Fot. Ewa Szyfner / Rzeszów News. Na zdjęciu Piotr Magdoń
Reklama

Przywrócenia na stanowiska dyrektora Miejskiego Zarządu Dróg w Rzeszowie domaga się Piotr Magdoń. Przeciwko ratuszowi złożył pozew do sądu pracy.

– Argumenty, które podano mi w uzasadnieniu rozwiązania umowy o pracy, uważam za niepoważne. Moi przełożeni byli na bieżąco informowani o terminach realizacji inwestycji. W przypadku budowy S19 prowadzone kontrole nie wykazały żadnych naruszeń.

– Uzasadnienie zwolnienia mnie uważam za delikatnie mówić lekko nietrafione. Trudno się zgodzić z argumentacją, dlatego postanowiłem złożyć do sądu pracy przeciwko ratuszowi – mówi nam Piotr Magdoń.

Magdoń stanowisko dyrektora Miejskiego Zarządu Dróg w Rzeszowie stracił 15 września. Zwolnił go Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa, który twierdził, że na szefa MZD były skargi mieszkańców, Ferenc obarczył Magdonia też winą za opóźnienia w miejskich inwestycjach.

– Tempo robót jest za słabe. Chcemy np. połączyć ulice Warszawską z Lubelską. Tempo musi być pierońskie. Powiedziałem mu [Piotrowi Magdoniowi – red.], że go zwolnię, jak się nie da prac przyspieszyć. Odpowiedział: „To proszę mnie zwolnić” – mówił nam niedawno Tadeusz Ferenc.

Według naszych informacji Magdoń stracił stołek dyrektorski głównie dlatego, że nie chciał zrealizować żądań prywatnych inwestorów działających w strefie ekonomicznej Dworzysko.

W wypowiedzeniu, jakie Magdoniowi wręczono czytamy, że szef MZD w „niewłaściwy” sposób zajmował się obsługą inwestorów na Dworzysku i miał do nich „lekceważący stosunek”.

– To są subiektywne odczucia. Pewnego polecenia nie wykonałem, bo były wątpliwości natury formalno-prawnej. Ale czy to oznacza, że miałem lekceważący stosunek? – pyta Magdoń.

Kilka dni temu Piotr Magdoń był w ratuszu na spotkaniu z Tadeuszem Ferencem, gdzie miało dojść do pojednania. Nic z tego nie wyszło.

Magdoń w sądzie pracy domaga się przywrócenia na stanowisko. Ferenca do zmiany decyzji nie przekonał też apel rzeszowskich rowerzystów, którzy chcieli, by Piotr Magdoń wrócił na dyrektorski stołek.

– Złych pracowników się usuwa. W robocie nie ma kolegów. Budowane ścieżki rowerowe powstawały przed Magdoniem, za Magdonia i będą po Magdoniu. Robota musi się robić – tłumaczył prezydent.

Od 1 października zaczął Piotrowi Magdoniowi biec trzymiesięczny termin wypowiedzenia z pracy. Magdoń jest zwolniony z obowiązku świadczenia obowiązków. W MZD w Rzeszowie pracował od 2010 r. Przez pierwsze dwa lata był wicedyrektorem, funkcję szefa objął w 2012 r.

Ratusz jest w tej chwili na etapie wyboru nowego dyrektora MZD. W poniedziałek próbowaliśmy w magistracie uzyskać komentarz na temat pozwu Magdonia przeciwko ratuszowi. Bezskutecznie.

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

5 KOMENTARZE

  1. Wszystkich traktował jak śmieci, potraktowali tak i jego. Dymisja jak najbardziej trafna. Na stanowisku dyrektora też trzeba być człowiekiem, a nie wielkim panem dyrektorem.
    BRAWO PANIE PREZYDENCIE.

  2. takie rzeczy to ma weryfikować projektant, takie jest prawo. A kompromitacją Piotrka zajmie się sąd, zwykle ratusz (Tadek) przegrywa takie sprawy bo działa bezprawnie.

  3. Piotrek nie kompromituj się. W końcówce ul. Strażackiej z Sikorskiego stał znak koniec ściezki drogowej. Strażacką rozbudowano i połączono ścoezki rowerowe te ze Strażackiej z tymi z Sikorskiego a znak dalej stoi! I tak od ponad roku. Bardzo dobrze że gościu wyleciał

Comments are closed.