Zdjęcie: W ataku Ukraińca zginął ks. Stanisław, ks. Adrian został ranny (screen: Radio Fara)

W Grzęsce na Podkarpaciu odbyło się dzisiaj ostatnie pożegnanie ks. Stanisława Zbojnowicza, który zginął podczas ataku w jarosławskim opactwie. W rodzinnej miejscowości kapłana zgromadzili się bliscy, mieszkańcy oraz około stu księży.

Podczas uroczystości wróciły pytania o przebaczenie, odpowiedzialność za zbrodnię i reakcję na narastające po tragedii nastroje antyukraińskie. Pogrzeb kapłana stał się również okazją do przypomnienia jego czterech dekad posługi oraz słów, które po ataku wypowiedział ranny ks. Adrian.

Ostatnie pożegnanie księdza

We wtorek w Grzęsce (powiat przeworski) pożegnano ks. Stanisława Zbojnowicza, który zginął w ataku w jarosławskim opactwie. W pogrzebie uczestniczyli bliscy duchownego, mieszkańcy jego rodzinnej miejscowości oraz około stu księży. Mszy pogrzebowej przewodniczył biskup pomocniczy przemyski Stanisław Jamrozek, a homilię wygłosił ks. prałat Marcin Bocho.

Dla rodzinnej Grzęski była to szczególna uroczystość. W miejscowym kościele ks. Zbojnowicz został ochrzczony, a przed 40 laty odprawił tam swoją mszę prymicyjną. – Chcemy podziękować za dobro, które przez cztery dekady ksiądz Stanisław uczynił z miłości do Boga i z miłości do ludzi – mówił podczas uroczystości pogrzebowych ks. Bocho.

Cztery dekady kapłańskiej posługi

Kapłan wygłaszający homilię przypomniał drogę kapłańską zamordowanego duchownego. Ks. Zbojnowicz posługiwał w parafiach, pracował także w szpitalu w Krośnie, a przez ostatnich 16 lat był związany z jarosławskim opactwem. Ważną częścią jego codziennej pracy było spowiadanie.

– Przychodzili do niego z całej okolicy, wiedząc, że go zastaną w konfesjonale, że on na nich czeka – podkreślał ks. Bocho. Zaznaczył, że wierni przychodzili do ks. Zbojnowicza nie tylko po rozgrzeszenie. Szukali również dobrego słowa, pociechy i wskazówek.

Kapłan wspomniał również o sposobie, w jaki ks. Zbojnowicz sprawował Eucharystię. Podkreślił jego pobożność oraz dar głoszenia kazań. W homilii wrócił także do dramatycznych wydarzeń w jarosławskim opactwie.

– Znaleziono klucz do miejsca świętego, do tabernakulum. Ksiądz Stanisław musiał mieć ten klucz w swoim ręku w chwili, gdy został zaatakowany, ugodzony. To także bardzo poruszający i wymowny obraz. Ksiądz Stanisław do końca swojego życia okazał się strażnikiem serca kościoła, jakim jest tabernakulum – powiedział ks. Bocho.

Odczytano list prezydenta

Podczas uroczystości odczytano również list prezydenta RP Karola Nawrockiego, który przysłał na pogrzeb także wieniec. W swoim piśmie podkreślił, że tragiczne okoliczności śmierci ks. Zbojnowicza nie powinny przesłonić pamięci o jego życiu i czterech dekadach kapłańskiej służby.

„Głęboko wierzę, że prawdziwą miarą życia księdza Stanisława nie będzie dramat jego ostatnich chwil, lecz dobro, które przez 40 lat kapłaństwa pozostawił w życiu innych ludzi” – podkreślił prezydent.

Karol Nawrocki odniósł się także do słów o przebaczeniu, które po ataku wypowiedział jeden z rannych duchownych, ks. Adrian Mantykiewicz. Wskazał jednocześnie na konieczność rozdzielenia przebaczenia od odpowiedzialności karnej za popełnioną zbrodnię.

„Przebaczenie nie oznacza jednak zgody na zło ani rezygnacji ze sprawiedliwości. Przemoc musi zostać stanowczo potępiona, a sprawca zbrodni zgodnie z prawem ponieść odpowiedzialność. Nikt nie ma prawa odbierać drugiemu człowiekowi życia. Obowiązkiem państwa jest zaś stanowczo reagować na przemoc i zapewniać obywatelom bezpieczeństwo” – napisał prezydent.

Kapłan spoczął w rodzinnym grobie

Po zakończeniu mszy księża ponieśli trumnę z ciałem ks. Zbojnowicza wokół kościoła w Grzęsce. Następnie kondukt udał się na miejscowy cmentarz, gdzie kapłan został pochowany w rodzinnym grobie.

Sama ceremonia pogrzebowa na cmentarzu miała charakter prywatny. Ostatnie pożegnanie zakończyło uroczystości związane ze śmiercią duchownego, który zginął, próbując powstrzymać napastnika podczas ataku w jarosławskim opactwie.

Ranny ksiądz przebaczył napastnikowi

Kilka dni wcześniej ogromne poruszenie wywołały słowa ks. Adriana, jednego z duchownych rannych podczas ataku. W sobotę, podczas mszy poprzedzającej marsz milczenia po tragedii, duchowny pojawił się przy ołtarzu z widocznym opatrunkiem i posiniaczoną twarzą. Powiedział, że wybacza napastnikowi, prosił o modlitwę za niego i apelował, aby za czyn jednego człowieka nie obwiniać całego narodu, z którego pochodził sprawca.

Nagranie homilii ks. Adriana było szeroko udostępniane w internecie. Obok słów uznania pojawiały się również głosy kwestionujące możliwość przebaczenia po zabójstwie. O znaczeniu tej wypowiedzi mówił dr hab. Krzysztof Bochenek, prof. Uniwersytetu Rzeszowskiego i dyrektor Instytutu Filozofii UR.

– Ktoś nam zrobił zło, no to my mu odpłacamy złem. To jest taki naturalny odruch człowieka. Natomiast ks. Adrian bardzo wyraźnie w swoim kazaniu mówi, że prosi o to, żeby nie odpłacać złem za to, co się stało, tylko dobrem – podkreślał Bochenek.

Filozof podkreślił, że ks. Adrian odwołał się do chrześcijańskiej miłości bliźniego, która w takich okolicznościach może wymagać heroizmu. – Trudno właściwie znaleźć słowa, które są bardziej przejmujące niż „przebaczam komuś, kto na to nie zasługuje”. Bo jeżeli zasługuje, to trudno mówić o przebaczeniu – powiedział Bochenek.

Przebaczenie nie oznacza zapomnienia

Według prof. Bochenka przebaczenie ma wymiar moralny i religijny, natomiast o winie oraz karze rozstrzyga sąd. Zaznaczył, że ks. Adrian nie mówił o tym, jak należy ukarać napastnika. – To robi ktoś inny, to robi sąd. Natomiast on mówi z perspektywy ludzkiej, humanistycznej, ale też przede wszystkim religijnej – powiedział Bochenek.

Filozof zwrócił również uwagę, że przebaczenie nie oznacza wymazania tragedii z pamięci. – Nie możemy cofnąć przeszłości i powiedzieć: „To się nie stało”, bo to się stało – zaznaczył.

Bochenek odniósł się również do użytego przez ks. Adriana sformułowania „wybaczamy”. Jego zdaniem duchowny mógł mówić jako współbrat zaatakowanych księży, ale jednocześnie nie można przesądzać za drugą osobę, czy przebaczyła, ani zmuszać jej do przebaczenia. – Przebaczanie, które nie płynie z głębi, nie jest prawdziwym przebaczaniem – powiedział Bochenek.

Dodał, że niektórzy ludzie potrafią przebaczyć niemal od razu, podczas gdy inni potrzebują na to wielu lat, nawet po mniej dotkliwych krzywdach. Jeszcze trudniejsze może być przebaczenie po śmierci bliskiej osoby. Zdaniem filozofa nie należy potępiać ani tych, którzy przebaczają, ani tych, którzy nie są do tego zdolni.

Reakcja kościoła na nastroje antyukraińskie

O reakcji duchownych po tragedii mówił również Marcin Przeciszewski, publicysta i były prezes Katolickiej Agencji Informacyjnej. Jego zdaniem po zabójstwie w Jarosławiu pojawiło się ryzyko dalszego wzrostu nastrojów antyukraińskich, obecnych w polskiej debacie publicznej od wielu miesięcy.

Przeciszewski ocenił, że lawinę takich nastrojów udało się nieco zmniejszyć dzięki szybkiej reakcji przedstawicieli Kościoła. – Kościół stanął tym razem na wysokości zadania. Pierwszy, mocny głos ze strony hierarchy pojawił się już kilka godzin po ataku. Mówię tu o apelu metropolity przemyskiego abp. Adama Szala, który nie tylko wezwał do modlitwy w intencji ofiar i ich rodzin – co jest niejako oczywiste – ale zaapelował także o modlitwę w intencji sprawcy – powiedział Przeciszewski.

Jak wskazał publicysta, abp Adam Szal zaapelował również, aby wydarzenia z Jarosławia nie rodziły nienawiści i niechęci. Tego samego dnia głos zabrali przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Tadeusz Wojda oraz prymas Polski abp Wojciech Polak.

Prymas zwrócił się o to, „aby ten przestępczy akt konkretnego człowieka nie zrodził w naszych sercach nienawiści i niechęci wobec naszych sióstr i braci z Ukrainy”. W opublikowanym oświadczeniu napisał również: „Pomimo gniewu i bólu, jaki odczuwamy, niech to bolesne doświadczenie nie będzie zarzewiem nienawiści. Bądźmy za siebie nawzajem odpowiedzialni, bądźmy solidarni i budujmy jedność, bo jest ona szczególnie potrzebna właśnie tam, gdzie dzieje się zło i niesprawiedliwość” – napisał prymas.

Biskup: nie można obarczać całego narodu

W podobnym tonie wypowiedział się bp Krzysztof Zadarko, przewodniczący Rady KEP ds. Migrantów i Uchodźców. Podczas konferencji prasowej zorganizowanej z okazji Światowego Dnia Migranta i Uchodźcy odniósł się do prób przenoszenia odpowiedzialności za czyn jednej osoby na całą grupę narodowościową.

– Przenoszenie odpowiedzialności za te wydarzenia z jednego człowieka na całą grupę etniczną czy narodowościową jest nadużyciem i skandalem – powiedział bp Zadarko. Dodał również: – Apelujemy tylko o to, żeby nie iść w tym kierunku, bo to jest po pierwsze niegodne, po drugie niesprawiedliwe, a po trzecie, będzie wywoływało jeszcze więcej nieszczęść – powiedział.

Hierarcha podkreślił także, że agresja i niechęć do kogokolwiek z tej racji, że ktoś jest innego wyznania, z innej rasy, z innego kraju, że pochodzi z Ukrainy, z Niemiec czy z jakiegokolwiek innego kraju, jest nie do pogodzenia z chrześcijaństwem i nie może mieć miejsca.

Tego samego dnia na stronie Konferencji Episkopatu Polski opublikowano apel Rady Komisji Episkopatu Polski ds. Migrantów i Uchodźców. Jego autorzy wskazali, że „każdy akt wrogości wobec obcokrajowca, pochodzącego z Ukrainy czy jakiegokolwiek innego kraju, jest poważnym naruszeniem podstawowych zasad religii chrześcijańskiej”. Podkreślili też, że pojedynczy czyn, nawet budzący uzasadniony sprzeciw, nie może być podstawą potępienia całego narodu czy grupy społecznej. „Zemsta, rewanż lub odwet są niegodne człowieka i nigdy nie przynoszą dobrego owoc” – ocenili duchowni.

Szczyt postawy chrześcijańskiej

Zdaniem Marcina Przeciszewskiego najmocniejszym głosem Kościoła po tragedii była właśnie homilia wygłoszona przez ks. Adriana. Ranny duchowny nie tylko mówił o przebaczeniu sprawcy, ale również apelował, by nie obarczać odpowiedzialnością całego narodu, z którego pochodził napastnik. – Poszkodowany ksiądz oświadczył, że przebaczył zabójcy. To jest szczyt postawy chrześcijańskiej – powiedział publicysta.

Przeciszewski uważa też, że mimo postępującej sekularyzacji Kościół w Polsce pozostaje jednym z kluczowych autorytetów w przestrzeni publicznej. W sytuacji, gdy pojawia się ryzyko wzrostu nienawiści, rolą hierarchów jest jego zdaniem przypomnienie o podstawowych zasadach wynikających z bycia chrześcijaninem.

Dialog polsko-ukraiński

Przeciszewski przypomniał również, że Kościół w Polsce od ponad 40 lat angażuje się w dialog polsko-ukraiński, szczególnie z Ukraińskim Kościołem Greckokatolickim. Dialog ten zainicjował w 1987 roku papież Jan Paweł II z okazji tysiąclecia chrztu Rusi.

– Ten dialog cały czas jest żywy i dynamiczny. W dużej mierze to dzięki niemu nie odżyły w Polsce demony nienawiści i rozliczania krzywd, które mogły obudzić się po powstaniu Ukrainy jako niepodległego państwa. Kościół ma na tym polu olbrzymie zasługi – powiedział Przeciszewski.

Wśród ważnych inicjatyw wymienił działania ówczesnego przewodniczącego KEP abp. Józefa Michalika, w tym podpisanie w 2005 roku wspólnego listu Kościołów w Polsce i Ukrainie, w którym powtórzono słowa „przebaczamy i prosimy o przebaczenie”, a także orędzie z 2013 roku podpisane przez abp. Michalika i zwierzchnika ukraińskich grekokatolików abp. Światosława Szewczuka.

– Także w tej trudnej sytuacji Kościół w Polsce nie rezygnuje z linii budowania pojednania polsko-ukraińskiego – podkreślił Przeciszewski.

Spotkania Polaków i Ukraińców w parafiach

Zdaniem publicysty kolejnym krokiem mogłaby być oddolna budowa relacji polsko-ukraińskich na poziomie parafialnym. Wskazał przy tym na rozbudowaną sieć parafii w Polsce i obecność ukraińskiej społeczności w wielu miejscowościach.

– Mamy w Polsce sieć ponad 10 tys. parafii. Na terenie większości z nich żyje jakaś mniejszość ukraińska. Warto byłoby na terenie parafialnym organizować różnego rodzaju inicjatywy spotkań pomiędzy Polakami i gośćmi z Ukrainy. Nie ma lepszego antidotum na dystans, na niechęć czy nienawiść niż bezpośrednie spotkanie i współpraca – powiedział Przeciszewski.

Były prezes Katolickiej Agencji Informacyjnej zwrócił również uwagę na możliwe wykorzystywanie konfliktów polsko-ukraińskich przez Rosję. – Konflikt polsko-ukraiński jest przede wszystkim w interesie Rosji i będzie ona usiłowała wzmacniać go wszelkimi środkami. Nie możemy się temu poddać – zastrzegł.

Co dalej z ukraińskim nożownikiem?

Do ataku w Opactwie Jarosławskim doszło w czwartek 24 września. 31-letni obywatel Ukrainy Ihor M. zaatakował nożem pięć osób – czterech mężczyzn i kobietę. Ks. Stanisław Zbojnowicz zmarł, a ks. Adrian znalazł się wśród rannych.

Podejrzany przyjechał do Polski z Niemiec i chciał wrócić do Ukrainy. Nie mógł jednak przejechać przez granicę w Korczowej, ponieważ jego samochód nie miał ubezpieczenia OC. Mężczyzna zostawił auto, a przypadkowe osoby podwiozły go do Jarosławia.

Śledczy nie przesłuchali dotąd Ihora M. Biegli rozpoznali u niego ostre i wielopostaciowe zaburzenia psychotyczne. 31-latek ma odpowiadać za zabójstwo, usiłowanie zabójstwa i spowodowanie ciężkich obrażeń ciała, za co grozi dożywocie. Został tymczasowo aresztowany, a ze względu na stan zdrowia areszt jest wykonywany w warunkach szpitalnych.

(PAP)

Czytaj więcej:

Ukraiński nożownik nie trafi do więzienia? „Ujawnia objawy choroby psychicznej”