Zdjęcie: Pixabay

Dramatyczne sceny rozegrały się w poniedziałkowe popołudnie przed portiernią Centrum Opieki Medycznej w Jarosławiu, gdzie agresywny 52-latek groził pracownikowi nożem, rozbił szybę w pomieszczeniu, a następnie uciekł przed przyjazdem patrolu.

Przypomnijmy, że we wrześniu w Jarosławiu doszło do ataku nożownika na terenie Opactwa Sióstr Benedyktynek. O stanie poszkodowanych pisalismy na Rzeszów News: Nowe informacje o stanie zdrowia ks. Marka. Po ataku nożownika został odłączony od respiratora.

Awantura i atak na portiernię w Jarosławiu

Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w poniedziałek chwilę po godzinie 16 w Jarosławiu. Funkcjonariusze tamtejszej komendy policji otrzymali zgłoszenie o awanturze przed portiernią Centrum Opieki Medycznej. Z przekazanych informacji wynikało, że podczas ożywionej kłótni z portierem jeden z mężczyzn wyciągnął ostre narzędzie i zaczął mu grozić.

W obawie o własne zdrowie i życie pracownik placówki zdołał zamknąć się w bezpiecznym pomieszczeniu portierni. Agresor nie rezygnował jednak ze swoich zamiarów – wściekły wybił szybę w kabinie, po czym pośpiesznie uciekł z miejsca zdarzenia.

Szybkie zatrzymanie na ulicy Zamkowej

Policjanci natychmiast ruszyli w ślad za uciekającym napastnikiem. Dzięki zdecydowanym działaniom funkcjonariuszy 52-letni mężczyzna został szybko namierzony i zatrzymany na ulicy Zamkowej w Jarosławiu.

W chwili ujęcia podejrzany nadal miał przy sobie niebezpieczne narzędzie, którym wcześniej groził portierowi – policjanci zabezpieczyli ostre narzędzie. Okazało się, że zatrzymany nie posiada stałego miejsca zamieszkania; został przewieziony do policyjnej izby zatrzymań. Z uwagi na okoliczności zdarzenia, mężczyźnie pobrano krew do szczegółowych badań laboratoryjnych na zawartość alkoholu oraz środków odurzających w organizmie. Na szczęście dzięki szybkiej reakcji i postawie obronnej poszkodowanego w incydencie nikt nie ucierpiał. Śledczy wyjaśniają obecnie wszelkie okoliczności tego wydarzenia. (am)

Czytaj więcej:

Małżeństwo z Rzeszowa straciło blisko 70 tys. zł. Zobaczyli „policjanta” w mundurze