Zdjęcie: Pixabay

Dotychczas została tylko skoszona. Mieszkańcy są zniecierpliwieni. – Miejsca spotkań dla rodzin z dziećmi, jak nie było, tak nie ma na osiedlu – mówią. 

Chodzi o ponad półhektarową działkę u zbiegu ulic: Myśliwskiej i św. Huberta na osiedlu Miłocin. To część terenu, który miasto Rzeszów w całości wchłonęło do swoich granic administracyjnych od 1 stycznia 2019 r. Miłocin kiedyś należał do gminy Głogów Małopolski. Na działce, o której mowa, był plac zabaw dla dzieci, odbywały się na niej pikniki rodzinne.

Ale z placu zabaw, tuż po przejęciu Miłocina przez Rzeszów, została tylko nazwa. Władze Głogowa Małopolskiego, pod pretekstem renowacji, niedługo później zabrały z placu huśtawki i zjeżdżalnię. – Jak wytłumaczyć dzieciom, że ich plac zabaw został ograbiony ze względów politycznych? – pytali wtedy mieszkańcy Miłocina.

Nadzieją, że działka ponownie będzie służyła dzieciom i rodzinnym spotkaniom, był fakt zakupu jej przez miasto Rzeszów, co ogłoszono na początku tego roku. Miasto za działkę zapłaciło 1,245 mln zł. Transakcję reklamowano jako element nowej polityki ratusza, który chce zwiększać tereny zielone w Rzeszowie.

Władze miasta obiecywały, że działkę przeznaczą pod zieleń i rekreację. – Minęły 3 lata od przyłączenia Miłocina do Rzeszowa, miasto wykupiło działki, a miejsca spotkań dla rodzin z dziećmi, jak nie było, tak nie ma na osiedlu. Pieniądze na wyposażenie takiego placu podobno są – sygnalizuje pan Marcin, mieszkaniec Miłocina. 

Bądź na bieżąco.

Rzeszów News - InstagramObserwuj nas na Instagramie!

– W sieci czytamy o różnych inwestycjach i rozbudowach, a nasze osiedle nie ma nawet ścieżki rowerowej, z chodników wypada kostka brukowa, dzieci nie mają co robić w pobliżu swojego miejsca zamieszkania, a nowi mieszkańcy, których z roku na rok przybywa, nie mogą się poznać w jednym miejscu – zwraca uwagę pan Marcin. 

Artur Gernand z Kancelarii Prezydenta Rzeszowa, zapewnia, że miasto o urządzeniu działki w Miłocinie nie zapomina, niedawno była nawet koszona. – Prezydent będzie chciał się spotkać z mieszkańcami i ustalić z nimi zagospodarowanie terenu. Może tam będzie boisko, może plac zabaw, a może połączone funkcje – dywaguje Artur Gernand. 

Dopiero po spotkaniu prezydenta z mieszkańcami, miasto zleci przygotowanie projektu. A kiedy będzie spotkanie? Na razie nie wiadomo. 

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama