Zakupowe szaleństwo w Tesco. Pracownicy: “Jak po bombie. Masakra” [FOTO, VIDEO]

0
Reklama

– Mamy serdecznie dość zbierania towaru z podłogi, który klienci rzucają gdzie popadnie – mówią nam pracownicy Tesco w Rzeszowie.

 

Kilka dni temu informowaliśmy, że Tesco planuje w Polsce zlikwidować 10 sklepów – 8 hipermarketów i dwa mniejsze sklepy. Na liście do zamknięcia znalazło się także rzeszowskie Tesco przy al. Powstańców Warszawy. W sklepie po raz ostatni będzie można zrobić zakupy 30 października.

Przygotowania do likwidacji sklepu zazwyczaj wiążą się z dużymi wyprzedażami. Nie inaczej jest w przypadku Tesco, które od kilku dni szturmują klienci. Co do zasady nie ma w tym nic złego, że chcemy skorzystać z okazji. Problem pojawia się, gdy zakupy przemieniają się w dziką walkę o towar, a ten, który akurat się nie podoba, ląduje na podłodze.

– Jest jak po bombie! Masakra! Kolejki do czytników, jak za komuny. Jak cena towaru nie pasuje – ludzie rzucają go na ziemię, gdzie popadnie i szukają dalej. Najgorzej jest, gdy towar musi być w chodni, np. masło, szynki, mrożonki. Gdy leżą jakiś czas na podłodze, to później nadają się już tylko do kosza, a to spore straty – opisuje nam zakupowy horror jedna z pracownic rzeszowskiego Tesco.

Pracownicy Tesco informują nas, że klienci w pierwszej kolejności toczą “bój” o kosmetyki i artykuły chemiczne, np. proszki, płyny do naczyń lub płukania. “Walka” jest też o ubrania dziecięce i artykuły spożywcze.

– Klienci szybko „wyrywają” towar z półek, czasem nawet sobie nawzajem. Towar, który ląduje później na ziemi, musimy zbierać, zawozić do magazynu, sortować i znów wykładać na sklep. To błędne koło, bo i tak za chwilę będzie bałagan – mówi pracownica Tesco.

– Rozumiem, że klienci są bardzo zainteresowani wyprzedażami, ale mamy serdecznie dość zbierania towaru z podłogi, który klienci rzucają gdzie popadnie zamiast odłożyć na miejsce. To nie koniec świata, aby tak się zachowywać – dodaje kobieta.

(jg)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: