Zdjęcie: Biblioteka Nova (wizualizacja) i Kengo Kuma, fot. TKGolding / Eliska Kaplicky Fuchsova
Reklama

Konkurs na projekt Biblioteki Nova w Rzeszowie miał być architektonicznym świętem. Zamiast tego wywołał jedną z największych debat o przejrzystości procedur w historii miasta. Teraz głos zabrał autor zwycięskiej koncepcji, światowej sławy architekt Kengo Kuma.

Stanowisko Japończyka rzuca nowe światło na zarzuty dotyczące rzekomych nieprawidłowości, nacisków i kontrowersyjnej roli prezydenta Rzeszowa w konkursie. Sprawa, którą bada Krajowa Izba Odwoławcza, nabiera międzynarodowego wymiaru.

„Wir słowa” miał zmienić Rzeszów

Projekt Biblioteki Nova w Rzeszowie od początku budził ogromne emocje. Koncepcja określana jako „Wir słowa” zakłada stworzenie spektakularnej, organicznej bryły, która ma stać się nową ikoną miasta i jednym z najbardziej rozpoznawalnych obiektów kultury w Polsce. Wizualizacje obiegły media, a futurystyczna forma natychmiast podzieliła opinię publiczną.

Autorem zwycięskiego projektu są Schick Architekci (w ramach TKHolding) z Rudy Śląskiej oraz pracownia Kengo Kuma & Associates – jeden z najbardziej cenionych architektów świata, twórca m.in. Stadionu Narodowego w Tokio na igrzyska olimpijskie. Dla Rzeszowa byłby to bezprecedensowy sukces wizerunkowy i symboliczny skok do architektonicznej ekstraklasy. Jednak tuż po ogłoszeniu wyników konkursu pojawiły się pytania o transparentność procedury.

(wizualizacja: TKHolding)

Rzekome naciski i rola prezydenta

Konkurs na Bibliotekę Nova znalazł się pod lupą Krajowej Izby Odwoławczej. W przestrzeni publicznej pojawiły się zarzuty o możliwe nieprawidłowości i naciski w trakcie postępowania. Wątpliwości dotyczyły m.in. składu jury i roli, jaką odegrał prezydent Rzeszowa Konrad Fijołek.

Kontrowersje wywołała informacja, że prezydent, jako zamawiający, miał występować również w roli „biegłego socjologa” w konkursie. To właśnie ten wątek stał się paliwem dla politycznej burzy w Radzie Miasta. Sprawa trafiła do instytucji kontrolnych, a dyskusja o przejrzystości procedur zamówień publicznych nabrała tempa.

Wątpliwości sceptyków

Jednym z najostrzejszych krytyków całej sytuacji był Jacek Strojny, radny Rady Miasta Rzeszowa i polityczny stronnik prezydenta. Jego komentarz odbił się szerokim echem.

„Myślę, że to rzeczywiście jest ewenement na skalę światową, że zamawiający (czyli Konrad Fijołek Prezydent Rzeszowa) powołuje sam siebie (czyli Konrada Fijołka, socjologa) na biegłego w konkursie, który organizuje. Po zapoznaniu się z pełną dokumentacją konkursu uważam, że po zakończeniu postępowania w Krajowej Izbie Odwoławczej sprawa powinna zostać w pełni wyjaśniona przez Urząd Zamówień Publicznych a być może także inne instytucje. Prezydent do tej pory nie odpowiedział na moje pytania dotyczące tego, co czyni go biegłym socjologiem i do czego biegłość w zakresie socjologii była potrzebna w konkursie?” – komentował Jacek Strojny.

Już wcześniejsze wątpliwości Strojnego, a także innych osób, które znajdowały się w konkursowym jury, stawiało wybór zwycięskiego projektu w zaskakującym świetle. W momencie ogłoszenia wyników doszło do ostrego sporu w gronie sędziów. Czterech z nich złożyło votum separatum, kwestionując wybór zwycięskiej pracy i wskazując na wady merytoryczne projektu. Dotyczyły one m.in. nieprawidłowych rozwiązań w ochronie przeciwpożarowej budynku, dostępności dla osób z niepełnosprawnością, a także samej konstrukcji.

Pojawiły się także zarzuty dotyczące braku odpowiedniej transparentności obrad oraz możliwego naruszenia zasady anonimowości, gdy jedna z prac miała zostać zaprezentowana przez prezydenta Fijołka osobie trzeciej. Według autorów votum separatum, włodarz stolicy Podkarpacia miał narzucać sędziom własne rankingi. Zarząd Główny Stowarzyszenia Architektów Polskich także wskazał na kluczowe nieprawidłowości na etapie oceniania konkursowych projektów.

Kengo Kuma kontratakuje

W obliczu narastających kontrowersji głos zabrał sam Kengo Kuma. W wywiadzie z portalem Property Design odniósł się do zarzutów wprost i stanowczo odciął się od sugestii o jakichkolwiek nieprawidłowościach.

Reklama

– Chciałbym podkreślić, iż projekt jest zgodny z Regulaminem konkursowym i przepisami (…). Wizja konkursowa nie powstawała w oderwaniu od realiów technicznych – przeciwnie, była od początku wspierana przez interdyscyplinarną wiedzę – mówi japoński architekt w rozmowie z Anną Sołomiewicz. – Dlatego formułowanie zarzutów dotyczących rzekomej „nierealności konstrukcji” czy „niespełniania wymogów dostępności” na etapie koncepcji konkursowej jest bezpodstawne i w mojej praktyce zawodowej, nigdzie na świecie, nie spotkałem się dotąd z takim podejściem – dodaje.

Kengo Kuma jest też zaskoczony skalą, którą przybrały działania pod kątem unieważnienia wyników konkursu. – Z przykrością obserwuję, że projekt, który został wybrany w drodze profesjonalnej oceny konkursowej, staje się przedmiotem nieadekwatnych uwag, nie zawsze odnoszących się do jego rzeczywistej wartości architektonicznej (…). Skala i charakter działań podejmowanych przez autorów projektu, który zajął drugie miejsce, wykraczających poza merytoryczną debatę architektoniczną, są dla mnie bezprecedensowe. Po raz pierwszy w mojej karierze, startując w licznych konkursach na całym świecie, obserwuję, aby wynik konkursu architektonicznego był kwestionowany w tak zaskakujący proceduralny sposób – podkreśla.

Rzeszów z potencjałem

W wywiadzie Kuma wskazał również na to, że konkursy architektoniczne w Europie Środkowo-Wschodniej są dla jego zespołu ważnym polem współpracy, a Rzeszów postrzega jako miasto z ogromnym potencjałem rozwoju. Jego wypowiedzi mają znaczenie nie tylko dla lokalnej debaty, ale także dla wizerunku miasta na arenie międzynarodowej.

– Wierzę głęboko, że Rzeszów zasługuje na projekt oryginalny i przede wszystkim unikatowy, taki, z którego mieszkańcy będą mogli być dumni. Budynek publiczny tej rangi powinien nie tylko dobrze funkcjonować, lecz także inspirować, otwierać wyobraźnię i wyróżniać miasto, nie tylko w regionie, ale i szerzej, na mapie współczesnej architektury – twierdzi.

Zachwyt i obawy

Projekt Biblioteki Nova wywołał silne emocje także wśród mieszkańców i internautów. W mediach społecznościowych pojawiły się zarówno entuzjastyczne opinie, jak i głosy sceptyczne.

„A ja bym chciał zobaczyć właśnie taką architekturę w Polsce! Nie kolejne, wtórne betonowe albo szklane kloce nie do odróżnienia od siebie. Architektura mu być jakaś, żeby przyciągnąć ludzi! Projekt Kumy w tym całym konkursie na pewno jest najciekawszy. Trzymam kciuki!” – napisał pan Artur.

Z drugiej strony pojawiają się obawy dotyczące funkcjonalności obiektu. „Ten projekt wygląda ładnie na wizualizacji, ale lekceważy potrzeby użytkowników, zwłaszcza tych mniej sprawnych. Przyjrzyjcie się wizualizacjom wnętrz, przypomnijcie sobie gdy ostatni raz byliście w bibliotece i szukaliście książki – jak wyglądałoby to tutaj? Albo gdy chcieliście przejrzeć dostępne tytuły z jakiegoś działu, nie znając konkretnych tytułów czy autorów. Jak się odnaleźć w miejscu, gdzie właściwie nie ma pięter a regały są tak chaotycznie rozmieszczone?” – skwitował pan Jacek.

Te dwa głosy dobrze oddają skalę podziału. Dla jednych Biblioteka Nova to odważny symbol nowoczesności i architektonicznej ambicji Rzeszowa. Dla innych – ryzykowny i bardzo kosztowny eksperyment, który może nie sprostać codziennym potrzebom mieszkańców.

Co dalej z biblioteką?

Przyszłość inwestycji zależy w dużej mierze od rozstrzygnięć instytucji kontrolnych oraz decyzji władz miasta. Postępowanie przed Krajową Izbą Odwoławczą, której rozstrzygnięcia powinniśmy poznać w marcu, ma kluczowe znaczenie dla dalszych kroków formalnych i ewentualnego podpisania umowy z projektantem.

Z pewnością sprawa Biblioteki Nova przestała być wyłącznie dyskusją o architekturze. Stała się testem dla transparentności procedur, wiarygodności władz i odwagi w realizowaniu ambitnych projektów. Wypowiedź Kengo Kumy wprowadza do tej debaty nową perspektywę i pokazuje, że Rzeszów znalazł się w centrum uwagi nie tylko krajowej, ale i międzynarodowej opinii publicznej.

Czytaj więcej:

Nowy most na Wisłoku coraz bliżej. Umowa podpisana, rozpoczęto projektowanie inwestycji

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

 

Reklama