Łańcuch Światła w Rzeszowie. Cichy protest w obronie sądów [ZDJĘCIA]

13
Reklama

Około 130 osób wzięło udział w cichym proteście, który w niedzielę wieczorem odbył się przed Sądem Okręgowym w Rzeszowie. Jego uczestnicy zapalili symboliczne świece w proteście przeciwko zmianom w sądownictwie. 

 

Rzeszów także włączył się do obrony niezawisłości polskiego sądownictwa. W niedzielę w Warszawie odbyły się protesty przeciwko zmianom w Krajowej Radzie Sądownictwa i sądach powszechnych, a także planowanej zmianie funkcjonowania Sądu Najwyższego.

Projekt PiS, którzy dewastuje trójpodział władzy, wywołał ogólnopolskie protesty. Tysiące ludzi w całym kraju wyszło na ulice.

Także w Rzeszowie został stworzony symboliczny Łańcuch Światła. Ok. godz. 21:00 przed Sądem Okręgowym przy placu Śreniawitów zebrała się grupa ok. 130 osób, która przyszła zaprotestować przeciwko PiS-owskiemu zamachowi na sądownictwo.

W cichym proteście brali udział m.in. działacze Komitetu Obrony Demokracji, partii Razem i SLD. Z zapalonymi świecami przyszli młodzi i starsi.  

– Nie zgadzam się z obecną władzą i rządem. Staję w obronie niezawisłości sądów, ale nie tylko. Zaczęło się od walki o Trybunał Konstytucyjny, która się nie udała. W tym momencie miarka się przebrała – mówiła nam pani Aleksandra z Rzeszowa, jedna z uczestniczek niedzielnego protestu.

„Nie” dla panowania Ziobry

W trakcie rzeszowskiego Łańcucha Światła zostały odczytane zapisy ósmego rozdziału Konstytucji RP poświęcone niezawisłości i niezależności sądów.

– Po tym, z czym mamy teraz do czynienia, ten rozdział w Konstytucji będzie można wyrzucić do kosza. Nie zgadzamy się na taką zmianę, na łamanie Konstytucji. PiS zaczyna wprowadzać nieład konstytucyjny, lekceważy sobie Konstytucję, w ogóle jej nie przestrzega. Łączymy się z tymi, którzy protestują w Polsce – mówił Wiesław Buż, szef podkarpackiego SLD.  

– Nie godzimy się na to, by w sądach rządził i panował jeden człowiek [Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości – przyp. red.], powoływał i odwoływał sędziów, stanowił o funkcjonowaniu sądów w państwie. Władza sądownicza na naszych oczach przechodzi do historii, idzie na aut – dodawał Buż.

Mamy „kaczystan”

Zdaniem uczestników protestu w Rzeszowie, PiS proponuje łamanie Konstytucji RP. – Już mamy atrapę Trybunału Konstytucyjnego. Nie chcemy, by dorobek ostatnich kilkudziesięciu lat został zniweczony. Nie możemy dopuścić do tego, by wszystko rozpoczynać od nowa – stwierdził lider SLD na Podkarpaciu.

W podobnym tonie wypowiadali się pozostali uczestnicy protestu. – Jestem oburzona tym, co się dzieje w kraju. To nieprawda, że suweren tego chce. Boję się, że prawodawstwo, które mieliśmy, będzie mogli sobie teraz schować do buta. Przestały istnieć zasady demokratycznego państwa – uważa pani Irena z Rzeszowa.

– Metody, jakie stosuje PiS, są metodami państwa totalitarnego. Przypomina historię III Rzeszy. Mamy „kaczystan” – twierdzi Agnieszka Itner, członek zarządu partii Razem w okręgu rzeszowskim.

Ustawiony proces?

37-letniej Elżbiecie Uryniak z Rzeszowa najbardziej nie podoba się to, że zmiany w ustawodawstwie PiS przeprowadza bez żadnych konsultacji. Wykorzystuje do tego swoich parlamentarzystów, którzy składają poselskie projekty ustaw.

– Autorytety, na które PiS się powołuje, są wątpliwe. Boję się, że sądzie będzie mnie oskarżał prokurator wybrany przez ministra sprawiedliwości, tego samego, który wybierze sędziego, a który będzie skazywał w tym samym procesie. Taki proces będzie ustawiony. Już mieliśmy taki ustrój – mówi Elżbieta Uryniak.

– Boję, że stracę prawo do wolności – wolności słowa, wyznania, że będą mi zaglądać do łóżka, na konto bankowe, że ktoś będzie sprawdzał moje życie prywatne. Stracimy możliwość kontrolowania tego, co się dzieje w państwie. Nie zgadzam się na takie rządzenie krajem. Zmiana Konstytucji RP w trybie zwykłych ustaw jest nie do zaakceptowania – dodała Elżbieta Uryniak.

Duda zawetuje?

Uczestnicy protestu liczą na to, że kontrowersyjne ustawy przewracająca polskie sądownictwo zawetuje prezydent RP Andrzej Duda. 

Ustawa o KRS prowadzi do wygaszenia kadencji wszystkich dotychczasowych członków KRS i zezwoli na ich wybór przez sejmową większość.

Druga ustawa o sądach powszechnych umożliwi ministrowi sprawiedliwości i prokuratorowi generalnemu (Zbigniewowi Ziobrze) prawo do powoływania i odwoływania prezesów sądów powszechnych wedle własnego uznania.

W przypadku ustawy o Sądzie Najwyższym, zostaną wyrzuceni dotychczasowi sędziowie SN, a na tych stanowiska pozostaną tylko ci, których wskaże Zbigniew Ziobro.

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

13 KOMENTARZE

  1. Co sie radny miejski zrobił ostatnio taki aktywny,czy nie ma zajecia tylko chodzi na wszystkie zadymy z megafonem.Może warto przesledzić działalnośc nie tylko społeczna tego Tow.Wiesława B. obecnie chyba jest szefem struktur SLD.

  2. Z tymi świeczkami dobry pomysł. UBcy, SBcy i ich spadkobiercy czyli KOD i Razem umierają, każdy to wie, tylko garstka poubeckich rodzin marzy ciągle o przywilejach, czas odejść PZPRowskie mendy, nikt was nie chce w Polsce.

  3. Na tych protestach najwięcej jest albo starych PZPR,SB,TW albo członków ich rodzin bo to jest ich ostatni czas na protest.jak ktoś powiedział ,, Bój to jest ich statni,….,,bo czas i biologia zobia swoje przejdą w stan spoczynku albo na śmietnik historii.Broniła ich i nadal broni ostatnia nieruszona kasta nadzwyczajna,która nie potrafiła sie sama oczyścić.ale nie ma co sie dziwić.Jak takie mendy jak Jan B. podkarpacki baron z PSL,były działacz ludowy zasiadała w Krajowej Radzie Sadownictwa przez 12 lat na dodatek w komisji dyscyplinarnej.Do dziś sedziowie nie tylko nie chca go sadzić ale nawet nie potrafią zabezpiczyć majątku prawdopodobnie pochadzącego z przestępstwa.Podobnie było z innym szkodnikiem podkarpackiem,milicjantem drogówki z Jasła który już pod koniec lat 80 był notowany w zbiorach IPN ale ktoś go przez tyle lat bronił a stosował bandyckie metody.I co z tego że sprawy w sądach na Podkarpaciu przegrywał jak w Sądzie Najwyższym ma jeszcze jakieś układy i liczy że go wybronią

  4. Stężenie ludzi z wypranymi przez piss mózgami jest wyjątkowo wysokie na podkarpaciu.
    Kłamczyński buduje nam Białoruś w naszym pięknym kraju a zahipnotyzowana gawiedź się cieszy…

  5. Żeby wciągać własne dzieci w rozgrywki polityczne i narażać ich na ewentualne przykrości w szkole to jest duża nieodpowiedzialność.Ale dla zachowania i ochrony układów jakie się wytworzyły nie tylko w Rzeszowie są gotowi poświecić własne dzieci.Przecież 90% społeczeństwa jest za zmianami w sadownictow tylko to nie chodzi o zmiany ale o zrobienie zadymy gdzie ostatni bardzo uaktywnił się Wiesław Buż,który w Rzeszowie pełni wszystkie chyba wszystkie funkcje aby była kontrola nad środkami finansowymi.

  6. Ktoś tym działaczom partyjnym chyba umarł bo przyszli całymi rodzinami na niedzielny pogrzeb.Tak to był ich chyba ostatni bój,umarła nadzieja że komuna się odrodzi.Teraz ostatnim grabarzem będzie Tow,Wiesław ostatni i lider PZPR który podobnie jak Rakowski zgasi światło i chyba nawet zaśpiewa,,Oto był nasz bój ostatni,,To nie chodzi o sadownictwo to jet walka o własne dup….

  7. 130 idiotów, dzięki za foto bd wiedział komu pluć w twarz na mieście protestują ci co mają coś na sumieniu, łamią prawo i teraz trzęsą dupą, banda kryminalistów!!

  8. To nie Rzeszów cały włączył się w protest ale jak widać na zdjęciach to grupa członków PZPR,SLD na czele z radnym miejskim,członkiem SM Nowe Miasto,obecnie szefem struktur SLD Wiesław B, Ten nawiedzony i namaszczony przez byłych działaczy PZPR który ostatnio członek jest bardzo aktywny w organizowaniu wraz z KOD zadymy nie tylko w Rzeszowie.A wystarczy tylko wejśc na strony http://www.inwentarz.ipn.gov.pl i od razu widać że broni chyba swoich członków rodziny,bardzo aktywnych w PRL..Wciągać do protestu politycznego dzieci ze szkoły podstawowej to jest wielkie przestępstwo.Może jeszcze naucza dzieci agresji to tych co inaczej myśłą.Ale Wiesław B. radny miejski który razem z naczelnikiem miasta założyli sobie spółkę propagandową ,,Kontakty,,mogą sobie zaśpiewać,, Oto jest nasz bój ostatni……

  9. Wczorajsza demonstracja pod Sejmem nie była przyczynkiem do żadnego puczu czy zamachu stanu. Była za to niezłym kabaretonem. Tłum głównie starszych osób miał porwać były pracownik Instytutu Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu przy KC PZPR. W obronie praworządności przemawiał typ okradający własną rodzinę na alimentach i własną organizację na lewych fakturach. Na koniec zaś wystąpił jakiś prawnik, który wykrzykiwał, że Duda pójdzie siedzieć, gdy podpiszę ustawę reformującą sądownictwo. Kto by się spodziewał, że „zamach lipcowy” okaże się być doskonałą komedią.

    Po wczorajszym dniu można śmiało powiedzieć: PiS ma wielkie szczęście do obecnej opozycji. Z takimi przeciwnikami politycznymi partia Jarosława Kaczyńskiego może przegrać tylko sama ze sobą. Oglądając wczorajsze wystąpienia można było odnieść wrażenie, iż stężenie antypisowskiego fanatyzmu przekroczyło wszelkie racjonalne granice. Zamiast prezentowania mądrych idei, konkretnych projektów czy nowych narracji, po raz 1567 mogliśmy słyszeć o „końcu demokracji”, o „zamachu na sądownictwo”, o „łamaniu konstytucji”, o tym jak bardzo jest źle teraz i jak bardzo było dobrze zanim PiS przejął władzę.

    Nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości – Polska potrzebuje opozycji z prawdziwego zdarzenia, a nie komediantów i parodystów pokroju byłego pracownika Instytutu Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu przy KC PZPR, typka okradający własną rodzinę na alimentach i własną organizację na lewych fakturach czy prawnika, który krzyczy, że Duda pójdzie siedzieć, gdy podpisze ustawę.

    Chcę, aby PiS miał realną alternatywę. Chcę, aby ktoś mógł zaprezentować inny program dla Polski. Niestety po wczorajszej komedii zadanie to wydaje się być trudne do realizacji w politycznej rzeczywistości naszego kraju.

    Mało kto wie, że niemiecki Sąd Najwyższy (Federalny Trybunał Sprawiedliwości) jest wybierany w połowie przez polityków, którzy zasiadają Bundestagu (16 sędziów) i w połowie przez polityków, którzy piastują landowe urzędy ministrów sprawiedliwości (16 sędziów). To oznacza, że u naszych zachodnich sąsiadów również doszło do „zamachu stanu”. Wszak zgodnie z definicją serwowaną przez członków Platformy Obywatelskiej, taki „zamach” ma miejsce, gdy to politycy (a nie sędziowska korporacja) wybierają członków Sądu Najwyższego.

    Fakty są następujące – w próbie reformy polskiego wymiaru sprawiedliwości nie ma nic rewolucyjnego czy odkrywczego, czego by świat już nie widział. Jest co najmniej kilka ważnych punktów tej reformy, które mogą się podobać każdemu (np. losowanie spraw, czy też zwiększona odpowiedzialność dyscyplinarna sędziów w przypadku służbowych lub publiczno-karnych przewinień).

    Są też kwestie, które w pierwszej chwili mogą wzbudzać wątpliwości. Szybko okazuje się jednak, że podobne rozwiązania panują w innych krajach Europy czy świata. Ot, choćby sposób wyboru sędziów Sądu Najwyższego.

    U naszych zachodnich sąsiadów sądem najwyższym jest Federalny Trybunał Sprawiedliwości. Okazuje się, że członków tego Trybunału wybierają… politycy! 16 sędziów wybiera niemiecki Bundestag (odpowiednik polskiego Sejmu), a pozostałych 16 sędziów wybierają politycy piastujący urzędy landowych ministrów sprawiedliwości.

    Czy powyższe oznacza, że w Niemczech również doszło do „zamachu stanu”? Wszak zgodnie z definicją serwowaną przez członków Platformy Obywatelskiej, taki „zamach” ma miejsce, gdy to politycy (a nie sędziowska korporacja) wybierają członków Sądu Najwyższego.

    Fakty są następujące: PiS ma większość w parlamencie, dlatego może przeprowadzić reformę sądownictwa wg własnego projektu. Co więcej – prawdopodobnie (i paradoksalnie) największą ofiarą mechanizmu podporządkowania sądów większości parlamentarnej i ministrowi sprawiedliwości będzie… sam PiS po utracie władzy. Ale to przyszłość. Teraz sytuację zaognia zachowanie opozycji ze Schetyną na czele. Jeśli dziś „ObywateleRP”, KOD i inni sympatycy PO będą próbowali przejąć budynek Sejmu i dokonać „zamachu lipcowego”, to Schetyna powinien utracić immunitet i usłyszeć zarzuty karne.

    Grzegorz Schetyna zapowiadając zorganizowanie dzisiejszych protestów wypowiedział w piątek następujące słowa: „Wiemy, że tylko w sposób spektakularny, pokazując i uruchamiając emocje, także tu w parlamencie i poza nim, będziemy mogli zablokować to złe prawo. To jest koniec epoki, koniec demokracji w Polsce. Dlatego bardzo twardo będziemy stawać i utrudniać wprowadzenie tego koszmarnego prawa”.

    Fakty są takie, że PiS ma większość w parlamencie, dlatego może przeprowadzić reformę sądownictwa wg własnego projektu. Opozycja może protestować, może organizować demonstracje, apelować o nieprzyjmowanie nowego prawa, ale przekroczenie granicy przemocy i nawoływanie do próby blokady np. Sejmu muszą mieć swoje konsekwencje.

    W kontekście tych słów warto przypomnieć liderowi Platformy Obywatelskiej art. 127 par. 1 kodeksu karnego: „Kto, mając na celu pozbawienie przemocą konstytucyjnego ustroju Rzeczypospolitej Polskiej, podejmuje w porozumieniu z innymi osobami działalność zmierzającą bezpośrednio do urzeczywistnienia tego celu, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 10, karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia wolności”. Par. 2 tego artykułu precyzuje: „Kto czyni przygotowania do popełnienia przestępstwa określonego w par. 1, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3”. Liderzy totalnej opozycji powinni także znać treść art. 128 par. 3: „Kto przemocą lub groźbą bezprawną wywiera wpływ na czynności urzędowe konstytucyjnego organu RP, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10”.

    Nie mam wątpliwości, że jeśli dziś dojdzie do próby przejęcia budynku Sejmu przez np. bojówki „ObywateliRP” lub sympatyków KOD/PO, czyli – innymi słowy – zmaterializuje się zapowiadany przez Schetynę „zamach lipcowy”, to lider Platformy powinien być pozbawiony immunitetu, aby móc usłyszeć prokuratorskie zarzuty. W grę wchodzi tutaj co najmniej art. 128 par. 3 kodeksu karnego.

    My tu o „zamachach na demokrację”, tymczasem z portu rzecznego w Gliwicach znowu zaczęły wypływać barki z polskim węglem. Ostatnia barka z tego typu transportem wypłynęła stamtąd w 2012 roku. Później uznano, że to się nie opłaca (tak jak wiele innych rzeczy, które w tamtym czasie było rzekomo nierentownych). Teraz okazuje się, że z gliwickiego portu będzie można wysyłać w świat nawet 1 mln ton węgla rocznie! Powyższe wpisuje się w rządową strategię przywrócenia do życia mającej doskonałe warunki do funkcjonowania polskiej żeglugi śródlądowej.

  10. młodych rzeczywiście sporo – dzieci, które przyjechały z babcią na rowerze… a ponadto komuniści i lewacy na czele z bużem… a zatem jest czego bronić.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ