Zdjęcie: plc

Wejdź do dowolnego salonu samochodowego w Polsce, a przekonasz się, że połowy modeli, o których marzy fan amerykańskiej motoryzacji, po prostu tam nie znajdziesz. Samochody z USA nie przypominają żadnych innych aut. Nie podlegają regułom, do których przywykł Europejczyk. Mają inne gabaryty, inne silniki, inne podejście do komfortu. Część z nich nigdy oficjalnie do nas nie trafiła i już nie trafi.

Ale brak modelu w polskich salonach nie oznacza, że nie możesz zostać jego właścicielem. Przeprowadzimy szczegółową analizę modeli, po które trzeba będzie pojechać (a właściwie popłynąć) przez ocean. Zobaczymy, czym się wyróżniają, dlaczego nie ma ich u nas i co wziąć pod uwagę, jeśli zdecydujesz się sprowadzić taki samochód na polskie tablice.

Dlaczego tych aut nie ma w polskich salonach

Są trzy przyczyny i wszystkie są całkiem prozaiczne.

Pierwsza – homologacja. Aby sprzedawać model w UE oficjalnie, trzeba go certyfikować (testy zderzeniowe według europejskich metodyk, normy emisji Euro, reflektory, elektroniczne systemy wspomagania). Dla samochodu zaprojektowanego pod normy NHTSA i rynek USA to kosztowna przeróbka przy ograniczonym popycie.

Druga – gabaryty i apetyt. Pełnowymiarowy Amerykanin z V8 wygląda niezgrabnie na wąskich ulicach i ciasnych parkingach, nie wpisuje się w europejską logikę utrzymania samochodu, ponieważ jest zbyt kosztowny w codziennym użytkowaniu (duże wydatki na paliwo, wysokie podatki).

Trzecia – ekonomia. Ani producentowi, ani dealerom nie opłaca się sprowadzać i certyfikować modelu, który w Polsce zechce kupić zaledwie kilka tysięcy kierowców. Prościej oddać segment lokalnym bestsellerom. 

Dla Polaków jedyna realna droga do takiego auta to import prywatny, z reguły przez aukcje samochodowe.

A skoro droga do takiego auta wiedzie przez licytacje, warto zacząć od platformy, która tę drogę bierze na siebie. Weźmy na przykład PLC Auction – to platforma międzynarodowa, na której można kupić samochód od ręki albo wziąć udział w aukcji. Warto wybrać tę drogę z wielu powodów, a jednym z nich jest obsługa transakcji przez zespół aukcji. Jeśli szukasz konkretnego amerykańskiego modelu, na tej platformie twój wybór nie ogranicza się wyłącznie do Stanów. Dostępne są tu auta z USA, Kanady, Europy, Korei, ZEA i Chin. Oznacza to, że rzadkiego modelu można szukać od razu na kilku rynkach, a to różne wersje wyposażenia i różne ceny. W określonych przypadkach sprowadzenie danego modelu zza oceanu jest korzystniejsze niż zakup w sąsiednich Niemczech. Tu też, na stronie aukcji, samochód można sprawdzić po numerze VIN oraz z góry policzyć wszystkie koszty zakupu ponad samą cenę auta (logistyka, odprawa celna, podatki). 

Pikapy, których nie ma w salonie

Pełnowymiarowy amerykański pikap to osobna kasta samochodów i w większości omija ona polskich dealerów.

Ford F-150

Ford F-150

Najlepiej sprzedający się samochód w USA już od kilku dekad i chyba główny symbol amerykańskiego pikapa. W ostatniej (aktualnej) generacji pikap otrzymał całą gamę silników: bazowy 3.3 V6, turbodoładowane 2.7 i 3.5 EcoBoost, wolnossący 5.0 Coyote V8 oraz hybrydę PowerBoost z pokładowym gniazdem 7 kW. Osobna historia to napakowany Raptor do jazdy w terenie i w pełni elektryczny F-150 Lightning. Nadwozie od 2015 roku jest aluminiowe, a długość w zależności od kabiny wynosi od 5,3 do niemal 6 metrów. Oficjalnie w Polsce nie jest sprzedawany – tylko import prywatny, przeważnie z aukcji w USA.

Chevrolet Silverado 1500 i GMC Sierra

Chevy Silverado 1500

Dwaj bracia bliźniacy na jednej platformie – bezpośredni rywale F-150. Do gamy silników weszły oszczędny 2.7 turbo, klasyczne 5.3 i 6.2 V8, a także diesel 3.0 Duramax. Sierra to wersja premium z wykończeniem Denali, sprytną, wielosekcyjną burtą MultiPro i systemem autopilota Super Cruise na trasie. Oba modele oferują dużą ładowność i zdolność holowania, o której europejskie pikapy pokroju Hiluksa mogą tylko pomarzyć. W UE nie ma oficjalnych dostaw.

RAM 1500

2022 RAM 1500

Najbardziej „osobowy” w prowadzeniu z wielkiej trójki. Zawieszenie pneumatyczne wygładza nierówności nie gorzej niż w crossoverze, wnętrze jest bogato wykończone, a na środku deski rozdzielczej znajduje się ogromny, pionowy 12-calowy ekran Uconnect. Pod maską – 3.6 Pentastar V6 z miękką hybrydą eTorque albo legendarny 5.7 Hemi V8. Była też zupełnie szalona wersja TRX z doładowanym silnikiem Hellcat o mocy ponad 700 koni mechanicznych. W Europie RAM-y sprowadzają wyłącznie prywatni importerzy i niewielkie firmy.

Duże terenówki w „amerykańskim rozmiarze”

Klasa, której w gamie modelowej europejskich marek po prostu nie ma.

Cadillac Escalade

Cadillac Escalade

Najbardziej prestiżowy i być może najbardziej rozpoznawalny luksusowy SUV z USA. Pod maską – 6.2 V8 albo diesel 3.0 Duramax, w środku – zakrzywiony ekran OLED na całą szerokość deski rozdzielczej i system audio z kilkudziesięcioma głośnikami. Długość wersji standardowej przekracza 5,4 metra, a wydłużonej ESV – niemal 5,75. Jest też napakowana Escalade-V z doładowanym V8 o mocy blisko 680 koni. W polskich salonach tego modelu nie znajdziesz.

Chevrolet Suburban i Tahoe

Armored Chevrolet Suburban For Sale | INKAS Armored Vehicles, Bulletproof Cars, Special Purpose Vehicles

Pełnowymiarowe siedmioosobowe auta, zaprojektowane i dostrojone pod dużą rodzinę i daleką drogę. Tahoe jest krótsze, Suburban – jeden z najdłuższych seryjnych SUV-ów na świecie (niemal 5,7 metra) – pomieści do dziewięciu osób z bagażem. Silniki – 5.3 i 6.2 V8, plus nieoczekiwanie oszczędny diesel 3.0. Dla Europy takie auta są pod każdym względem przesadą, dlatego oficjalnie się ich do nas nie sprowadza.

Ford Expedition i Lincoln Navigator

Ford Expedition

A to już duże terenówki od Forda. Expedition – rodzinny gigant z 3.5 EcoBoost V6, wersja Max/L jest jeszcze dłuższa. Navigator – jego luksusowa nadbudowa od Lincolna z tymi samymi 440+ końmi, ale z bogatszym zestawem opcji komfortu – fotelami regulowanymi w kilkudziesięciu pozycjach, masażem i naprawdę reprezentacyjnym wnętrzem. Możliwości modeli – osiem miejsc, holowanie ciężkiej przyczepy. 

Muscle cary i sportowe coupé

To właśnie te auta rozpaliły miłość do amerykańskich samochodów u fanów motoryzacji na całym świecie.

Dodge Challenger

Dodge Challenger

Retro coupé, którego design to retrospektywa modeli z lat 70. Model przez cały czas był produkowany w jednej, ale nieustannie doskonalonej formie od 2008 do 2023 roku. Wersje jednostek napędowych – od 3.6 V6 po szalone Hellcaty z doładowanym 6.2 V8 (ponad 700 KM) i rekordowego Demona do wyścigów drag. Dodge Challenger – to napęd na tył, ryk ośmiocylindrowego silnika i kultowy status. Wraz z odejściem wersji benzynowych model przeszedł do kategorii kolekcjonerskich. Oficjalnie nigdy nie był do nas dostarczany.

Dodge Charger

Dodge Charger

Ten sam charakter i ta sama gama silników, ale w nadwoziu czterodrzwiowego sedana znajdziesz rzadkie połączenie praktyczności i mocy 700-konnego Hellcata pod maską. Idealny „rodzinny muscle car”. Podobnie jak Challenger, oficjalnie w Polsce nie był sprzedawany i trafiał tu wyłącznie z importu.

Chevrolet Camaro

Chevrolet Camaro

Odwieczny rywal Mustanga, który w wersji bazowej otrzymał 2.0 turbo, w środku gamy 3.6 V6, w odmianach SS 6.2 V8, a w doładowanym ZL1 aż 650 KM. Szóstą generację wycofano z produkcji w 2024 roku, ale to tylko podniosło wartość tego modelu dla kolekcjonerów. W przeciwieństwie do Mustanga, oficjalnych dostaw do Polski nie było.

Mała uwaga dla ścisłości: Ford Mustang – to wyjątek z listy, jego akurat sprzedaje się w Polsce oficjalnie. Więc jeśli marzeniem jest właśnie „stang”, za ocean jechać nie trzeba.

Sedany i auta rodzinne bez europejskiej wersji

A jednak nie wszystko, co amerykańskie, to gabaryty i muskuły. Przykładem są popularne samochody rodzinne.

Chevrolet Malibu

Chevrolet Malibu

Solidny sedan klasy średniej, który w USA cieszył się kolosalnym, masowym popytem, a do Europy w ostatniej odmianie już nie dotarł. Produkcja ostatniej generacji z oszczędnymi silnikami turbo 1.5 i 2.0, przestronnym wnętrzem i komfortowym zawieszeniem (klasyczny amerykański „daily”) – zakończyła się w 2024 roku, dlatego świeże egzemplarze są jeszcze ciekawsze do importu.

Ford Flex

Kanciasty, niepodobny do niczego kombi-crossover, produkowany od 2009 do 2019 roku. Siedem miejsc, niska wysokość załadunku, a w topowej wersji – 3.5 EcoBoost z podwójnym turbodoładowaniem o mocy 365 koni mechanicznych. W Europie nigdy nie był sprzedawany i dlatego na naszych drogach wygląda egzotycznie. Jeśli kupisz ten model, możesz być pewny, że drugiego takiego nie znajdziesz w całej okolicy.

Chevrolet Impala

Chevrolet Impala

Duży, komfortowy sedan starej szkoły z wolnossącym 3.6 V6 i miękkim prowadzeniem. Ostatnią generację produkowano do 2020 roku. To ten sam „spokojny krążownik” na amerykańskie szosy, którego europejski kupujący w salonie nie widział.

Co sprawdzić, zanim postawisz na licytacji

Co sprawdzić, zanim postawisz na licytacjiDobra wiadomość jest taka, że niemal każde z wymienionych aut można legalnie sprowadzić i zarejestrować w Polsce. Auta trafiają na aukcje w USA, są też na innych rynkach (zarówno całe, jak i po kolizji). Prywatny kupujący nie ma na amerykańskich aukcjach bezpośredniego dostępu do licytacji, dlatego trzeba działać przez pośrednika lub wyspecjalizowaną platformę.

Co warto zrobić przed licytacją. 

  1. Sprawdzić historię po numerze VIN – czy były wypadki, jaki jest tytuł (clean, salvage, rebuilt), czy przebieg jest rzeczywisty. W tym celu wygodnie jest skorzystać z serwisów weryfikacji, takich jak checkcar.vin
  2. Z góry policzyć koszty towarzyszące. Przy imporcie z USA to cło, akcyza, VAT, transport morski i homologacja. 
  3. Wiedzieć, ile wyniesie konkretna stawka „pod klucz”.

Ważny niuans: finalnej ceny na licytacji nie zna z góry nikt – zależy ona od tego, ile zaproponują inni uczestnicy. Za to wszystko, co dolicza się ponad stawkę, można policzyć zawczasu. Przejrzyste wyliczenie dostawy, odprawy celnej i prowizji dla każdej kwoty licytacji daje kupującemu pewność w działaniu (od razu znasz swój limit przy udziale w licytacji).

Jakie wnioski możemy wyciągnąć? 

Po pierwsze – jeśli „Amerykanina” nie ma w polskim salonie, wcale nie znaczy to, że jest dla ciebie niedostępny. 

Po drugie – przy właściwym wyliczeniu budżetu i sprawdzeniu historii nawet pięciometrowy pikap i muscle car z V8 realnie da się zarejestrować na polskich tablicach, czyli to tylko kwestia organizacji. 

Po trzecie – kupować najlepiej tam, gdzie w jednym miejscu zebrane są auta od razu z kilku rynków (upatrzyć sobie samochód i od razu oszacować koszty „pod klucz” można na platformie PLC Auction).