Zdjęcie: budowa S19 Babica - Jawornik, Paweł Klarecki, GDDKiA Budowa S19 Babica - Jawornik

80 metrów wysokości, ponad kilometr długości i tysiące ton stali oraz betonu. Między Żarnową a Godową na Podkarpaciu powstaje najwyższa estakada w Polsce. Budowniczowie drogi ekspresowej S19 zbliżają się do połączenia konstrukcji jednej z jej dwóch jezdni. Zostały zaledwie dwa zworniki.

Pod zdjęciami gigantycznej budowli pojawiły się głosy “internetowych inżynierów”, którzy zastanawiają się, czy końce mostu w ogóle się spotkają.

Jeszcze tylko dwa zworniki

Estakada ES-26 powstaje na odcinku S19 Babica – Jawornik, między miejscowościami Żarnowa i Godowa. To najbardziej imponujący obiekt inżynieryjny budowanej trasy. Ma osiem przęseł, 1082 metry długości i około 29 metrów szerokości. Jej najwyższe filary osiągają 80 metrów.

Jak poinformowała Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, prace nad konstrukcją prawej jezdni wchodzą w decydującą fazę.

„Zabetonowanie dwóch ostatnich zworników dzieli nas od połączenia ustroju nośnego prawej nitki obiektu” – przekazała GDDKiA w najnowszym wpisie.

Równocześnie na lewej jezdni montowane są kolejne wózki nawisowe, które pozwolą budowniczym wykonywać następne fragmenty betonowej konstrukcji.

Oznacza to, że najtrudniejszy etap budowy jednej z jezdni zbliża się do zakończenia. Nie oznacza jednak ukończenia całej estakady. Przed wykonawcą pozostaną między innymi kolejne roboty konstrukcyjne na drugiej jezdni oraz prace wykończeniowe.

Spotkanie kilkadziesiąt metrów nad ziemią

Na najnowszych zdjęciach wykonanych dla GDDKiA, widać skalę przedsięwzięcia, której nie oddają same liczby.

Potężne betonowe filary wyrastają z głębokich, zalesionych dolin. Na ich szczytach znajdują się rozbudowane platformy robocze, deskowania, wózki nawisowe i konstrukcje zabezpieczające. Z lotu ptaka można dostrzec fragmenty jezdni zawieszone wysoko nad drzewami.

Szczególnie interesujące jest zdjęcie przedstawiające dwa fragmenty konstrukcji zbliżające się do siebie. Między ich końcami pozostaje przestrzeń, którą trzeba zamknąć za pomocą zwornika.

Jak to możliwe, że tak wielką konstrukcję buduje się bez rusztowań sięgających dna doliny?

Wykorzystywana jest technologia betonowania nawisowego. Kolejne segmenty przęseł powstają po obu stronach filarów, stopniowo wysuwając się w powietrze. Wózki nawisowe przenoszą deskowania, w których układa się zbrojenie i betonuje następne odcinki.

Dzięki temu nie trzeba budować ogromnych podpór tymczasowych na całej wysokości doliny. Zastosowanie tej technologii wymaga jednak bardzo precyzyjnych pomiarów geodezyjnych oraz kontroli odkształceń konstrukcji.

Według firmy Doka, dostarczającej specjalistyczne systemy deskowań, rozpiętość najdłuższych przęseł ES-26 sięga aż 188 metrów. Przy realizacji inwestycji wykorzystuje się również modelowanie trójwymiarowe.

Pod estakadą zmieściłaby się rakieta Falcon 9

W marcu 2026 roku zakończono budowę wszystkich podpór ES-26. GDDKiA podała wówczas liczby, które pozwalają wyobrazić sobie rozmiar inwestycji.

Do wykonania samych podpór zużyto 51 800 metrów sześciennych betonu. Taka objętość odpowiada ponad 20 basenom olimpijskim. W konstrukcjach podpór znalazło się również 9250 ton stali.

GDDKiA porównała wysokość filarów do jednego z najbardziej rozpoznawalnych obiektów Krakowa, czyli wieży bazyliki Mariackiej. Ta ma około 82 metrów wysokości, a najwyższe podpory ES-26 niewiele jej ustępują.

Jeszcze bardziej obrazowe jest porównanie do rakiety Falcon 9 firmy SpaceX, która mierzy około 70 metrów. Gdyby ustawić ją pionowo obok najwyższej podpory, estakada górowałaby nad nią.

Skala inwestycji jest tym bardziej imponująca, że konstrukcja powstaje w trudnym, pagórkowatym terenie Pogórza Strzyżowskiego.

Inżynierowie z Facebooka: „Końce się spotkają?”

Spektakularne fotografie budowy uruchomiły wyobraźnię miłośników wielkich inwestycji, ale również internetowych specjalistów od mostownictwa. Jeden z internautów zapytał pod zdjęciami estakady ES-26, czy budowane z dwóch stron fragmenty konstrukcji na pewno się spotkają. Inny przestrzegł przed pomyłką wynoszącą 50 centymetrów.

Pytania mogą brzmieć zabawnie, ale historia zna podobny przypadek. W 2003 r. – i to nie “w krajach trzeciego świata”, jak sugerował internauta pod wpisem GDDKiA” – tylko podczas budowy mostu nad Renem, łączącego Niemcy ze Szwajcarią, odkryto różnicę wysokości wynoszącą dokładnie 54 centymetry…

Przyczyna była zaskakująca. Niemieccy i szwajcarscy projektanci korzystali z różnych układów odniesienia wysokości. Różnica między nimi wynosiła 27 centymetrów. Inżynierowie wiedzieli o problemie, ale pomylili znak przy wprowadzaniu poprawki. W rezultacie różnica nie zniknęła, ale została podwojona (!).

Pomyłkę naprawiono, a most oddano do użytku w grudniu 2004 roku.

Trudno więc całkowicie zbywać obawy internetowych komentatorów. Tym razem „inżynier z Facebooka” zadał pytanie, które ma całkiem solidne historyczne uzasadnienie. Na podkarpackiej S19 geodeci nie pomylili plusa z minusem. Zdjęcia wyraźnie wskazują, że elementy konstrukcji z obu stron estakady dokładnie pasują do siebie.

Trudny teren i silny wiatr. Budowa potrwa dłużej

Estakada ES-26 jest częścią 11,6-kilometrowego odcinka S19 Babica–Jawornik. Wykonawcą inwestycji jest firma Intercor, a wartość kontraktu wynosi około 1,2 mld zł.

Na całym odcinku powstaje osiem estakad, pięć wiaduktów i cztery przejścia dla zwierząt. Zaplanowano również węzeł Strzyżów – Żarnowa i Miejsce Obsługi Podróżnych Jawornik.

Według danych przedstawionych przez GDDKiA w końcu sierpnia 2026 roku zaawansowanie robót mostowych wynosiło 89 procent. Wykonawca koncentrował się wówczas między innymi na konstrukcji ES-26. Przy budowie obiektu pracowało pięć żurawi wieżowych.

Nie wszystko przebiega jednak zgodnie z pierwotnym harmonogramem.

Odcinek Babica–Jawornik miał zostać ukończony w 2026 roku. Obecnie termin zakończenia inwestycji przesunięto na 2027 rok. Podkarpacki Urząd Wojewódzki wyjaśniał, że przyczynami opóźnienia są odmienne od przewidywanych warunki gruntowe oraz wyjątkowo niekorzystne warunki pogodowe.

Szczególnie problematyczny okazuje się silny wiatr, który uniemożliwia okresowo pracę żurawi na dużych wysokościach. W przypadku konstrukcji sięgającej 80 metrów i budowanej nad głębokimi dolinami bezpieczeństwo pracy przy niesprzyjającej pogodzie ma kluczowe znaczenie. (mob)

Czytaj więcej: 

Dramat w Rzeszowie przy Wieniawskiego. Potrącenie na pasach, świadkowie reanimowali poszkodowanego