Reklama

1130 km zamierzają pokonać na kajakach dwaj rzeszowscy podróżnicy – Paweł Jarosz i Paweł Warzocha. Chcą w ten sposób pomóc w rehabilitacji dwójki chorych małych dzieci.

[Not a valid template]

 

Paweł Jarosz z Rzeszowa ma 28 lat. Jego kolega Paweł Warzocha z podrzeszowskiego Niechobrza ma 38 lat. Dwa lata temu na rowerach w 12 dni przejechali Polskę, a dokładnie ścianę wschodnią z Przemyśla na Hel. W ubiegłym roku tę trasę przepłynęli kajakami. Potrzebowali na to 21 dni.

W tym roku Paweł Jarosz i Paweł Warzocha również zamierzają na kajakach dopłynąć na Hel, ale spływ zaczną nad Odrą od granicy polsko-czeskiej w miejscowości Olza. Do przepłynięcia będą mieli 737 km przez Polskę i kolejne 400 km wybrzeżem. Łącznie do pokonania mają ok. 1130 km. Noce będą spędzać w namiotach, rozbijanych w pobliżu rzeki.

Spływ z przesłaniem

„Rzeszowska wyprawa kajakami z przesłaniem…” rozpocznie się w okolicach 10 lipca. Tym „przesłaniem” jest pomoc dwójce chorych dzieci: 2-letniemu Krzysiowi Nowakowi z podrzeszowskiej Palikówki i 4-letniej Milence Gulczyńskiej ze Starego Lublińca pod Cieszanowem.

Rodzice dzieci są znajomymi Pawła Warzochy. – Postanowiliśmy im pomóc w zebraniu funduszy na rehabilitację. Przygodę i podróż połączyć z akcją charytatywną – mówi 38-latek.

– Jak co roku planujemy dłuższą podróż, w tym roku również przez Polskę. Pragniemy przy tym, aby nasza wyprawa wsparła dzielne dzieciaczki, które potrzebują tej pomocy i dla których podróż przez życie jest bardzo ciężka – dodaje Paweł Jarosz.

Krzyś cierpi na zespół wad wrodzonych (chromosomopatia), wadę serca. Jest po dwóch operacjach. Jedna z nich uratowała mu życie. Chłopiec oddycha przez rurkę tracheostomijną, ma opóźniony rozwój psychoruchowy i zaburzenia odżywienia.

– Pierwsze cztery miesiące życia  spędził w szpitalu. Istniało duże ryzyko, że nie przeżyje – mówi Monika Książkiewicz, mama chłopca, który wymaga stałej opieki. Rodzina Krzysia dostaje wsparcie Podkarpackiego Hospicjum dla Dzieci z Rzeszowa w postaci niezbędnego sprzętu i pomocy medycznej.

Ale 2-latek potrzebuje rehabilitacji pięć razy w tygodniu. Kosztuje ona 2,4 tys. zł. Mama chłopca nie pracuje, dostaje tylko zasiłek pielęgnacyjny w wysokości 1,2 tys. zł.

Milenka też czeka na pomoc

Ten sam problem ma rodzina Milenki Gulczyńskiej, która cierpi na wrodzoną łamliwość kości.  Dziewczynka urodziła się w 36. tygodniu ciąży, przyszła na świat ważąc zaledwie 1940 kg. Lekarze zwrócili uwagę, że Milenka ma miękką główkę, kości czaszki nie wykształciły się prawidłowo. Gdy dziewczynka miała 13 dni, złamała jej się prawa rączka.

Przy wrodzonej łamliwości kości każda codzienna czynność niesie za sobą ryzyko kolejnych złamań, np. podczas kąpania, czy przewijania. Kości mogą się również łamać samoistnie – nawet podczas snu. Od drugiego miesiąca życia Milenka dziewczynka jest leczona w Łodzi. Dożylnie przyjmuje przez specjalną pompę leki, które wzmacniają jej kości.

– Terapia jest skuteczna, ponieważ od drugiego miesiąca życia Milenka na szczęście już nic sobie nie złamała – mówi Natalia Majchrowicz, mama dziewczynki.

Leczenie Milenki przynosi efekty, o czym świadczy choćby to, że wizyty w Łodzi nie są już tak częste, jak kiedyś. Gdy dziewczynka skończyła 3 lata, do Łodzi jeździ co cztery miesiące, wcześniej musiała być tam raz na dwa miesiące. Choć koszt leków refunduje NFZ, to rodziny nie stać na rehabilitację – miesięcznie kosztuje ona 1,2 tys. zł.

– Milenka jest bardzo wiotka. Ma również koślawość kolan i przerosty. Musi ćwiczyć jak najczęściej, aby nie utracić dotychczasowych efektów leczenia – dodaje pani Natalia.

Rodzice w szoku

Milenka jest również diagnozowana pod kątem zespołu Aspergera, czyli łagodnej odmiany autyzmu. Dzieci z tym zespołem mają kłopoty z abstrakcyjnym myśleniem, niechętnie utrzymują kontakt z rówieśnikami, nie potrafią się z nimi bawić i nie chcą przebywać w ich towarzystwie.

Celem spływu kajakowego na Hel Pawła Jarosza i Pawła Warzochy jest zbiórka pieniędzy na rehabilitację Krzysia i Milenki. W akcji rzeszowskich podróżników będą pomagać 23-letni Michał Mróz z Chylińca Wielkiego i 22-letnia Paulina Kluczyk z Marinina. Oboje trasę na Hel pokonają na rowerach. Michał i Paulina będą odwiedzać urzędy polskich miast, by ich władze wsparły akcję pomocy dzieciom.

– Byłam zdziwiona, że ktoś chce nam pomóc w tej sposób. Do tej pory nikt nie chciał dla Mileny zorganizować żadnej akcji charytatywnej. Mamy to szczęście, że chłopaki się zainteresowali chorobą Milenki. Zależy nam, żeby jak najwięcej osób się o tym dowiedziało. Istnieje duża szansa, że zbierzemy dużo pieniędzy – uważa Natalia Majchrowicz.

– Byłam w szoku – tak Monika Książkiewicz wspomina moment, gdy usłyszała, że Paweł Jarosz i Paweł Warzocha zamierzają popłynąć kajakami na Hel.

Odwiedzą Przystanek Woodstock

O charytatywnym spływie kajakowym dwóch Pawłów dowiedzą się także uczestnicy tegorocznego Przystanku Woodstock, który odbędzie się w dniach 14-16 lipca w Kostrzynie nad Odrą. Kajakarze odbiorą od Jurka Owsiaka flagę, z którą potem popłyną nad Morze Bałtyckie.

Paweł Warzocha zamierza też swój „charytatywny” kajak wystawić na aukcję Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, a pieniądze z jego sprzedaży przeznaczyć na leczenie chorych dzieci.

– Swój kajak planuję zostawić na Helu i przekazać go władzom miasta, by trafił na aukcję. Przewidujemy, że wyprawa trwać będzie ok. miesiąca. Wiele zależeć będzie od warunków pogodowych. Jeżeli na Morzu Bałtyckim będą kiepskie, to poczekamy kilka dni. Pływanie po Bałtyku to najwyższy stopień kajakarstwa – mówi Paweł Warzocha, który kajakiem pływa od 10 lat.

Rzeszowscy podróżnicy wkrótce zamieszczą na Facebooku (TUTAJ) szczegółowe informacje o możliwości dokonywania wpłat na rehabilitację Krzysia i Milenki. Każdy, kto chce pomóc, może też bezpośrednio kontaktować się z kajakarzami pod numerami telefonów: 661 124 831 i 734 855 553.

JOANNA GOŚCIŃSKA

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: