Zdjęcie poglądowe: Pixabay / Policja

To jedna z największych afer korupcyjnych w ochronie zdrowia i służbach mundurowych ostatnich lat. Podkarpacki psychiatra Romuald R. usłyszał już ponad 500 zarzutów związanych z przyjmowaniem łapówek za wystawianie fałszywych zaświadczeń lekarskich.

Najnowsze informacje w tej sprawie przekazała Prokuratura Regionalna w Lublinie. Skala śledztwa wciąż rośnie, a lista osób uwikłanych w proceder obejmuje policjantów, funkcjonariuszy służby więziennej, straży granicznej, straży pożarnej oraz pracowników administracji skarbowej.

Rekordowa liczba zarzutów

Jak poinformowała w rozmowie z PAP rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Lublinie, prok. Beata Syk-Jankowska, Romuald R. ma już 510 zarzutów przyjmowania korzyści majątkowych w zamian za wystawianie fikcyjnych zwolnień lekarskich i zaświadczeń. To kolejny etap sprawy, o której pisaliśmy już w poprzednich miesiącach i latach.

Wcześniej mówiono o 60, 370 czy ponad 400 zarzutach. Teraz licznik przekroczył symboliczną granicę pół tysiąca. Śledczy ustalili, że łapówki miały charakter „drobnych” kwot od kilkudziesięciu do kilkuset złotych, ale przy takiej liczbie przypadków mówimy o procederze na masową skalę.

Prokuratura nie ma wątpliwości, że chodziło o systemowe wystawianie dokumentów, które umożliwiały unikanie pracy, służby lub innych obowiązków.

Mundurowi na ławie oskarżonych

Jednym z najbardziej wstrząsających wątków jest udział funkcjonariuszy służb w całym procederze. W śledztwie zarzuty przekupstwa usłyszało już ponad 300 osób, w tym czynni i byli policjanci, funkcjonariusze służby więziennej, straży granicznej i straży pożarnej, a także administracji skarbowej. To właśnie ten element sprawy najmocniej uderza w zaufanie do instytucji państwa.

To właśnie mundurowi mieli często korzystać z usług Romualda R., który chętnie miał im wystawiać „lewe zwolnienia” w zamian za gratyfikacje finansowe.

Część z podejrzanych zdecydowała się na dobrowolne poddanie się karze. Do tej pory zapadły 34 wyroki skazujące na kary grzywny w ramach nadzwyczajnego złagodzenia kary. Aktualnie status podejrzanego ma 207 osób, ponieważ wobec części prokuratura skierowała wnioski o warunkowe umorzenie postępowań.

Reklama

Bądź na bieżąco.

Rzeszów News - InstagramObserwuj nas na Instagramie!

Śledztwo się przeciąga

Postępowanie było już kilkukrotnie przedłużane. Ostatnio termin śledztwa wyznaczono do końca stycznia, ale prokuratura złożyła wniosek o kolejne osiem miesięcy. Powód? Konieczność przeprowadzenia badań psychiatrycznych niektórych podejrzanych, dalsza analiza dokumentacji medycznej oraz pozyskiwanie danych z Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ) i Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) dotyczących konkretnych pacjentów.

Śledczy podkreślają też, że muszą weryfikować linie obrony kolejnych osób i porównywać je z dokumentacją, co przy takiej skali sprawy oznacza setki tomów akt i tysiące dokumentów.

Areszt, poręczenie i zawieszenie

Romuald R., który jest głównym podejrzanym w sprawie, spędził w areszcie już siedem miesięcy. Następnie sąd zastosował wobec niego dozór policji, poręczenie majątkowe w wysokości 100 tys. zł oraz zawiesił mu prawo wykonywania zawodu lekarza. To jednak nie koniec jego problemów. Za zarzucane czyny grozi mu nawet do 10 lat więzienia.

Wcześniejsze informacje medialne ujawniały kolejne kontrowersyjne wątki – od rekordowej liczby zarzutów, przez zatrzymania policjantów przez Biuro Spraw Wewnętrznych, aż po sprawy związane z wyłączaniem się prokuratur ze względu na możliwy konflikt interesów. Teraz wszystko wskazuje na to, że śledztwo wchodzi w decydującą fazę, ale jego finał wciąż jest daleko.

Jedna z największych afer w regionie

Afera z „lewymi L4” już teraz zapisała się jako jedna z największych spraw korupcyjnych w regionie i w służbie zdrowia w ostatnich latach. Ponad 500 zarzutów dla jednego lekarza, setki podejrzanych i dziesiątki wyroków to liczby, które robią ogromne wrażenie.

Prokuratura zapowiada, że to jeszcze nie koniec. Każda kolejna analiza dokumentów może oznaczać nowe zarzuty i kolejne nazwiska na liście podejrzanych. Dla Podkarpacia to sprawa, która jeszcze długo będzie wywoływać emocje i poważne pytania o skalę patologii w systemie zwolnień lekarskich i odpowiedzialność funkcjonariuszy publicznych.

(PAP)

Czytaj więcej:

Oblała kobietę kwasem i chciała ją oślepić? Szokujące ustalenia śledczych ws. głośnego ataku

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

 

Reklama