niemowle
Foto. Pixabay
Reklama

Temat opieki okołoporodowej na Podkarpaciu stał się osią ogólnopolskiej debaty po ostatnich wypowiedziach politycznych dotyczących szpitala w Lesku. Choć dyskusja skupia się na interpretacji słów „zamknięcie” i „likwidacja”, twarde dane nie pozostawiają złudzeń: mapa oddziałów położniczych w województwie podkarpackim w ostatnich latach znacząco się skurczyła.

Zapaść demograficzna, problemy kadrowe oraz kwestie ekonomiczne to główne czynniki, które doprowadziły do wygaszenia działalności aż sześciu jednostek położniczych w regionie.

Krajobraz po bitwie: 15 aktywnych oddziałów

Obecnie w województwie podkarpackim funkcjonuje 15 oddziałów położniczych. Największym zapleczem dysponuje stolica regionu – w Rzeszowie działają trzy szpitale oferujące pomoc rodzącym kobietom. Pozostałe oddziały są rozproszone po województwie, jednak ich liczba systematycznie maleje.

Czarna seria zamknięć. Gdzie zlikwidowano porodówki?

W ostatnich latach z mapy medycznej Podkarpacia zniknęło sześć placówek. Proces ten dotknął zarówno mniejsze ośrodki, jak i miasta powiatowe. Oddziały położnicze przestały funkcjonować w:

  • Ustrzykach Dolnych,
  • Leżajsku,
  • Nisku,
  • Przeworsku,
  • Sanoku,
  • Lesku.

Dla mieszkanek południowej części regionu oznacza to konieczność pokonywania znacznych odległości – w skrajnych przypadkach nawet ponad stu kilometrów – aby dotrzeć do najbliższej profesjonalnej opieki porodowej.

Porodówki na Podkarpaciu. Spór o Lesko

Najwięcej emocji budzi obecnie sytuacja w Lesku. Choć formalnie spór dotyczy tego, czy oddział został „zlikwidowany”, czy jedynie „nie funkcjonuje”, fakty są jednoznaczne: od 1 stycznia 2026 roku porodówka w Lesku nie działa.

Proces wygaszania tej jednostki rozpoczął się w połowie 2025 roku od zawieszenia działalności z powodu braku personelu i remontu. Ostatecznie, za zgodą Rady Powiatu, umowa z NFZ została rozwiązana z końcem 2025 roku. Argumenty ekonomiczne były bezlitosne – w całym 2025 roku odebrano tam zaledwie 74 porody, co czyniło oddział skrajnie nierentownym.

Dlaczego oddziały są zamykane?

Głównym problemem, z którym mierzą się szpitale, jest drastycznie spadająca liczba urodzeń. Eksperci i resort zdrowia wskazują, że utrzymywanie oddziałów, na których odbywa się bardzo mało porodów, jest trudne do uzasadnienia nie tylko finansowo, ale i organizacyjnie. Brak odpowiedniej liczby pacjentek utrudnia utrzymanie stałej gotowości wykwalifikowanego personelu medycznego.

Mimo że Ministerstwo Zdrowia podkreśla, iż rozwiązanie umowy z Funduszem nie zawsze musi oznaczać definitywną likwidację struktury oddziału, dla pacjentek efekt końcowy jest ten sam – brak dostępu do porodówki w ich najbliższej okolicy.

(AM)

Czytaj więcej:

Kontrowersje wokół porodówki w Lesku. Resort zdrowia odpowiada na zarzuty

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

 

Reklama