niedźwiedź
Zdjęcie: Bieszczadzkie niedźwiedzie nie będą odstrzelone (fot. Erik Mandre / Wikimedia Commons)
Reklama

Uprawnienia do odstraszania niedźwiedzi i żubrów przy wykorzystaniu broni gładkolufowej z użyciem amunicji niepenetracyjnej mają otrzymać m.in. myśliwi – zakłada poselski projekt ustawy, którego pierwsze czytanie odbyło się w środę w Sejmie. Zmiany mają zapewnić bezpieczeństwo mieszkańców gmin.

Chodzi o projekt nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt posłów Polski 2050, którym zajęła się w środę Komisja Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa.

Projektowana ustawa zakłada, że płoszenie osobników niedźwiedzia brunatnego lub żubra na podstawie zezwolenia Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska (RDOŚ) byłoby możliwe “z wykorzystaniem broni gładkolufowej z amunicją niepenetracyjną, w tym przez osoby uprawnione do posiadania broni w celach łowieckich, o ile przewiduje to zezwolenie” (chodzi o amunicję zadającą ból, ale nie zabijającą zwierzęcia, np. gumowe kule – PAP).

Strzelanie do niedźwiedzi gumowymi kulami

Jak podkreślili autorzy projektu w uzasadnieniu, w związku ze wzrastającą populacją niedźwiedzia brunatnego w Bieszczadach coraz częściej dochodzi do pojawiania się niedźwiedzi wśród zabudowań, gdzie szukają pokarmu. Wskazali, że niedźwiedzie łatwo przyzwyczają się do miejsca i sposobu zdobywania pokarmu, dlatego konieczne jest wyrobienie w takich zwierzętach niechęci zbliżania się do domów w celu poszukiwania pokarmu.

Jak dodano, wiele gmin sygnalizuje, że brakuje odpowiednio przeszkolonych i wyposażonych w sprzęt osób, które mogłyby odstraszać tak duże i niebezpieczne zwierzęta jak niedźwiedzie i żubry. Zwrócono uwagę, że z badań przeprowadzonych w Puszczy Białowieskiej wynika, że w zdecydowanej części przypadków żubry uciekają przed człowiekiem, a głównymi przyczynami ich ataków żubrów było zbyt bliskie podejście lub celowe, nieumiejętne płoszenie.

Niedźwiedź i żubr są gatunkami objętym ochroną

Wnioskodawcy podkreślili też, że niedźwiedź i żubr są gatunkami objętym ochroną gatunkową i wszelka ingerencja w ich populację musi być poprzedzona stosownym zezwoleniem właściwego organu ochrony przyrody (najczęściej jest nim RDOŚ).

„Jak dotąd płoszenie wykonywane było za pomocą wystrzałów z broni gazowej do 17 J z użyciem kul gumowych. Dotychczasowe doświadczenia wskazują jednak, że nie jest to wystarczająco silny bodziec. W tej sytuacji zasadnym byłoby zastosowanie mocniejszej broni gładkolufowej z użyciem pocisków gumowych (takie rozwiązanie skutecznie stosowane jest w Tatrzańskim Parku Narodowym)” – wskazano w uzasadnieniu.

Reklama

Zaznaczono, że zdaniem Państwowej Rady Ochrony Przyrody odpowiednio wczesne reagowanie „na konfliktowe osobniki żubrów”, odstraszanie ich od terenów zabudowanych m.in. poprzez strzelanie gumowymi lub gumowo-metalowymi kulami oraz uszczelnianie ogrodzeń lub stosowanie pastuchów elektrycznych „przeciwdziałają habituacji osobników i powinny być narzędziem w zarządzaniu populacjami tego gatunku”.

Cel projektu

Celem zmian – zdaniem wnioskodawców – jest „skuteczniejsze i sprawniejsze prowadzenie działań niwelujących niebezpieczne dla zdrowia i życia ludzi sytuacje, powodowane zachowaniem osobników” niedźwiedzia brunatnego i żubra.

Jak ocenił podczas posiedzenia komisji wójt gminy Cisna Dariusz Wethacz, od kilku lat w tej gminie obserwowane jest „regularne i coraz częstsze” wchodzenie niedźwiedzi na tereny zabudowane. Jego zdaniem, zjawisko to stwarza realne zagrożenie dla bezpieczeństwa mieszkańców. Dodał, że najwięcej problemów ze zwierzętami jest zazwyczaj wczesną wiosną lub czasem późną jesienią. Zwrócił też uwagę, że populacja dużych drapieżników rośnie w sposób, który „nie jest objęty realnym zarządzaniem ”.

– Jako wójt gminy Cisna jestem zobowiązany do zapewnienia bezpieczeństwa mieszkańcom mojej gminy oraz turystom przebywającym na jej terenie. Obowiązek ten wprost wynika z ustawy o samorządzie gminy oraz ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej. (…) Jako wójt nie dysponuję (…) żadnymi narzędziami, aby skutecznie temu zagrożeniu realnie przeciwdziałać – powiedział Wethacz.

Wójt gminy Cisna zaznaczył, że państwo z jednej strony oczekuje od samorządów pełnej odpowiedzialności za swoich mieszkańców, a z drugiej nie zapewnia żadnych instrumentów na realizację tej odpowiedzialności. – Nie dostaliśmy żadnych środków, żadnych pieniędzy na tego typu działania, które miałyby zapobiegać różnym incydentom. Nasi pracownicy własnymi pojazdami, za własne środki – jak była potrzeba – reagowali. Mówię o płoszeniu – dodał wójt.

(AM / PAP)

Czytaj więcej:

Niedźwiedzie w Bieszczadach już nie kręcą się przy domach. Usypia je silny mróz

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

 

Reklama