Zdjęcia: Sebastian Stankiewicz / Rzeszów News
Reklama

Wybory prezydenckie w Rzeszowie mogą się rozstrzygnąć w pierwszej turze. Na Konrada Fijołka chce zagłosować 47,43 proc. mieszkańców – tak wynika z sondażu Instytutu Badań Samorządowych na zlecenie LokalnaPolityka.pl.

To drugi w ostatnich dniach sondaż, którego wyniki mogą napawać optymizmem Konrada Fijołka, kandydata opozycji. Niedawno IBRiS na zlecenie Radia Zet podał, że na Fijołka może zagłosować w pierwszej turze prawie 42 procent głosujących.

Kolejny sondaż w dniach 22-25 kwietnia przeprowadził Instytut Badań Samorządowych. Na zlecenie LokalnaPolityka.pl zapytał 501 rzeszowian (metoda telefoniczna) na kogo oddaliby swój głos w pierwszej turze przyspieszonych wyborów na prezydenta Rzeszowa.

Jest duża szansa, że starcie wyborcze zakończy się już w pierwszej turze. Na pierwszym miejscu w sondażu IBS znalazł się Konrad Fijołek, uzyskując 47,43 proc. poparcia wśród mieszkańców miasta. 

Fijołek pozostawia swoich kontrkandydatów daleko w tyle, druga Ewa Leniart (popierana przez PiS) może liczyć na zaledwie 13,25 proc. głosów. Tuż za nią uplasował się Marcin Warchoł (popierany przez Tadeusza Ferenca) z wynikiem 12,41 proc. poparcia.

Ostatnim zarejestrowanym kandydatem w wyborczym starciu w Rzeszowie jest Grzegorz Braun, poseł Konfederacji. W sondażu IBS uzyskał on 10,03 proc. głosów rzeszowian.

Druga tura niepotrzebna? 

Zdecydowanym faworytem w starciu o urząd prezydenta Rzeszowa jest Konrad Fijołek, nawet jeśli 16,88 proc. respondentów jest jeszcze niezdecydowanych, na kogo oddać głos.  Wybory w Rzeszowie mogą zakończyć się już w pierwszej turze.

Jeżeli rozdzielimy głosy osób, którzy odpowiedzieli “Nie wiem / Trudno powiedzieć”, wybory w Rzeszowie zakończyłyby się już w pierwszej turze. Konrad Fijołek w tym przypadku uzyskałby 57,06 proc. poparcia.

15,94 proc. rzeszowian w wyborach po rozdzieleniu niezdecydowanych postawiłoby krzyżyk przy nazwisku Ewy Leniart, natomiast 14,93 proc. mieszkańców głos oddałoby na Marcina Warchoła. Stawkę zamyka Grzegorz Braun, który może liczyć na 14,93 proc. poparcia.

Gdyby wybory zakończyły się takim wynikiem, w Rzeszowie nie byłoby potrzeby przeprowadzania drugiej tury i już 13 czerwca prezydentem zostałby Konrad Fijołek.

Opozycja wierna Fijołkowi 

Pośród wyborców opozycyjnych (Polska 2050, KO, Nowa Lewica, PSL), odsetek osób deklarujących chęć głosowania na Konrada Fijołka nie spada poniżej 80 proc. – najchętniej jednak Fijołka popiera elektorat KO – 88,24 proc.

Natomiast wyborcy PiS są zdecydowanie bardziej podzieleni. Niespełna co drugi z nich deklaruje, że zagłosowałby na Ewę Leniart (45,56 proc.). 27,27 proc. elektoratu PiS głos oddałoby na Marcina Warchoła. Co najciekawsze co piąty wyborca PiS poparłby Konrada Fijołka.

Należy pamiętać, że kandydatka PiS startuje z własnego komitetu bez logo partii i część wyborców PiS może czuć się nieco zagubiona. Co ciekawe, słaby wynik Marcina Warchoła wynika z braku chęci głosowania na niego wyborców, którzy wcześniej głosowali na Tadeusza Ferenca.

– Bój o tych wyborców (głównie partii opozycyjnych) zdecydowanie wygrywa Konrad Fijołek i dzięki temu już w pierwszej turze może wygrać przyspieszone wybory – ocenia LokalnaPolityka.pl.

Również wyborcy Konfederacji nie pozostają do końca wierni swojemu kandydatowi – dwie trzecie nich deklaruje chęć oddania głosu na Grzegorza Brauna, natomiast 20,25 proc. krzyżyk postawiłoby przy nazwisku Fijołka. Niespełna 10 proc. elektoratu Konfederacji głos oddałoby na Marcina Warchoła, a zaledwie 4,05 proc. na Ewę Leniart.

Wybory mocne polityczne 

– Kiedyś Bill Clinton mówił “Gospodarka głupcze”, dziś w Rzeszowie można powiedzieć “Polityka głupcze”. Przez to, że wyścig prezydencki odbywa się w tle silnej rywalizacji politycznej, wybory mieszkańców Rzeszowa też są mocno polityczne – komentuje wyniki sondażu Łukasz Pawłowski, prezes Ogólnopolskiej Grupy Badawczej. 

Pawłowski twierdzi, że wyborców opozycyjnych po prostu w Rzeszowie jest dużo więcej, a co za tym idzie, jako jedyny kandydat opozycji Konrad Fijołek może zdobyć pełną pulę już w  pierwszej turze.

– Dodatkowo kandydaci partii rządzących, idą do tych wyborów podzieleni, skłóceni bez wyrazistego sygnału do swojego elektoratu na kogo mają głosować. Nawet jeśli Konradowi Fiołkowi zabraknie do 50 proc. 1-2 punktów procentowych, to wygrana w drugiej turze przy takiej scenerii politycznej nie powinna być żadnym problemem – ocenia Pawłowski.

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: