pałac w Żuklinie
Zdjęcie: Henryk Bielamowicz, październik 2025
Reklama

W cieniu starych drzew, na niewielkim wzgórzu w Żuklinie pod Kańczugą, dogorywa jeden z najciekawszych zabytków regionu. Pałac Kellermanów – niegdyś centrum życia towarzyskiego, nowoczesnego rolnictwa i dowód wielkiej miłości. Teraz można go kupić taniej. 

Zabudowania od lat czekają na inwestora, który wyrwie go z objęć postępującej ruiny. Po niedawnej obniżce ceny, ta wyjątkowa nieruchomość wraz z pięciohektarowym parkiem czeka na swoją kolejną szansę.

Rezydencja powstańca 

Historia pałacu w Żuklinie nierozerwalnie wiąże się z rodem Kellermanów, który w XIX wieku odegrał kluczową rolę w rozwoju gospodarczym i społecznym okolic Kańczugi. Choć rodzina posiadała reprezentacyjną kamienicę w rynku, to właśnie Józef Kellerman, człowiek nietuzinkowy, zdecydował o budowie podmiejskiej rezydencji.

Józef nie był jedynie majętnym posiadaczem ziemskim. Jako 19-latek chwycił za broń w powstaniu styczniowym, służąc pod dowództwem Marcina “Lelewela” Borelowskiego. Później zasłynął jako wybitny hodowca bydła, społecznik i honorowy obywatel Łańcuta. Budowę pałacu w Żuklinie w drugiej połowie XIX wieku zainicjował z pobudek osobistych – miała to być siedziba godna jego małżonki, która preferowała spokój wiejskiego krajobrazu nad gwarem miasteczka.

Zdjęcia: H. Bielamowicz, M. Hajnosz, Biuro nieruchomości (zdjęcie z drona)

Przepych w objęciach natury

Architektura pałacu, mimo dzisiejszego opłakanego stanu, wciąż zdradza dawną świetność. To dwukondygnacyjna budowla na planie kwadratu, wzniesiona w stylu eklektycznym.

Na fasadzie można dostrzec kunszt dawnych budowniczych, np. bogate zdobienia: okna ujęte w ozdobne obramowania, zwieńczone trójkątnymi naczółkami, detale rzeźbiarskie w postaci korynckich pilastrów i kunsztownych fryzów pod okapem dachu. Obecny jest też  portyk kolumnowy, który jest centralnym punktem fasady. Niegdyś stanowił główne wejście do rezydencji.

Reklama

Wokół pałacu rozpościera się rozległy, pięciohektarowy park krajobrazowy. Choć dziś jest on mocno zaniedbany i przypomina gęstą puszczę, wciąż skrywa w sobie historyczny układ ścieżek oraz staw, który niegdyś lustrował pałacową elewację.

Kellerman
Zdjęcie: portrtet J. Kellermana z zbiorów Genealogia.okiem. pokolorowane przez P. Dyrkacza, Retrokolor

Od szkolnych korytarzy po niszczycielski ogień

Losy obiektu po II wojnie światowej były typowe dla wielu polskich dworów. W 1946 roku pałac stał się siedzibą Liceum Ogólnokształcącego w Kańczudze, a później warsztatów szkół odzieżowych. To właśnie funkcje oświatowe uchroniły go przed natychmiastową rozbiórką, choć wiązały się z licznymi przebudowami wnętrz.

Największy dramat rozegrał się jednak stosunkowo niedawno. W listopadzie 2014 roku w budynku wybuchł pożar, który doszczętnie strawił wnętrza piętra. Mieszkańcy do dziś wspominają łunę ognia nad Żuklinem. Przyczyna pożaru pozostaje niewyjaśniona. 

Inwestycja z nowym dachem

Obecny prywatny właściciel wykonał kluczowe prace zabezpieczające. Obiekt zyskał solidny dach pokryty brązową blachą. Zahamowało to proces zalewania wnętrz i niszczenia murów.

Brama wjazdowa oraz strażnica (kordegarda) zostały poddane renowacji, dając przedsmak tego, jak mógłby wyglądać cały zespół po odnowieniu. Teren jest częściowo uprzątnięty, a budynek czeka na nową funkcję – od hotelu butikowego po reprezentacyjną siedzibę firmy. (mob na podstawie Podkarpacki Opiekun Zabytków)

Czytaj więcej: 

Młodzi Resoviacy rozgromili pozostałe kluby sportowe w Polsce podczas halowych Mistrzostw Polski [ZDJĘCIA]

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

 

Reklama