Zdjęcie: Wojewódzki Szpital im. Św. Ojca Pio w Przemyślu
Reklama

Podkarpacki system ochrony zdrowia znalazł się w dramatycznym momencie. Zadłużenie szpitali powiatowych osiągnęło poziomy, które dla wielu placówek oznaczają widmo bankructwa. Braki kadrowe prowadzą do czasowego zawieszenia oddziałów, a mieszkańcy obawiają się o dostęp do podstawowej opieki.

Decyzja o możliwym przejęciu szpitala w Przemyślu przez Ministerstwo Obrony Narodowej ma być nową nadzieją na system ochrony zdrowia w tej części województwa podkarpackiego.

Podkarpackie szpitale na skraju bankructwa

Kryzys podkarpackich szpitali to problem znacznie głębszy niż tylko kwestia jednego zadłużonego miejsca. Trzy szpitale powiatowe, w Lesku, Sanoku i Dębicy, mają łączne zadłużenie na poziomie około 400 mln złotych. To kwota, która stanowi ponad jedną trzecią funduszy przewidzianych przez Ministerstwo Zdrowia na procesy reorganizacyjne w całym kraju. Kolorowo nie jest także w Ustrzykach Dolnych, gdzie zadłużenie sięga kilkudziesięciu milionów złotych.

Tak ogromne długi powodują, że placówki te są dosłownie na granicy upadku, a ich dalsze funkcjonowanie bez radykalnych zmian jest niepewne. W przypadku braku restrukturyzacji lub połączenia z większym podmiotem, istnieje z kolei realne ryzyko, że mieszkańcy utracą dostęp do podstawowych usług medycznych w najbliższej okolicy.

O ile jeszcze kilka miesięcy temu rozważano szeroką konsolidację szpitali w regionie bieszczadzkim, nawet w formie tzw. „Szpitala Bieszczadzkiego” łączącego kilka placówek (w Lesku, Sanoku i Ustrzykach Dolnych), to do tej pory żadne z tych rozwiązań nie doprowadziło do trwałej poprawy sytuacji. Pod koniec 2025 roku zamknięto za to porodówkę w Lesku.

Zadłużenie, braki kadrowe i odbiór pacjentów

Choć często mówi się o problemach finansowych, praktyczna sytuacja w Samodzielnym Publicznym Zespole Opieki Zdrowotnej w Ustrzykach Dolnych jest jeszcze poważniejsza. Placówka nie tylko zmaga się z długami i brakiem perspektyw finansowych, ale również cierpi z powodu poważnych braków kadrowych.

W kwietniu 2025 roku oddział chorób wewnętrznych w szpitalu został czasowo zawieszony z powodu braku lekarzy. Doszło do tego po rezygnacji czterech internistów, w tym kierownika oddziału, co zmusiło dyrekcję do decyzji o zawieszeniu jego działalności.

Podkreślenia wymaga fakt, że pacjenci wymagający hospitalizacji byli wtedy kierowani do placówek w Lesku, Sanoku lub Przemyślu. Takie sytuacje to nie tylko statystyki, ale realne utrudnienia dla seniorów, chorych przewlekle i mieszkańców, którzy nie mają możliwości szybkiego dojazdu do innej placówki.

Starosta powiatu bieszczadzkiego podkreślał przy tym, że lokalne szpitale nigdy nie będą się bilansować na takich zasadach jak duże centra medyczne w dużych miastach, ponieważ różni je zakres usług i odległość od centrów akademickich.

MON wchodzi do gry

W świetle narastającego kryzysu, radni Sejmiku Województwa Podkarpackiego oraz przedstawiciele lokalnych władz zwrócili uwagę na propozycję Ministerstwa Obrony Narodowej. Podczas ostatniej sesji przedstawiono informację o planie współpracy, który przewiduje przejęcie Wojewódzkiego Szpitala im. Św. Ojca Pio w Przemyślu przez MON.

Reklama

– Dzisiaj ochrona zdrowia to jeden z filarów bezpieczeństwa i jest postrzegana przez pryzmat obronności. Ministerstwo Obrony Narodowej wyraziło gotowość do przejęcia szpitala w Przemyślu. Przygotowujemy fundamenty porozumienia w tej sprawie i być może na sesji marcowej będzie wyrażana kierunkowa decyzja w tej sprawie – powiedział marszałek Władysław Ortyl.

To ważny krok, ponieważ decyzja ta łączy sferę zdrowotną z bezpieczeństwem narodowym. W obliczu wyzwań geopolitycznych za wschodnią granicą, wzmocnienie szpitala dużymi środkami i strukturą organizacyjną MON ma potencjał wzmocnić zdolność reagowania na sytuacje kryzysowe.

Połączenie i stabilizacja systemu

Jednym z kluczowych elementów proponowanej zmiany może być również planowane połączenie szpitala w Ustrzykach Dolnych z placówką przemyską. Według władz samorządowych, leczenie wyspecjalizowane i zabiegowe miałoby być skoncentrowane w Przemyślu, natomiast Ustrzyki Dolne pełniłyby funkcję ośrodka opieki długoterminowej i rehabilitacji, a tamtejsza placówka – uratowana przed widmem zamknięcia.

– Do końca marca planowane jest podpisanie trójstronnego listu intencyjnego pomiędzy Województwem Podkarpackim, MON oraz Powiatem Bieszczadzkim. Jednakże ostateczne decyzje zapadną po precyzyjnym ustaleniu warunków prawnych i organizacyjnych – dodał marszałek Ortyl.

O ile takie rozwiązanie może przynieść więcej struktur i środków do Przemyśla, to dla wielu mieszkańców Bieszczad oznacza konieczność rezygnacji z części usług dostępnych wcześniej bliżej domu. Wielu ekspertów wskazuje, że restrukturyzacja bez znaczącej poprawy finansowania systemowego może jedynie przesunąć problem dalej, a nie rozwiązać jego źródła.

Co dalej?

Podkarpackie szpitale powiatowe stoją dziś na rozdrożu – między koniecznością działania, a ryzykiem likwidacji oddziałów i placówek. Zadłużenie i braki kadrowe nie są tylko statystyką, ale realnym problemem, który wpływa na codzienne życie mieszkańców regionu.

Z drugiej strony, propozycja przejęcia szpitala przemyskiego przez MON oraz pomysł konsolidacji może być przełomem, jeśli zostanie zrealizowana z uwzględnieniem interesów pacjentów i z klarowną strategią stabilizacji systemu ochrony zdrowia w rejonie przygranicznym.

Kluczowe będzie jednak to, by zmiany nie były jedynie iluzorycznym ratunkiem, ale rzeczywistym fundamentem dla długoterminowej stabilizacji służby zdrowia w regionie Podkarpacia.

Czytaj więcej:

Czy Biblioteka Nova powstanie? “Zarzuty są bezpodstawne. Nigdzie nie spotkałem się z takim podejściem”

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

 

Reklama