Zdjęcie: przyrodnik Marcin

Podczas letnich upałów niebieskie pompy ręczne rozsiane po całym mieście przyciągają uwagę mieszkańców szukających ochłody. Jednak lokalny przyrodnik żąda natychmiastowego wyłączenia i zablokowania ujęć, twierdząc, że płynie z nich woda trująca dla zwierząt.

Rzeszowski MPWiK tłumaczy dlaczego studnie muszą pozostać otwarte, ale rozważa korektę treści tabliczek ostrzegawczych.

Alarm przyrodnika: „Ta woda truje zwierzęta i rośliny”

Sprawę nagłośnia Marcin, rzeszowski przyrodnik i społecznik, który zwrócił się do MPWiK z apelem o zamknięcie rzeszowskich abisynek. Wskazuje, że podczas upałów sięgających 40°C nieświadomi rzeszowianie nalewają wodę z abisynek do misek dla ptaków, wolno żyjących kotów czy jeży.

Zdaniem społecznika napis na tabliczkach – „Woda niezdatna do picia, wyłącznie na potrzeby sanitarne” – jest mylący, bo mieszkańcy zakładają, że ostrzeżenie dotyczy tylko ludzi. Przyrodnik podkreśla, że choć woda tuż po napompowaniu wygląda na czystą, ale po kilkudziesięciu minutach w pojemniku pojawia się rdzawobrązowy osad. W rozmowach powołuje się na zagrożenie metalami ciężkimi i domaga się od MPWiK oraz Ratusza fizycznego zablokowania wszystkich niebieskich pomp w mieście, twierdząc, że same tabliczki informacyjne nie spełniają swojej roli.

Zdjęcie: MPWiK Rzeszów

Sanepid interweniuje w sprawie oznakowania

Sprawa trafiła również do Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Rzeszowie. Przedstawiciel Sanepidu wyjaśnia, że instytucja ta nie prowadzi stałego monitoringu ani nie pobiera próbek z ulicznych abisynek, ponieważ nie jest to woda przeznaczona do spożycia przez ludzi. To ujęcia o charakterze technicznym nadzorowane przez MPWiK. 

Po sygnale od przyrodnika Sanepid skierował jednak oficjalne pismo do MPWiK z prośbą o zweryfikowanie i uzupełnienie brakujących tabliczek informacyjnych tam, gdzie mogły one zostać uszkodzone lub usunięte. Odnosząc się do kwestii pojenia zwierząt, przedstawiciel Sanepidu zauważył, że zwierzęta na co dzień piją wodę z kałuż czy cieków wodnych o zupełnie innej florze bakteryjnej, jednak rozszerzenie informacji na tabliczkach przez zarządcę mogłoby pomóc w uniknięciu wątpliwości.

Zdjęcie: przyrodnik Marcin

MPWiK odpowiada: studni nie zamkniemy

Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji w Rzeszowie stanowczo wyklucza opcję fizycznego zamknięcia abisynek. Jak informuje Dariusz Szydełko, kierownik działu sieci w rzeszowskim MPWiK, na terenie miasta funkcjonuje obecnie 131 takich studni. Są one pozostałością po dawnej infrastrukturze, gdy dostęp do sieci wodociągowej był ograniczony.

Zamknięcie ujęć nie wchodzi w grę z kilku kluczowych powodów. Studnie te pełnią ciągłą funkcję gospodarczą – służby miejskie wykorzystują je m.in. do podlewania parków, skwerów i zieleni oraz do prac komunalnych. Co równie istotne, abisynki stanowią rezerwowe źródło wody technicznej w ramach miejskiego systemu zarządzania kryzysowego. W przypadku wystąpienia awarii sieci wodociągowej lub zdarzeń nadzwyczajnych są one jednym z punktów poboru wody dla mieszkańców i służb.

Zdjęcie: MPWiK Rzeszów

MPWiK odnosi się także bezpośrednio do zarzutów dotyczących jakości wody. Po interwencji przyrodnika spółka pobrała próbki z abisynki przy ul. Krzywoustego i wykonała analizy.

– Zrobiliśmy badania wody z tej studni pod kątem parametrów bakteriologicznych i jest w dobrym stanie. Podobnie jeśli chodzi o parametry fizyko-chemiczne – też jest w dobrym stanie – wyjaśnia Dariusz Szydełko z MPWiK.

Przedstawiciel spółki tłumaczy, że rdzawy osad widoczny w pojemnikach po pewnym czasie to efekt wyższej zawartości tlenku żelaza, co jest naturalne dla płytkich wód gruntowych. Żelazo w takich ilościach nadaje wodzie brunatną barwę po kontakcie z powietrzem, ale nie stanowi zagrożenia dla zwierząt.

Zdjęcie: przyrodnik Marcin

Będą nowe tabliczki na abisynkach?

MPWiK zapewnia, że tabliczki ostrzegawcze znajdują się na studniach, spółka bierze pod uwagę modyfikację ich treści, aby uniknąć dalszych nieporozumień. Rozważane jest dopisanie wprost, że woda nie nadaje się do picia zarówno dla ludzi, jak i dla zwierząt.

Zarządcy sieci przypominają jednak o podstawowej zasadzie: zwierzę wolno żyjące czy domowe samo wody z pompy nie napompuje – to człowiek decyduje o tym, co wlewa do miski. (mob)

Czytaj więcej:

Porzucone psy razem z wyprawką. Policja poszukuje właściciela