Zdjęcie: Piotr Woroniec jr / Rzeszów News
Reklama

Wojewoda podkarpacki Ewa Leniart i podkarpackie kuratorium oświaty twierdzą, że w naszym regionie strajkować chce 39 proc. szkół podstawowych. Związek Nauczycielstwa Polskiego twierdzi, że to nieprawdziwe dane. 

W poniedziałek wojewoda Ewa Leniart i Małgorzata Rauch, podkarpacki kurator oświaty, spotkały z samorządowcami, którzy sprawują nadzór nad placówkami oświatowymi w naszym województwie. Z ankiet, które wypełniali dyrektorzy, a na które powołuje się kuratorium, wynika, że do strajku zamierza przystąpić ok. 21 proc. przedszkoli i 39 proc. szkół podstawowych na Podkarpaciu. 

– Na spotkaniu z samorządowcami przypomniano, że strajk może się odbyć tylko w tej szkole, gdzie strona związkowa weszła w spór z dyrekcją, a dyrektor placówki powiadomił o tym inspekcję pracy. Kurator poinformowała także, jak akcja protestacyjna może przebiegać, jaki może mieć wpływ na przebieg egzaminów – mówiła po spotkaniu wojewoda Ewa Leniart. 

Leniart miała nadzieję, że “przełomem” zakończą się poniedziałkowe rozmowy oświatowych związków zawodowych z przedstawicielami rządu w Centrum Partnerstwa Społecznego “Dialog”. W Centrum odbyło się kolejne nadzwyczajne posiedzenie Prezydium Rady Dialogu Społecznego. Przełomu nie ma, rozmowy mają być kontynuowane we wtorek. Związkowcy z ZNP nie mają powodu, by zawiesić strajk, który ma się rozpocząć 8 kwietnia. 

Dwa dni później rozpoczynają się egzaminy gimnazjalne (10, 11, 12 kwietnia), a tydzień później (15, 16, 17 kwietnia) do egzaminu mają przystąpić ośmioklasiści. Na Podkarpaciu strajk poparło ok. 80 proc. szkół i placówek edukacyjnych. W Rzeszowie – 72,7 proc. Strajkować mają 69 placówki, w tym 64 prowadzone przez miasto, na 87 w całym Rzeszowie.

– Kuratorium podaje nieprawdziwe dane o liczbie szkół, które poparły strajk. Dane kuratorium pochodzą z 18 marca, gdy trwało jeszcze referendum strajkowe – mówi nam Magdalena Kaszulanis, rzecznik Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Ewa Leniart w poniedziałek stwierdziła, że należy się liczyć z możliwością “wystąpienia sytuacji kryzysowej w szkołach”. – Dyrektorzy wiedzą, z jakich instrumentów mogą skorzystać, aby zapewnić sprawne i zgodne z prawem przeprowadzenie egzaminów dla uczniów szkół klas ósmych – powiedziała wojewoda Leniart. 

Twierdzi też, że rodzice i uczniowie bardzo krytycznie oceniają taką formę strajku, gdy nauczyciele będą odmawiać pracy w komisjach egzaminacyjnych.

– Myślę, że nauczyciele świadomi tego, że ich zawód ma charakter misyjny jednak wybiorą inną formę strajku, a nie tę, w której zakładnikami stają się uczniowie. Bardzo głęboko wierzę, że nauczyciele są odpowiedzialni, rozważni i wybiorą – jeśli już będzie taka potrzeba – taką formę strajku, która nie będzie odbijała się negatywnie na uczniach – powiedziała Ewa Leniart. 

Małgorzata Rauch mówi, że kuratorium oświaty od dłuższego czasu “monitoruje sytuację zagrożeń” na ewentualność wystąpienia strajku w podkarpackich szkołach. – To dyrektorzy szkół są odpowiedzialni za organizację zajęć dydaktycznych, wychowawczych i opiekuńczych oraz za organizację i przebieg egzaminów – przypomniała kurator Rauch. 

Dodała, że dyrektorzy “podchodzą do sytuacji z dużym zrozumieniem, troską i dużym profesjonalizmem”, ale nadal nie wiedzą, na co mają się dokładnie przygotować, bo związkowcy nie podali na razie, jaka będzie forma strajku i ilu nauczycieli weźmie w nim udział. Związkowcy muszą to zrobić na pięć dni przed rozpoczęciem protestu, czyli w środę, 3 kwietnia. 

– Poparcie strajku nie jest tożsame z deklaracją nauczyciela o udziale w konkretnej akcji strajkowej – mówi Małgorzata Rauch.

We wtorek rząd chce przyjąć awaryjne rozporządzenie, by w czasie egzaminów do komisji można było wysłać nauczycieli spoza szkoły. Co prawda takie przepisy już istnieją, ale Ministerstwo Edukacji Narodowej chce katalog osób uprawnionych do zasiadania w komisjach rozszerzyć, m.in. o pracowników bibliotek, nauczycieli z przyszpitalnych szkół. Na Podkarpaciu w pogotowiu ma być też Podkarpackie Centrum Edukacji Nauczycieli.

Stanisław Kłak, prezes podkarpackiego oddziału ZNP, twierdzi, że w niektórych gminach naszego województwa nauczyciele są zastraszani, jeżeli przystąpią do strajku. – Straszy się ich, że mogą mieć problemy przy redukcji etatów lub ich likwidacji – mówi Kłak. 

Z Podkarpacia do centrali ZNP na razie dotarły dane o wynikach referendum z 65 na 131 oddziałów ZNP, działających w szkołach. – Z danych, którymi aktualnie dysponujemy z Podkarpacia, wynika, że ok. 70 proc. placówek chce strajkować – powiedziała nam w poniedziałek po południu Magdalena Kaszulanis.

Nauczyciele domagają się podwyżki wynagrodzenia zasadniczego o 1000 zł brutto.

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: