Reklama

Wizyta u kosmetyczki, fryzjera, w studiu tatuażu. Do 2014 roku zostało już tylko kilka godzin.[Not a valid template]

 

Specjalną sylwestrową fryzurę Magdalenie Majewskiej robił jej życiowy partner Marek Gliński, właściciel salonu „Gallin” przy ulicy Grunwaldzkiej. Oboje ostatni dzień 2013 roku spędzą w Starym Browarze Rzeszowskim, ale wcześniej na godzinę 20 idą jeszcze do Teatru Nowy na spektakl „Boski rozwód”.  – Mam nadzieję, że będę tańczyć i bawić się do białego rana. To zależy też od mojego partnera – mówiła pani Magda.

Chciała mieć rozpuszczone włosy, delikatnie podkręcone. – Robię zupełnie, co innego niż planowaliśmy. To będzie upięcie włosów. Może w tym roku nie jest modne na imprezę sylwestrową, ale będzie pasować do ubrania i makijażu – mówi Marek Gliński. – Ubiorę się klasycznie – mała czarna. Jestem zadowolona z fryzury. Nigdy takiej nie miałam. I tak ładnej – stwierdziła Magdalena Majewska, przeglądając się na koniec w lustrze.

W studiu tatuażu Red Star Tatoo przy ulicy Dymnickiego spotkaliśmy 29-letniego Mariusza Susa, który do Rzeszowa przyjechał ze Stalowej Woli, choć, na co dzień pracuje w rolnictwie w Szwajcarii. Postanowił poprawić na nodze tribala.

– Mam go od około 5 lat. Chciałem na niego narzucić troszeczkę kolorowych cieni, bo mi się ostatnio spodobały. Dlaczego dzisiaj? Tak po prostu wyszło. Znajomy, który ma studio w Stalowej Woli, był zajęty, ma dużo klientów. Trochę boli, ale musi. Jakby nie bolało, to by wszyscy mieli tatuaż. Przez najbliższy tydzień nie mogę pić alkoholu. Sylwestra spędzam u siostry w Stalowej Woli – mówił Mariusz.

Tatuaż poprawiał mu Błażej Brydak, który salon prowadzi od roku. – Coraz więcej ludzi robi tatuaże. Nie ma jakiegoś dominującego wieku. Najczęściej są to osoby od 17 do około 30 lat, ale są też i starsi. Starsi często przychodzą usunąć tatuaż. Na przykład 50-latkowi na wysokim stanowisku nie wypada już mieć tatuażu, który zrobił sobie w wojsku – rybę, czy kotwicę – mówi Błażej Brydak.

Do imprezy sylwestrowej szykowała się Anna Wierzbicką. Przyszła do perfumerii Douglas w galerii Graffica, gdzie Beata Kaszuba robiła jej makijaż. – To najlepsza wizażystka w Rzeszowie, do której bardzo ciężko się umówić – mówi pani Anna. – Ten makijaż jest inny niż na co dzień. Mocne oko, rozświetlone, pięknie i też mocno podkreślone rzęsy, oczywiście też rozświetlone kości policzkowe i usta – wyjaśniała Beata Kaszuba.

Pani Anna spędzi Sylwestra u znajomych. – Na domówce będzie około 30 osób. Byłam w tamtym roku w knajpie i nie byłam zadowolona. Stwierdziliśmy ze znajomymi i mężem, że w tym roku postawimy na imprezę we własnym gronie. Nie ma jakiegoś scenariusza imprezy. Będziemy w gronie przyjaciół, więc na pewno nie będziemy się nudzić – twierdzi Anna Wierzbicka.

redakcja@rzeszow-news.pl

 

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: