Reklama

„Kiepska passa środowiska sędziowskiego trwa” pisze Waldemar Szumny w odpowiedzi na moją polemikę z posłem Miazgą i przytacza kilka przykładów, nagłośnionych ostatnio przez prorządowe media. Tymczasem, jak na matematyka przystało, powinien wiedzieć, że dowodem na powszechność zjawiska nie są pojedyncze propagandowo wykorzystane przykłady, ale badania ilościowe, które to potwierdzą. Bo jestem przekonany, że takich i podobnych przykładów trochę się znajdzie w każdej epoce i na razie nie ma żadnych dowodów, że teraz jest ich więcej. Więc należało by raczej mówić nie o passie, co o zorganizowanej nagonce na sędziów, której celem jest zohydzenie tego środowiska, a skutkiem będzie upadek prestiżu sądów, którego nie powstrzyma nawet mianowanie w ich miejsce nowych Misiewiczów.  I to dopiero jest naprawdę „groźne dla obywateli i dla kraju”. Ale żeby to zrozumieć, trzeba choć na chwilę oderwać się od widzenia świata przez pryzmat wyimaginowanego interesu partyjnego i przyjąć do wiadomości, że istotą mojego sprzeciwu nie jest obrona tego czy innego sędziego, czy nawet całego środowiska, ale obrona zasady trójpodziału władzy i wynikającej z niej niezawisłości sędziów. Zasady, którą projektowana przez PiS zmiana ustawy o Krajowej Radzie sądownictwa, ewidentnie gwałci. 

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: