Zdjęcie: Budowa odcinka S19 Domaradz - Iskrzynia (Krosno), fot. GDDKiA Oddział Rzeszów
Reklama

To miała być jedna z kluczowych inwestycji drogowych w regionie. Zamiast tego mamy zerwaną umowę, groźbę wielomilionowych roszczeń i poważne opóźnienia. Spór między wykonawcą a państwową instytucją może odbić się na kierowcach szybciej, niż się wydaje.

Sytuacja wokół budowy drogi ekspresowej S19 na Podkarpaciu gwałtownie się zaostrza i wchodzi w fazę otwartego konfliktu, który może się zakończyć w sądzie.

Zerwana umowa na S19

Budowa 12,5-kilometrowego odcinka drogi ekspresowej S19 między Domaradzem (pow. brzozowski) a Iskrzynią / węzłem Krosno (pow. krośnieński) miała być jednym z kluczowych elementów rozwoju infrastruktury drogowej w południowo-wschodniej Polsce. Tymczasem w czwartek wykonawca tej inwestycji Mostostal Warszawa S.A., podjął decyzję, która może całkowicie wywrócić harmonogram inwestycji.

Spółka oficjalnie odstąpiła od kontraktu, wskazując na poważne problemy we współpracy z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad. Jak podkreślono, wcześniejsze wezwanie do usunięcia naruszeń nie przyniosło efektu, co doprowadziło do eskalacji konfliktu i ostatecznej decyzji o wycofaniu się z projektu.

Mocne stanowisko GDDKiA

Stanowisko inwestora jest jednoznaczne i bardzo ostre. GDDKiA nie tylko nie zgadza się z decyzją wykonawcy, ale wręcz kwestionuje jej legalność i zapowiada działania prawne. – Postawa wykonawcy świadczy o braku zainteresowania kontynuacją budowy i może mieć wpływ na ewentualną, przyszłą współpracę z GDDKiA – powiedziała rzeczniczka rzeszowskiego oddziału GDDKiA Joanna Rarus.

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zaznacza, że przedstawione przez Mostostal argumenty nie dają podstaw do jednostronnego zerwania umowy. W praktyce oznacza to, że sprawa może trafić do sądu, a konflikt będzie miał swój dalszy ciąg w sporze prawnym.

Koszty wzrosły o setki milionów

Wykonawca nie pozostawia tych zarzutów bez odpowiedzi i wskazuje konkretne powody swojej decyzji. Według spółki problem narastał od miesięcy i wynikał z okoliczności, których nie dało się przewidzieć na etapie podpisywania umowy.

– Wykonawca przymuszony był do zrealizowania kilkunastu planowanych obiektów o łącznej długości o ponad 700 metrów większej niż zakładano. Skala tych dodatkowych prac odpowiada budowie estakady łączącej Most Świętokrzyski z Mostem Poniatowskiego w Warszawie – podkreślił Paweł Kwiecień, rzecznik Mostostalu Warszawa.

Spółka wskazuje na dwa główne problemy. Pierwszym są nieprzewidziane warunki gruntowe, które zdaniem Mostostalu znacząco odbiegały od dokumentacji przekazanej przez zamawiającego. Drugim jest konieczność przeprojektowania części obiektów inżynieryjnych po decyzjach środowiskowych. W efekcie koszty inwestycji miały wzrosnąć nawet o około 550 mln zł, a czas realizacji wydłużyć się o ponad dwa lata.

Roszczenia i groźba sporu sądowego

Spór między stronami nie ogranicza się wyłącznie do samego zerwania kontraktu. Mostostal zapowiada zdecydowane kroki prawne i dochodzenie swoich praw na drodze sądowej. – Niezwłocznie podejmiemy kroki niezbędne do ukończenia tego odcinka drogi ekspresowej S19 – kontruje Rarus, zapowiadając ochronę interesu Skarbu Państwa.

Jednocześnie wykonawca zapowiada dochodzenie roszczeń finansowych, w tym kar umownych oraz zapłaty za niewykonane prace. Analizowany jest również wpływ całej sytuacji na wyniki finansowe spółki oraz jej płynność w najbliższych latach. W praktyce oznacza to, że konflikt może przerodzić się w wieloletni spór o setki milionów złotych, który dodatkowo opóźni realizację inwestycji.

Termin inwestycji zagrożony

Na moment zerwania umowy, zaawansowanie prac na odcinku Domaradz – Iskrzynia (Krosno) wynosiło zaledwie około 5 procent. To oznacza, że inwestycja znajduje się na bardzo wczesnym etapie i jej przyszłość stoi pod dużym znakiem zapytania.

Umowa została podpisana w listopadzie 2022 roku, a decyzję ZRID wykonawca uzyskał dopiero w lipcu 2025 roku. Pierwotnie zakończenie budowy planowano na 7 czerwca 2026 roku, jednak obecna sytuacja sprawia, że termin ten jest już praktycznie nierealny.

GDDKiA zapowiada szybkie działania mające na celu kontynuację projektu, ale wybór nowego wykonawcy i uporządkowanie sytuacji formalno-prawnej może potrwać wiele miesięcy.

Kolejny konflikt wokół S19

Obecny spór to kolejny sygnał, że realizacja trasy S19 w regionie napotyka poważne trudności. Wcześniej informowaliśmy już o innym konflikcie dotyczącym odcinka Rzeszów Południe – Babica. W tym przypadku wykonawca, którym również jest spółka Mostostal Warszawa, skierował przeciwko inwestorowi (GDDKiA) pozew opiewający na około pół miliarda złotych.

Spór dotyczył gwałtownego wzrostu cen surowców, energii oraz kosztów pracy. To sprawiło, że dotychczasowe warunki kontraktu okazały się niewystarczające, aby pokryć wydatki poniesione na placu budowy. Efekt jest podobny i wiąże się z ryzykiem opóźnień oraz niepewnością co do ostatecznego terminu oddania drogi do użytku.

Przedstawiciele GDDKiA zapowiedzieli, że w przypadku odcinka Rzeszów Południe – Babica, termin zakończenia prac wyznaczony na styczeń 2028 r. pozostaje aktualny.

(PAP)

Czytaj więcej:

Pozew o pół miliarda w związku z budową S19 pod Rzeszowem. Pojedziemy nową drogą później?

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

 

Reklama