Reklama

Jak co roku o tej porze Rada Miasta Rzeszowa na wniosek Prezydenta zajmowała się poszerzaniem naszego grodu. I tradycyjnie nie wszystkie wnioski przeszły bez kontrowersji. Tym razem wnioski były dwa. Jeden dotyczył kilku sołectw leżących albo w najbliższym otoczeniu Miasta (Matysówka, Kielanówka, Malawa, część Racławówki, Miłocin), albo obszaru wybranego tak, aby połączyć z Rzeszowem lotnisko Jasionka. Drugi zaś to wniosek o połączenie z gminą Krasne. I o ile ten pierwszy pomysł nie budził w Radzie wątpliwości, to przyłączenie Krasnego zostało zaakceptowane zaledwie stosunkiem głosów 11:10.

Zgodnie z procedurą, w marcu rady zainteresowanych gmin, po zapoznaniu się z wynikiem konsultacji społecznych, muszą wyrazić swoją opinię o zamierzonym przez Rzeszów zamierzeniu. Nie wszystkie zdążyły to zrobić, zanim temat trafił na Radę Rzeszowa, ale kilka decyzji jest już znanych. Z tego moim zdaniem najważniejsze są dwie.

Pierwsza to brak zgody gminy Krasne na połączenie z Rzeszowem – zarówno mieszkańców całej gminy, jak i poszczególnych sołectw, także sołectwa Malawa, które występuje w obu wnioskach. A druga to pozytywne opinie mieszkańców Matysówki i Bzianki. Wprawdzie nie ma pozytywnych opinii rad gmin w sprawie tych dwóch sołectw (Tyczyn był przeciw, a rada gminy Świlcza nie zajęła stanowiska), ale najważniejsza powinna przecież być opinia samych zainteresowanych, więc można się spodziewać, że Rada Ministrów zdecyduje się te sołectwa do Rzeszowa włączyć. Tym bardziej, że w obu przypadkach są ważne argumenty komunikacyjne – mieszkańcy tych wsi do siedzib swoich urzędów gminnych jadą przez Rzeszów.

Zupełnie inna jest sytuacja z Krasnym. Bowiem tu wraz z dobrodziejstwem inwentarza, oprócz siedziby gminy, dostajemy Malawę, Palikówkę i Strażów, a więc miejscowości, które z punktu widzenia Rzeszowa nic atrakcyjnego nie wnoszą. Wymagają natomiast nakładów, które zresztą Prezydent Ferenc wszystkim hojnie obiecuje. Cała ta operacja miałaby sens, gdyby doszło do zgodnego połączenia naszych gmin, bowiem wtedy i tylko wtedy dostalibyśmy w ciągu 5 lat dodatkowe środki w wysokości ok. 120 mln zł i to te pieniądze można by w większości tam zainwestować. Jednak wobec braku zgody zarówno mieszkańców jak i radnych, o dodatkowych pieniądzach możemy zapomnieć, a więc i połączenie kompletnie traci sens. Dlatego głosowałem przeciwko temu zamiarowi.

Bo dzisiaj po ponad dwukrotnym powiększeniu Rzeszowa, dalsze jego poszerzanie powinno być prowadzone z rozmysłem i wybiórczo. To znaczy powinniśmy zabiegać o włączenie do Rzeszowa tych miejscowości i na takich warunkach, które są dla naszego miasta korzystne. Tak jak w przypadku zamiaru włączenia lotniska czy Matysówki (włączenie Bzianki to sprawa dyskusyjna). Kilka lat temu, kiedy w Matysówce trzeba było dokończyć wodociąg i za ok. 25 mln złotych naprawić osuniętą jezdnię, nie było powodu, żeby ją włączać. Dzisiaj sytuacja jest inna, bo te prace zostały – za pieniądze unijne, gminne, czy starostwa – zakończone. Tymczasem zaś rzeczywistość jest taka, że włączenie do Rzeszowa jest dla niektórych miejscowości bardziej korzystne, niż dla Miasta. Dlatego nie o każdą wieś powinniśmy zabiegać i nie każdego chętnego przyjmować.

Teraz, po zebraniu stanowisk wszystkich zainteresowanych gmin oraz starostwa powiatowego, swoje opinie przygotuje wojewoda i całość dokumentacji skieruje do MSWiA, które przygotuje opinię dla Rady Ministrów.

Chciałoby się mieć nadzieję, że decyzje rządu będą oparte o kryteria merytoryczne a nie polityczne.

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: