Zdjęcie: OSP Pilzno
Sobotni poranek w Lipinach zapowiadał się spokojnie, dopóki pewien kierowca czarnego Chevroleta nie postanowił pojechać z pejzaż, jak mawiają rajdowcy. Po drodze napotkał wiatę przystankową. Na szczęście nikt nie czekał na autobus.
 
Kierujący zmiótł murowany obiekt i “zagarażował pod chmurką”. Na pewno nie było to w jego planach. Gdyby ktoś stał pod wiatą zostałby dosłownie zmiażdżony.

“Panie, to się wyklepie…”

Zdarzenie miało miejsce 10 października o godzinie 09:21 w miejscowości Lipiny, w gminie Lipiny, w pow. dębickim. Z informacji podanych przez OSP Pilzno wynika, że doszło tam do “zdarzenia drogowego z udziałem samochodu osobowego”. Zdjęcia z miejsca akcji mówią jednak znacznie więcej niż sam komunikat.
Czarny Chevrolet uderzył w sporych rozmiarów konstrukcję, pełniącą funkcję swoistej wiaty, na której dumnie prężył się baner reklamowy. Siła uderzenia była na tyle duża, że samochód dosłownie skosił solidne podpory i zatrzymał się dopiero pod ciężarem zwalonej konstrukcji.
Z lewej strony pojazd wygląda, delikatnie mówiąc, mało wyjściowo. Pogniecione blachy, porozbijane szyby, wystrzelone kurtyny powietrzne. “Panie, to się wyklepie”, jak mawiają klasycy gatunku, raczej nie przejdzie. Nie będzie to tania naprawa.
 

Strażacy na miejscu, wiata do odbudowy

Na miejscu pojawiły się zastępy straży pożarnej: GBARt 3/26 z OSP Pilzno, GBA z OSP Lipiny oraz GBARt JRG II PSP w Dębicy. Ratownicy zabezpieczyli teren i zapewne ze sporym zdziwieniem oceniali fantazję ułańską kierowcy.
Nie wiadomo na ten moment, co było przyczyną tak gwałtownego zjazdu z trasy. Właściciel reklamy będzie musiał pomyśleć o nowej konstrukcji, a kierowca Chevroleta – o nowym środku transportu. (mob) 
 
Czytaj więcej: