Trzeci „Łańcuch Światła” w Rzeszowie. „Bronimy swoich praw obywatelskich” [FOTO]

19
Reklama

Ponad 100 osób przyszło w środowy wieczór przed Sąd Okręgowy w Rzeszowie, by bronić niezawisłości sądów. Przed budynkiem sądu utworzono ze świec „Łańcuch Światła”. W czwartek będzie kolejny.

 

Cichy protest przeciwko zmianom w Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym, które gotuje nam rząd PiS, zjednoczył w Rzeszowie zarówno młodych, jak i starszych. Tak zresztą było też w niedzielę i we wtorek.

Środowy „Łańcuch Światła” zorganizował podkarpacki Komitet Obrony Demokracji. Podobne protesty odbyły się w siedmiu innych miastach na Podkarpaciu.

Podczas protestu w Rzeszowie odczytany został fragment preambuły Konstytucji RP, odśpiewano hymn państwowy, na koniec przed bramą sądową ułożono ze świec „Łańcuch Światła”. Niektórzy przyszli z białymi różami. 

– Wyrażamy swoje poparcie dla niezawisłości sądów. Ta niezawisłość sądów jest naszym obywatelskim prawem do wolnego i sprawiedliwego sądu. To prawo zapisane w Konstytucji RP – mówił Dariusz Wojakowski z podkarpackiego KOD-u.

PRL to nie będzie, ale…

Na cichy protest przyszedł m.in. 45-letni Piotr z Rzeszowa.

– Bronimy swoich praw obywatelskich, które są zagrożone. Bronimy Konstytucji RP. To jest istota naszego protestu – spokojnego, wyważonego, ale zdecydowanego. Polska zmierza teraz w kierunku jakiegoś ustroju autorytarnego. To nie będzie PRL, to będzie inna formuła, ale niewątpliwie nie będzie to państwo demokratyczne – mówił nam pan Piotr.  

Na protest przyszedł z kolegą – 48-letnim Romanem z Rzeszowa. – W internecie dwa dni temu pojawił się mem: „Urodziłem się w PRL, ale nie chcę w nim zdechnąć”. Dlatego tutaj jestem. Między Bugiem a Odrą mieszkają dwa różne narody. To mnie najbardziej przeraża – powiedział nam pan Roman.

Tłum powstrzyma PiS?

41-letnia Magdalena z Rzeszowa tłumaczyła nam, że przyszła zamanifestować sprzeciw wobec naruszania przez PiS Konstytucji RP, uchwalania w jedną noc ustaw niszczących demokrację.

– Protestuję przeciwko dewastacji państwa. Nie chcę zostawić takiej Polski swoim dzieciom – bezprawnej, kolesioskiej, gdzie jedna partia uważa się za wybraną przez wszystkich – mówiła pani Magdalena.

– Niech każdy żyje po swojemu, jak chce, a nie tak, jak się podoba jednej partii. Naszym obowiązkiem jest protestować. Siedząc w domach i tylko narzekając nic nie zrobimy. Tylko tłum jest w stanie powstrzymać PiS. Pokazały to kobiety podczas „Czarnego Protestu” – uważa mieszkanka Rzeszowa. 

Ale nie łudzi się, że protesty przeciwko zmianom w polskim sądownictwie, które chce wprowadzić rząd PiS, przyniosą efekty. – Tylko ta partia podzieliła Polaków. Podzieliła rodziny, znajomych, sąsiadów… Tej więzi już nie odzyskamy – ubolewa pani Magda.

PiS przeciwko Polakom

Organizatorzy „Łańcucha Światła” zapowiadają, że kolejny taki protest przed rzeszowskim sądem odbędzie się w czwartek i w kolejnych dniach.

– Uczestnicy tych protestów nie chcą nowych ustaw o sądownictwie, ponieważ wiedzą, że są one przeciwko Polakom, przeciwko społeczeństwu. Mamy nadzieję, że protest przemówi do wyobraźni tych, którzy decydują o prawie w naszym kraju. Będziemy się tutaj spotykać do skutku – zapowiada Dariusz Wojakowski z KOD-u.

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

19 KOMENTARZE

  1. Nie spodziewałem się, aż takich tłumów. Jak oni się tam wszyscy pomieścili ?? 100 osób ?? toż to aż 0,05% wszystkich mieszkańców Rzeszowa. Proszę Was drodzy o jedno, uważajcie żebyście się wzajemnie nie podeptali.

  2. Każdy z tych ludzi przestanie protestować, gdy tylko będzie musiał załatwić coś w sądzie.
    Po usłyszeniu terminu rozprawy stanie się gorącym zwolennikiem PIS

    • Nie od Sędziów to zależy lecz od ustanowionego prawa. To nie takie zmiany powinno się zrobić wśród Sędziów tylko zmiany prawa. Oglądałem wywiad z szefową jakiegoś tam stowarzyszenia sędziowskiego, która powiedziała, że:
      Po pierwsze te zmiany niczego na lepiej nie uczynią bo nie dotyczą przyspieszenia rozpraw, zmniejszenia opłat czy cokolwiek innego co miałoby przycznić się do przyspieszenia w orzekaniu.
      Po drugie przez 28 lat wolnej Polski, żadna partia jeszcze raz powatarzam żadna partia nie proponowała tego typu zmian w polskim prawie opartych o propozycje samych Sędziów, którzy sami widzą co należy poprawić. Jedynie skupiano sie na drobnych zmianach bardziej wynikających z potrzeby zaistniałych sytuacji.
      Po trzecie w 2002 roku była ustawa reforumująca SN więc kłamanie ludziom o jakiś zadekowanych sędziach z PRL jest bzdurą bo zdarzyło się to znacznie wcześniej.

  3. Spokojnie, spokojnie. Wszystko będzie dobrze. Moim zdaniem niechęć do Kaczyńskich, do PiS, wiąże się z systemem wartości jaki ten obóz reprezentuje. Chodzi mi głównie o poglądy religijne. I cóż, opozycjoniści może i mają rację, że Polska nie powinna być państwem wyznaniowym. Jednak obecna władza została wybrana przez ludzi. I to sporą liczbę ludzi. Rozkład moralny w sądownictwie to sprawa trudna do zauważenia przez znaczną część obywateli. Układy, układziki – przeciętny Polak tego nie wychwyci. Pomocni mogą być w tym dziennikarze i właśnie politycy. Jako wyborca PiS nie pozostaje mi nic innego jak zaufać politykom wybranym przeze mnie. Owszem, te wszystkie protesty sieją we mnie pewne obawy. A może protestujący mają rację? Może zmierzamy do autorytaryzmu?

    Nie chcę jednak ulegać tak łatwo takim myślom. Byłbym wtedy jak chorągiewka na wietrze. Kaczyński to nie Hitler, nie Stalin – od nich chociażby różni go stosunek do religii. A z nim są ludzie jeszcze bardziej „normalni”. No bo Jarosław to kawaler, nie jeździ samochodem (?) itp. (co jest często wyśmiewane lub krytykowane). Jesteśmy w Europie, PiS to partia nowoczesna choć konserwatywna… A to że właśnie duża część Polaków to katolicy, którzy nie chcą ulegać poprawności politycznej – to chyba dobrze, to taki urok naszego narodu i jestem za tym, żeby tak zostało. Także patrzę z nadzieją w przyszłość i ufność pokładam w Bogu. Pozdrawiam serdecznie!

  4. Banda ubeków z rodzinami ale rzucił się w oko p@dał z bransoletką z tęczowych koralików. Smutny widok.

    Anne Sanders, niemiecka ekspert prawna pracująca dla Rady Europy, przyznaje wprost: Proponowany przez PiS sposób powoływania sędziów Sądu Najwyższego jest taki sam, jak w Niemczech. Dlaczego zatem w Polsce można z tego powodu robić aferę, a w Niemczech nie? Sanders tłumaczy: Bo w Niemczech sposób ten obowiązuje dłużej i dlatego „wypracował sobie taki mechanizm kontroli i równowagi”. LOL! Przecież słowa o „wypracowaniu sobie takiego mechanizmu” brzmią jak słowa Kidawy-Błońskiej, która nawijała o „jakiś kwoty, które wynikają z różnych takich działań”!

    Niech ktoś mi spróbuje to na spokojnie wytłumaczyć – jak to jest możliwe, że niemiecki Sąd Najwyższy (Federalny Trybunał Sprawiedliwości), który w połowie jest wybierany przez polityków zasiadających Bundestagu (16 sędziów), a w drugiej połowie przez polityków piastujących landowe urzędy ministrów sprawiedliwości (16 sędziów), ma dawać gwarancję niezależności od władzy ustawodawczej/wykonawczej? Jeśli takie gwarancje daje, to dlaczego nowy Sąd Najwyższy w Polsce wybierany przez Krajową Radę Sądownictwa, o której składzie (15 na 25 członków) mają decydować posłowie (prezydent chce, aby członków KRS wybierano większością 3/5 głosów), takiej gwarancji niezależności od władzy ustawodawczej/wykonawczej mieć nie będzie? Czy rzeczywiście chodzi tylko – jak twierdzi Anne Sanders – o to, że sposób wyboru sędziów federalnych w Niemczech „obowiązuje dłużej” i że w tym czasie „wypracował sobie taki mechanizm kontroli i równowagi”? Przecież to kidawa-błońskizm w najczystszej postaci!

    Skoro, jak przyznają sami eksperci z Niemiec, mechanizm wyboru i powoływania sędziów Sądu Najwyższego w Polsce będzie zbliżony do tego, jaki obowiązuje w Niemczech, to dlaczego za naszą zachodnią granicą nikt nie twierdzi, że doszło do „zamachu stanu”? Dlaczego nikt nie próbuje zmienić tego „antydemokratycznego prawa”, które „uderza w zasadę trójpodziału władzy”? Dlaczego milczą media i nikt nie organizuje protestów ulicznych? Dlaczego nikt w tej sprawie nie donosi do Brukseli?

    Odpowiedź jest prost – otóż nie wszystko co wolno Niemcom, wolno także Polakom. Pod zasadę tą podpada najwyraźniej wybór sędziów Sądu Najwyższego…

    Sędzia Beata R. z Poznania zasądziła ugodę alimentacyjną, której celem było ukrycie majątku przed wierzycielami. Sprawa wyszła na jaw i Beata R. została wydalona z zawodu za – tu cytat – „rażące niedbalstwo” oraz „dotkliwe skutki wizerunkowe dla wymiaru sprawiedliwości”. Sędzia odwołała się od tej decyzji do Sądu Najwyższego. Ten potwierdził jej niedbalstwo, ale jednocześnie… przywrócił do zawodu sędziego (sic!). Beata R. powróciła do orzekania. Po dwóch sprawach przeszła w stan spoczynku. Dożywotnio będzie otrzymywać 75 proc. pensji.

    Władysław W. chciał sprzedać holenderskim inwestorom kamienicę. W tym celu pobrał od nich 6 mln zaliczki, ale… umowy nie podpisał. W tym samym czasie przypomniał sobie o dwójce nieślubnych dzieci. Skontaktował się z ich matką i wniósł do sądu o zawarcie ugody alimentacyjnej. Na jej mocy miał płacić 100 tys. zł alimentów miesięcznie (!) oraz wyrównać zaległości alimentacyjnej z kilku poprzednich lat. Strony wspólnie stwierdziły, że do zapłaty jest okrągłe 6 mln zł zaległych alimentów. Skąd takie kwoty? Otóż metoda „na alimenty” to stary trik wszystkich przekręciarzy, którzy próbują ukryć swój majątek przed wierzycielami. Zgodnie z obowiązującym prawem, jeśli sąd zasądzi alimenty, to mają one pierwszeństwo zaspokojenia przed wszystkimi innymi roszczeniami.

    W ten oto sposób Władysław W. uchronił swój majątek (kamienicę) przed Holendrami, którzy przekazali mu wcześniej 6 mln zł tytułem zaliczki. Okazało się bowiem, że sędzia Beata R. z Poznania bezrefleksyjnie zgodziła się na sądowe zawarcie ugody alimentacyjnej. Holendrzy wnieśli sprawę o odzyskanie 6 mln zł do sądu. Uzyskali tytuł wykonawczy i skierowali sprawę do komornika. Ten zajął kamienicę, sprzedał ją na licytacji, ale cała uzyskana w ten sposób kwota pieniędzy trafiła do formalnie do nieślubnych dzieci Władysława W. Zgodnie z decyzją sędzi Beaty R. był on bowiem wobec nich potężnie zadłużony alimentacyjnie, a te długi miały pierwszeństwo w zaspokojeniu przed wszystkimi innymi długami. W ten oto sposób wierzyciela Władysława W., nie dość, że wtopili 6 mln zł, to jeszcze nic nie odzyskali.

    Opisany powyżej przekręt przy współudziale sędzi Beata R. był aż tak chamski, że nie można było go ukryć. Sprawa trafiła przed sąd dyscyplinarny, który nie miał wątpliwości – za „rażące niedbalstwo” oraz „dotkliwe skutki wizerunkowe dla wymiaru sprawiedliwości” wydalił sędzię Beatę R. z zawodu, tj. zastosował najsurowszą możliwą karę dyscyplinarną.

    I tutaj dopiero zaczyna się istota problemu. Sędzia Beata R. odwołała się bowiem od decyzji sądu dyscyplinarnego do Sądu Najwyższego (miała takie uprawnienie). Co zrobili sędziowie Sądu Najwyższego? Uznali, że wydalenie z zawodu był karą nazbyt dotkliwą. Mimo „rażącego niedbalstwa” postanowili przywrócić Beatę R. do zawodu i zmienić karę na mniej dotkliwą, tj. przeniesienie do innego sądu.

    Beata R. trafiła ostatecznie do sądu w Rzeszowie, gdzie po orzekała w zaledwie dwóch sprawach i… zachorowała. Po roku przebywania na L4 Krajowa Rada Sądownictwa (KRS) przeniosła ją w stan spoczynku, co oznacza, że dożywotnio dostawać będzie 75 proc. otrzymywanego ostatnio uposażenia sędziowskiego (tj. między 5-6 tys. zł).

    Sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego Irena Kamińska na ubiegłorocznym kongresie sędziów polskich powiedziała: „Całe życie broniłam sędziów. Uważam, że to jest zupełnie nadzwyczajna kasta ludzi i myślę, proszę państwa, że damy radę”.

    Historia sprzed paru lat, ale myślę, że warto ją znać, gdyż pokazuje jak sądownictwo, polityka, wielki biznes i jego interesy były ze sobą splątane. W marcu 2006 r. Sejm powołał komisję śledczą, która miała wyjaśnić okoliczności dzikiej prywatyzacji sektora bankowego w Polsce. Jednym z pierwszych świadków wezwanych przed komisję był Wojciech Kostrzewa – ówczesny prezes ITI. Komisji tej nie było jednak dane długo popracować – TK szybko uznał bowiem, że jest… niekonstytucyjna. Sędzią, który podejmował decyzję był Mirosław Wyrzykowski – wcześniej członek Rady Dyrektorów ITI.

    Przypomnijmy – sejmowa komisja śledcza do zbadania rozstrzygnięć dotyczących przekształceń kapitałowych i własnościowych w sektorze bankowym oraz działań organów nadzoru bankowego po 4 czerwca 1989 roku została powołana w marcu 2006 r. Celem tej komisji miało być w istocie wyjaśnienie jak doszło do skandalicznej prywatyzacji polskiego sektora bankowego z lat 90-tych i początku dwutysięcznych. Jak to się stało, że za stosunkowo niewielkie pieniądze stał się on niemal w większości kontrolowany przez podmioty z zagranicy?

    W pierwszej kolejności jednak posłowie chcieli się zająć sprawą założonej przez Leszka Balcerowicza fundacji CASE i ewentualnego konfliktu interesów, w jaki miałby on popaść jako przewodniczący komisji nadzorującej banki, które finansowały założoną przez niego fundację. W pierwszej połowie września 2006 r. posłowie w komisji przesłuchali władze CASE, tj.: prezes Ewę Balcerowicz, wiceprezesa Artura Radziwiłła oraz wiceprezes Rady Fundacji CASE – Barbarę Błaszczyk. Czwartym w kolejności świadkiem był Wojciech Kostrzewa, ówczesny prezes Grupy ITI i były prezes BRE Banku, z którym CASE była związana różnorakimi inicjatywami (Kostrzewa w latach 1989-1991 był doradcą ministra finansów, którym był… Leszek Balcerowicz).

    Nagle wielkie larum wzniosły media i politycy związani z okrągłym stołem, że oto cała ta komisja jest bez sensu, bo miałaby wyjaśniać „normalne procesy” związane z transformacją gospodarczą. Posłowie Platformy Obywatelskiej złożyli nawet do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o zbadanie czy uchwała Sejmu powołująca komisję śledczą ds. prywatyzacji polskich banków jest zgodna z Konstytucją.

    Trybunał zajął się sprawą bezzwłocznie. W dniu 21 września 2006 r., a więc w kilka dni po przesłuchaniu pierwszych świadków, sędziowie TK stwierdzili, że z siedmiu punktów określających kompetencje komisji śledczej, aż cztery miały być w całości niezgodne z Konstytucją, a trzy częściowo niezgodne! W takich okolicznościach dalsze funkcjonowanie tej komisji nie miało racji bytu. Zbadanie i opisanie procesów prywatyzacyjnych polskiego sektora bankowego okazało się być niemożliwe.

    Co ciekawe – sędzią sprawozdawcą TK w tej sprawie był Mirosław Wyrzykowski. W latach 1994–2001 wchodził on w skład Rady Dyrektorów ITI Holdings. W 2005 roku, już podczas pełnienia funkcji sędziego Trybunału Konstytucyjnego, stał się posiadaczem akcji serii B spółki ITI Holdings o wartości około 600 tys. złotych. Niedługo potem przyszło mu orzekać, że komisja ds. prywatyzacji banków, wobec której zeznawał ówczesny szef ITI, jest sprzeczna z konstytucją.

    To niesamowite, jak wszystko czasem może się ze sobą spleść.

    • @ Hetman
      Przede wszystkim jak już skądś kopiujesz tekst – wypadałoby podać źródło lub podać sam link do artykułu (o ile jest taka możliwość), a poza tym – rób to staranniej, bo po raz kolejny wklejasz trochę za dużo.

  5. Proponuje zadac sobie pytanie:co ten rzad zrobil zlego dla przecietnego obywatela a co poprzedni.ja widze:nizszy kredyt,tansza benzyne,500+(choc mialo nie byc kasy),zamykanie cwaniakow,odebranie rent sbkom,kraj bez terorystow i wiekszy rynek pracy.moze nie jest za kolorowo ale nie jest zle.LOT ktory przynosil straty teraz przynosi kupe kasy.Da sie ?

      • POPiS to jedna banda. Plus partia chorągiewka PSL. Mnie jedynie krew zalewa jak widzę, że o demokrację „walczą” komuniści, lewacy i ludzie co sprzedawali Polskę za bezcen albo kantowali na każdym kroku. Oprócz Piotrowicza, resztki demokracji to dobijał np. sędzia Milewski, Schetyna czy Tusk. Każdy z nich siebie wart…. I jeszcze ci śmieszni kodziarze…Milicjanci płaczący, że im emeryturę się zabiera. Czasy ZOmO minęły

      • Weź się człowieku nie ośmieszaj. Napisz konkretnie jakie masz problemy przez brak demokracji w naszym wolnym kraju. Przypuszczam, że gdyby zapytać osoby broniące „wolności sądów” o co w tym chodzi, to 90% nie wiedziałoby.

        • Jeśli nie rozumiesz definicji „demokratyczne państwo” to poczytaj sobie trochę. Czasami lepiej zamilknąć niż pokazać wszystkim swoją ignorancję…

          ps. Kiedyś będziesz się wstydził że broniłeś kogoś takiego jak piotrowicz…

  6. Średnia wieku 65-70 lat. Byli milicjanci naprawdę myślą że jak zapalą świeczkę to im wrócą tłuste SBeckie emerytury 🙂

  7. Klika sędziowska co zarabia po 20 tysięcy na miesiąc boi się powołania Komisji Dyscyplinarnej.

    Skończy się jedzenie na podwójnym gazie autem i kradzieże w supermarketach. Teraz kasta stała po nad prawem. Bo sami się wybierali sami oceniali swoją pracę i sami się karali, przepraszam przeważnie umarzali albo tak zwlekali z osądzeniem samych siebie aż sprawy się przedawniały. Wszędzie na świecie nad sądami kuratele sprawuje rząd żeby nie dochodziło do nadużyć a u nas za komuny wymyślili że będą ponad prawem i teraz bronią koryta do ostatniego kwiku.

  8. Haha „tłum” który ma niby powstrzymać cokolwiek? 100 osób to nawet wg waszych standardów nie jest żaden tłum.
    Ostatnio na pikiecie narodowców napisaliście że tłumów nie było chociaż uczestniczyło w niej sporo więcej osób niż 100 xD

  9. Protestuje dobrze zorganizowana bo inspirowana przez byłych propagandzistów i lektorów z KC PZPR towarzyszy albo ich dzieci żony.

Comments are closed.