Zdjęcie: OSP KSRG Sędziszów Małopolski

Mieszkańcy i samorząd Sędziszowa Małopolskiego przez lata apelowali o poprawę bezpieczeństwa na skrzyżowaniu drogi krajowej nr 94 z ulicą Południową. Powstała tam nowa, kosztowna sygnalizacja świetlna. W poniedziałek (28.09) doszło jednak do groźnie wyglądającego zderzenia, po którym obie kierujące twierdzą, że miały zielone światło.

Przez długi czas skrzyżowanie DK94 z ulicą Południową (km 571+400) spędzało sen z powiek lokalnej społeczności. Miejsce to systematycznie zyskiwało na znaczeniu. W pobliżu powstały nowe osiedla domów, a przede wszystkim – duży zakład firmy Safran, zatrudniający setki osób. Zwiększony ruch sprawił, że przecięcie “krajówki” z drogą gminną stało się wyjątkowo problematyczne.

Mieszkańcy apelowali o światła

Przez lata układ był prosty: kierowcy na DK94 mieli pierwszeństwo, reszta musiała radzić sobie w oparciu o znaki poziome i pionowe. Braku sygnalizacji i przejścia dla pieszych obawiali się zarówno mieszkańcy, jak i władze samorządowe. W oficjalnym sprawozdaniu z realizacji Strategii Rozwoju Gminy Sędziszów Małopolski za 2023 rok, inwestycja w sygnalizację została wprost wpisana jako kluczowe działanie na rzecz poprawy dostępności komunikacyjnej.

Główna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wysłuchała tych apeli. W drugiej połowie 2023 roku rozstrzygnięto przetarg. Za prawie 674 tysiące złotych wybudowano czterowlotową akomodacyjną sygnalizację świetlną oraz doświetlone przejście dla pieszych. GDDKiA nie ukrywała, że celem inwestycji jest przede wszystkim poprawa bezpieczeństwa.

Tajemnicze zderzenie pod światłami

Pomimo zainstalowania świateł, w poniedziałek, 28 września, około godziny 16:00, na skrzyżowaniu DK94 z ulicą Południową zderzyły się dwa samochody osobowe.

Siła uderzenia musiała być znaczna. Srebrny Citroen C4 Picasso ma całkowicie zmiażdżony przód. Drugie auto, Opel Vectra kombi, uderzony w prawy bok, wypadł z jezdni i zatrzymał się na pasie zieleni. Na miejscu pojawiły się jednostki JRG Ropczyce, OSP Sędziszów Młp., pomoc drogowa, a karetka pogotowia zabrała jedną z osób do szpitala.

Zielone światło dla wszystkich

Wydawałoby się, że to kolejna kolizja, w której ktoś zlekceważył czerwone światło. Jednak relacje uczestniczek zdarzenia są zaskakującę.

– Obie kierujące biorące udział w zdarzeniu twierdziły, że wjechały na skrzyżowanie na zielonym świetle – mówi st. asp. Agnieszka Ciurkot, oficer prasowa Komendanta Powiatowego Policji w Ropczycach. – W związku z tym nasze czynności będą zmierzać do szczegółowego wyjaśnienia tej sprawy. Na chwilę obecną nie jesteśmy w stanie jednoznacznie określić przyczyny tego zdarzenia.

Zdarzenie zakwalifikowane jako wypadek

Zniszczenia pojazdów są bardzo duże, na szczęście obyło się bez najpoważniejszych obrażeń.

– Wczoraj zdarzenie to zostało zakwalifikowane jako wypadek, ponieważ jedna z kierujących została przewieziona do szpitala. Obecnie wiemy już, że kobieta ta szybko opuściła placówkę medyczną – wyjaśnia oficer prasowa.

Co zawiodło na skrzyżowaniu, o którego bezpieczeństwo walczono latami? Czy był to ludzki błąd w ocenie sytuacji, chwila nieuwagi jednej z pań, a może awaria niedawno zamontowanego systemu? Dochodzenie w tej sprawie trwa. (mob)

Czytaj więcej: 

Nocny pościg ulicami Rzeszowa. Nastolatki z petardami doprowadzają mieszkańców do ostateczności