Zdjęcie: 60-latka utonęła w Jeziorze Tarnobrrzeskim (fot. Tarnobrzeg 112 - Ratownictwo Powiatu Tarnobrzeskiego)
Reklama

Najpierw była nadzieja i heroiczna akcja ratunkowa, która przywróciła jej funkcje życiowe. Kilkadziesiąt minut pod wodą, które spędziła 60-latka z Tarnobrzega, okazało się jednak zbyt dużym obciążeniem dla organizmu. Dziś wiadomo już, że tej walki nie udało się wygrać.

Do dramatu podczas rekreacyjnego nurkowania doszło na terenie Jeziora Tarnobrzeskiego na Podkarpaciu.

Dramat pod wodą

Do dramatycznego zdarzenia doszło w środę na terenie jednego z klubów nurkowych nad Jeziorem Tarnobrzeskim. Tuż przed godziną 12:00 do stanowiska kierowania Państwowej Straży Pożarnej w Tarnobrzegu wpłynęło zgłoszenie o wypadku podczas nurkowania. Z relacji wynikało, że jedna z osób przebywających pod wodą zaczęła tonąć.

Jak podaje portal Tarnobrzeg 112, alarm podniósł partner nurkowy kobiety, który jednocześnie wskazał dokładne miejsce zdarzenia. Sytuacja była krytyczna, ponieważ mężczyzna nie był w stanie samodzielnie wydobyć poszkodowanej na powierzchnię. Każda minuta miała znaczenie, a czas działał na niekorzyść 60-latki.

Dramatyczna reanimacja

Na miejsce natychmiast skierowano pięć zastępów straży pożarnej z Komendy Miejskiej PSP w Tarnobrzegu oraz specjalistyczne jednostki, w tym Specjalistyczną Grupę Ratownictwa Wodno-Nurkowego z Tarnobrzega oraz Specjalistyczną Grupę Sonarową z Sandomierza. Do działań wykorzystano również łodzie ratownicze, a ratownicy bez chwili zwłoki rozpoczęli poszukiwania pod wodą.

Już po kilku minutach od czasu przybycia służb i skoordynowanej akcji, kobieta została zlokalizowana i wydobyta na powierzchnię. Natychmiast rozpoczęto resuscytację krążeniowo-oddechową. Po intensywnej walce ratownikom udało się przywrócić funkcje życiowe, co w tamtym momencie dawało nadzieję na szczęśliwy finał tej dramatycznej akcji.

Nawet 40 minut pod wodą

Jak ustalono później, od momentu zatonięcia, kobieta mogła przebywać pod wodą nawet około 40 minut. To ekstremalnie długi czas, który znacząco zmniejsza szanse na przeżycie i powrót do pełnej sprawności. Mimo przywrócenia krążenia jej stan od początku był określany jako krytyczny.

Reanimacja prowadzona była przez około 45 minut. Po jej zakończeniu poszkodowana została przetransportowana do szpitala w Tarnobrzegu. Lekarze podjęli dalszą walkę o jej życie, jednak skutki długotrwałego niedotlenienia okazały się nieodwracalne.

Tragiczny finał walki o życie

W czwartek rano napłynęły najgorsze możliwe informacje. 60-letnia mieszkanka Tarnobrzega zmarła w szpitalu, mimo wysiłków ratowników i lekarzy. Wczorajsza nadzieja ustąpiła miejsca tragedii, która wstrząsnęła mieszkańcami regionu.

Ponadto w trakcie akcji pogorszenie samopoczucia zgłosił również mężczyzna obecny na miejscu zdarzenia. On także trafił pod opiekę ratowników medycznych, jednak jego stan nie był tak poważny jak kobiety.

Śledczy wyjaśniają przyczyny tragedii

Okoliczności wypadku bada obecnie policja pod nadzorem prokuratury. Wstępne ustalenia wskazują, że sprzęt nurkowy był sprawny, a kobieta posiadała doświadczenie w tego typu aktywności. To rodzi pytania o to, co dokładnie doprowadziło do nagłego zasłabnięcia pod wodą.

Śledczy będą analizować przebieg zdarzenia, stan zdrowia kobiety oraz wszystkie czynniki, które mogły mieć wpływ na tragiczny finał. Jezioro Tarnobrzeskie, które dla wielu jest miejscem rekreacji i pasji, tym razem stało się scenerią dramatycznej walki o życie, zakończonej najgorszym możliwym scenariuszem.

Przyjaciele żegnają

O odejściu kobiety, która aktywnie działała w klubie BodyMors w Tarnobrzegu, poinformowali także jej koledzy związani z morsowaniem.

Czytaj więcej:

Dramat na A4 w kierunku Rzeszowa. Dachowanie busa, w środku było 9-letnie dziecko [ZDJĘCIA]

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

 

Reklama