Zdjęcie: Skok z Olszynki Park w Rzeszowie (fot. e.xtremalny / YouTube)
Reklama

To będzie coś, czego Rzeszów jeszcze na taką skalę nie widział. Skok ze spadochronem z iglicy Olszynki Park w samym sercu miasta z udziałem tysięcy widzów będzie niezwykle ekstremalnym wyzwaniem dla Adriana Barteckiego. Za tym wydarzeniem stoi dramatyczna walka o życie kilkuletniego chłopca.

Każdy widz może stać się częścią tej historii, a każda złotówka ma znaczenie w ratowaniu Krystianka.

Skok ze szczytu Rzeszowa

Wiosną Rzeszów stanie się miejscem, gdzie adrenalina spotka się z nadzieją. Już w dniach 22 – 23 maja w Rzeszowie odbędzie się wydarzenie bez precedensu – pierwszy w historii base jump z iglicy w centrum miasta relacjonowany na żywo i to z udziałem wielotysięcznej publiczności. Skok z takiego miejsca, w samym sercu miejskiej przestrzeni, to nie tylko wyzwanie techniczne, ale także ogromne widowisko, które może przyciągnąć wielu widzów i uwagę mediów z całego kraju.

Za realizację tego wyzwania odpowiada doświadczony skoczek spadochronowy i sportowiec ekstremalny Adrian Bartecki, który bez chwili wahania zgodził się wziąć udział w tej akcji. „Tak, jak najbardziej. Skoczę!” – odpowiedział niemal natychmiast, gdy pojawił się pomysł na całe przedsięwzięcie. Warto dodać, że Bartecki już przed rokiem oddał skok z wieżowca Olszynki Park, jednak dokonał tego bez większego nagłośnienia. Przypadkowi przechodnie mogli zauważyć wtedy, że nagle ktoś skoczył ze spadochronem najwyższego budynku w Rzeszowie, a następnie wylądował na trawniku znajdującym się przy Filharmonii Podkarpackiej.

Tym razem będzie to jednak dużo bardziej spektakularne. Pomysłodawcą tej wyjątkowej i szczytnej akcji jest Krzysztof Karaś współpracujący z deweloperem Apklan, który skontaktował się ze skoczkiem. Bartecki z kolei razem ze swoją ekipą przygotował materiał promujący wydarzenie, by jak najmocniej nagłośnić jego cel.

Chodzi o życie Krystiana

Choć wydarzenie zapowiada się spektakularnie, jego prawdziwa stawka jest znacznie poważniejsza. Skok organizowany jest dla Krystiana, pięcioletniego chłopca, który walczy z bardzo poważną chorobą. To właśnie jego historia poruszyła organizatorów do działania.

„Kiedy poznałem Krystianka i jego rodziców, coś we mnie pękło. Spojrzenie tego chłopca, jego uśmiech i świadomość, że przed nim jest walka o życie, sprawiły, że nie dało się przejść obok tego obojętnie. Zrodził się pomysł, żeby napisać do Adriana Barteckiego i zapytać, czy chciałby skoczyć z iglicy, żeby wesprzeć akcję pomocy dla Krystianka. To właśnie wtedy zrodziła się idea, by wykorzystać widowiskowe wydarzenie do czegoś więcej” – tłumaczy Krzysztof Karaś.

Dramatyczna diagnoza

W momencie usłyszenia dramatycznej diagnozy, życie rodziny Krystiana zmieniło się na zawsze. Lekarze zdiagnozowali u chłopca dystrofię mięśniową Duchenne’a, śmiertelną chorobę genetyczną, która stopniowo odbiera siłę mięśni, prowadząc do całkowitego wyniszczenia organizmu.

Rodzice chłopca opisują tę rzeczywistość bez złudzeń. Choroba odbiera władzę nad ciałem, prowadzi do utraty możliwości chodzenia, mówienia, a w końcu oddychania. „Chorzy na DMD umierają w męczarniach i to bardzo, bardzo młodo…” – przyznają w poruszającym opisie zbiórki.

Reklama

Jest jednak nadzieja. W Stanach Zjednoczonych dostępna jest terapia genowa, która może spowolnić rozwój choroby. Problemem jest jej cena, która sięga aż 16 milionów złotych. Dla rodziny to kwota nieosiągalna bez wsparcia tysięcy ludzi.

„Możemy uratować życie Krystianka… Nasz synek może cieszyć się życiem, może być z nami… Może żyć! W USA jest już dostępny pierwszy lek, który może spowolnić postęp jego choroby… Niestety, jego cena jest gigantyczna… Rozpoczynamy dramatyczny wyścig z czasem, by uratować nasze dziecko!” – napisali rodzice Krystianka.

Nic tego nie zwiastowało

Ta historia mogła przydarzyć się każdemu. Ciąża przebiegała prawidłowo, poród bez komplikacji, dziecko otrzymało maksymalną liczbę punktów w skali Apgar. Nic nie wskazywało na tragedię, która miała nadejść.

Pierwsze sygnały były subtelne – opóźnienia w rozwoju ruchowym, problemy z siłą mięśni. Z czasem objawy zaczęły się nasilać, aż w końcu badania genetyczne rozwiały wszelkie wątpliwości. Dla rodziców, którzy sami pracują w zawodach medycznych, była to szczególnie bolesna konfrontacja z rzeczywistością.

Dziś nie ma już miejsca na rozpacz. Jest działanie, mobilizacja i walka o każdą chwilę, która może zmienić przyszłość ich syna.

KultURalia mogą pomóc?

Wydaje się, że termin wydarzenia nie jest przypadkowy. W tym samym czasie, na parkingu przy Hali Podpromie, odbędą się KultURalia – jedno z największych wydarzeń studenckich w regionie. To oznacza tysiące ludzi w jednym miejscu i ogromny potencjał, by nagłośnić zbiórkę.

Organizatorzy liczą, że połączenie tych dwóch wydarzeń może przynieść realny efekt. Jedni przyjdą dla muzyki i zabawy, inni dla emocji związanych ze skokiem, ale każdy może wyjść z poczuciem, że zrobił coś ważnego.

Organizatorzy nie mają wątpliwości, że sukces tej akcji zależy właśnie od towarzyszącej jej ludzi. Każde udostępnienie, każda wpłata i każda obecność na miejscu mają znaczenie. To właśnie zasięg i zaangażowanie mogą sprawić, że uda się zebrać gigantyczną kwotę potrzebną na leczenie. „Musimy dotrzeć do tysięcy osób o dobrych sercach” – apelują rodzice Krystiana.

Czytaj więcej:

Rzeszowianka wygrała ekstremalny ultramaraton. Historyczny wyczyn Karoliny Mroczek [ZDJĘCIA]

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

 

Reklama