paliatywny dla chorych na AIDS mieli stawiać.

  3. Sołtys i spółka powinni pomyśleć o budowie kompleksu akademików dla części z tych kilkudziesięciu tysięcy studentów, a nie tylko o prywatnej deweloperce i wydawaniu kasy na „reprezentacyjne” pierdoły, czy inne czysto „wizerunkowe”.
    Za degradację terenów rekreacyjnych jak np. przy zalewie / Wisłoku powinny polecieć urzędnicze głowy. Niebawem okolice zalewu z Lisią Górą włącznie zamienią się w teren osiedlowy. To nie żaden rozwój lecz regres.

    • Bzdura! Skoro deweloper kupuje teren z planem zagospodarowania przewidującym teren zielony to jedyne co tam może sobie zrobić to posadzić drzewko. Zrobił to świadomie.
      Jakbyś kupił od kogoś rower to domagałbyś się od miasta żeby wymienili ci na samochód?

  4. To może i ja zacznę kupować działki bez warunków zabudowy (wiadomo że taniej) a później pójdę do ratusza żeby zmienili mi na takie z warunkami??? Wystarczy powiedzieć – może wybuduje bloki….

  5. Tylko co da zamiana działek jak w nowej lokalizacji gdy tylko mieszkańcy się dowiedzą to też będą przecieni 🙂

    Takich głosów kilku niezadowolonych nie powinno się w ogóle brać pod uwagę. Bo w każdej dzielnicy protesty. Miasto musi się rozwijać. Jestem za budową na Zalesiu

  6. Na Pobitnym też protestowali. Też chcieli być sami na ulicy bo sobie zrobili z cudzej działki miejsce na wyprowadzanie psa na kupe. Właśnie kończą budynek który tak starano się zablokować. Tu też inwestycja powinna dostać zielone światło. Rzeszów biedny i takie inwestycje jednak dają prace. Radni powinni mieć to z tyłu głowy.

    http://supernowosci24.pl/radni-chca-powstrzymac-budowe-wysokiego-wiezowca-na-os-pobitno/

    Ktoś ma działkę ma plany ma marzenia a tu jakiś Janusz co niedawno sprowadził się prawdopodobnie ze Strzyżowa z Grażyną wymyślili zbierać podpisy żeby broń boże inni nie mieli lepiej od nich.

    • Jak ktoś kupuje działkę, na której plan zagospodarowania przewiduje tereny zielone to nie ma prawa liczyć na wybudowanie tam bloków.
      Każdy by tak chciał kupić sobie po taniości np. pole orne a potem żadać zamiany tego terenu na teren budowlany bo biedak nie może tam wybudować bloków.

    • Co roku do Rzeszowa sprowadza się od 1500 do 2000 tyś nowych mieszkańców. Ci ludzie gdzieś mieszkać muszą. A do prezydenta miasta należy to żeby mieli gdzie. Co do „wciskania na siłę bloków”- tam masz łąki po horyzont. Rzeszów to jednak miasto i powinien mieć miejską zabudowę. A tu komuś pomyliło się Zalesie z Bieszczadami. Takie inwestycje to są miliony złotych które TU zostają i dają pracę.

      Mnie bulwersuje co innego samolubna postawa tych mieszkańców którzy już mieszkają a blokują mieszkać innym. Jakie to polskie.

      No i bezsens kolejny park jak niedaleko Park Papieski i park w Tyczynie. Jeśli ktoś protestuje, moja rada wziąć kredyt, odkupić i oddać miastu na ogólnodostępny park a nie mówić właścicielowi co może robić ze swoją własnością.

      • A kto broni deweloperowi kupić działkę budowlaną? Kupił teren z przeznaczeniem na teren zielony więc skąd teraz zdziwienie?
        Rozumiem, że popierasz pomysły żeby znajomi królika kupowali sobie tereny zielone za grosze a potem koledzy w ratuszu przekształcali im to na działki budowlane?

      • Powinni mu zaproponować taką opłatę adacjencką za zmianę planu, żeby metr kwadratowy w tych blokach wyniósł 12 tys zł, a sam zrezygnuje z głupich pomysłów.
        Na przyłączonej Przybyszówce wzdłuż Krakowskiej jest miejsca na punktowce dość i panorama na Rzeszów z góry – ale nie – tam dziarmolą jakiś piętrowy szajs podmiejski, który ma nawiązywać do starych drewnianych ruder po sąsiedzku. Tam miasto nie musi być miastem jak pomiędzy szeregówkami na Zimowicie, tam ma być – nie wiadomo dlaczego – dalej wsią, choć tereny pod reprezentacyjną rozbudowę miasta potężne i piękne

ZOSTAW ODPOWIEDŹ